Zagroda po śląsku
Na specjalnie wykrojonej działce pod lasem powstał minizespół kilku stodolanych brył, zgrupowanych wokół siebie – i wokół idei skrupulatnie wypracowanej uprzednio przez inwestorów.
METRYKA BUDYNKU
Projekt architektoniczny: architekci Agata Tkocz i Adam Tkocz, biuro architektoniczne
Pracownia 88; www.pracownia88.pl
oraz Karolina Olkowska, SOHA
Realizacja: SOHA, www.soha.pl
Powierzchnia użytkowa domu: 210 m2
Na dobrą sprawę wszystko zaczęło się od tego, że Karolina i Paweł chcieli zjeść ciastko i je mieć.
Czyli chcieli móc tak zamieszkać poza miastem, by rozkoszować się ciszą i spokojem, a więc gdzieś z dala od ludzi, ale jednocześnie na tyle ich blisko, by czuć się w miarę bezpiecznie, nie w żadnej głuszy.
I gdy wreszcie taką kwadraturę koła rozwiązali, czyli znaleźli w Internecie odpowiednią ofertę, na wsi 20 km od ich Rybnika, gdzie mieszkali, to po przybyciu na miejsce okazało się, że ogłoszenie… jest już nieaktualne. Cztery lata poszukiwań jak w piach!
A dokładniej w śnieg, bo to zima była.
– Słoneczny dzień, niedziela – wspomina pani Karolina. – Wieś wyglądała przeuroczo. Mała wysepka pośrodku lasu, trzystu mieszkańców, brak sklepu i kościoła. Sąsiedzi są, ale w ograniczonej ilości, wokół Park Krajobrazowy i mnóstwo spokoju.
Zaczęli rozglądać się po osadzie. Szli jakby prowadzeni jakąś siłą.
– Po kolana w śniegu dotarliśmy na skraj lasu, czyli na puste pole ze starodrzewem – opowiadają. – Miejsce wydawało się idealne dla naszych potrzeb. Zaczęliśmy więc pukać od drzwi do drzwi z zapytaniem o właściciela. Pomimo kilku szybkich „nic nie wiem”, trafiliśmy w końcu na starszego Pana, który z ogromną ochotą dokładnie wytłumaczył, czyje to są działki i przekazał numer telefonu do swojego sąsiada.
Zadzwonili do niego. Okazało się, że cały pas pola pod lasem jest właśnie w trakcie podziału, po którym parcele mają być przeznaczone do sprzedaży.
– To był już drugi znak: miejsce na nas czekało! – zrozumieli oboje.
Co więcej, okazało się, że wkrótce będzie istniała możliwość nie tylko nabycia tu posesji, ale jeszcze i samodzielnego wykrojenia takiej działki, jaka okaże się im potrzebna.
– Gdy to usłyszeliśmy, podjęliśmy ostateczną decyzję o zakupie – mówią. – Po czym wspólnie podzieliliśmy pas pola tak, żeby dało się zbudować dom na dużej działce w linii starego lasu.
W listopadzie 2021 r. podpisali akt notarialny nabycia ziemi.
Wespół w zespół, pod przewodem
Cóż, nie da się ukryć, że pani Karolina miała od pana Pawła nieco łatwiej. I to podwójnie. Po pierwsze, była architektką wnętrz, więc o projektowaniu domów „coś niecoś” już słyszała. Po drugie, wychowała się wprawdzie w śląskiej, górniczej dzielnicy, ale w budynku jednorodzinnym, więc wiedziała, jak to jest budzić się i zasypiać bez sąsiadów za ścianami. Paweł przeciwnie – najpierw całe życie mieszkał w bloku, a później, już ze swoją lepszą połówką, zaliczył kilka wynajmowanych mieszkań. W pewnym sensie jednak ta nierówność punktu wyjścia właśnie jego stawiała w uprzywilejowanej sytuacji.
– Znałam smak domu jednorodzinnego i szczerze mówiąc, było mi obojętne, czy finalnie wylądujemy w tego rodzaju budynku, czy w mieszkaniu – opowiada Karolina. – Tymczasem dla Pawła posiadanie własnego domu z dużym ogrodem było od dzieciństwa ogromnym marzeniem. Więc finalnie to właśnie jego marzenie udało nam się wspólnie zrealizować.
Żeby jednak owo marzenie, z jednej strony, oraz nabytą fachową wiedzę, z drugiej, doprowadzić do wspólnego mianownika, oboje przez mniej więcej rok razem kolekcjonowali pomysły na projekt własnej siedziby.
– Zbieraliśmy nasze potrzeby, marzenia i możliwości, tak żeby połączyć to w spójną całość – opowiada Karolina. – Wyzwanie nie było łatwe, bo Paweł myślał o klasycznej formie, mnie natomiast ciągnęło do nowoczesnych, modernistycznych brył.
Na szczęście współczesna architektura jednorodzinna wypracowała model, który świetnie łączy oba dążenia: dom-stodołę. W klasycznej formie prostej sześciennej bryły przekrytej dwuspadowym dachem zamknięte są pragnienia bezpiecznej, tradycyjnie uformowanej przystani, takie trochę z dziecięcych baśni, a z kolei wykorzystanie nowoczesnych rozwiązań i materiałów zaspokaja potrzeby podążania za współczesnością. W dodatku tego rodzaju bryły daje się bez problemu multiplikować i każdą w nieco zmienionej formie ciekawie ustawiać względem siebie, trochę na podobieństwo siedliska czy wiejskiej zagrody. Zazwyczaj, jeśli w ogóle jest na to miejsce na działce, dotyczy to dwóch, góra trzech obiektów, ale pani Karolina (przypomnijmy – dyplomowana pani architekt wnętrz) nie była minimalistką.
– Finalnie, biorąc pod uwagę kontekst wsi i obecnych tam budynków, wypracowałam formę trzech stodół połączonych rondem, jednak w syntetycznej, prostej, nowoczesnej formie, uwzględniającej schowane rynny, duże okna, wygodny układ funkcjonalny – tłumaczy. – Każda ze stodół miała otwierać się na widoki zieleni i wpuszczać do środka jak najwięcej światła. Chcieliśmy, żeby ta zieleń była pełnoprawną częścią naszego wnętrza.
Z tak wypracowaną koncepcją oboje udali się do specjalistów.
Przyjąć i podkręcić
Ważne: ci specjaliści musieli dysponować na tyle szeroką perspektywą, i żyłką do dyplomacji, by móc przyjąć z całym dobrodziejstwem dość konkretną wizję inwestorów, a interweniować i uzupełniać wyjściową ideę tylko tam, gdzie to było naprawdę konieczne. Właściciele musieli więc znaleźć takich fachowców, którzy będą umieli zarówno mądrze się zgadzać, jak i mądrze oponować. Ich wybór padł na biuro architektoniczne Pracownia 88, z Żor, działające od 2015 r.
„Karolina i Paweł przyszli do nas z odważną wizją trzech stodół połączonych przeszklonym łącznikiem. Naszym zadaniem było nadać tej idei formę, rytm i sens, tak aby w krajobrazie stworzyła dojrzałą, harmonijną kompozycję.” – czytamy w opisie projektu.
– Nasza wizja okazała się dla Agaty [Tkocz – przyp. redakcji] i Adama [Tkocza] fajnym wyzwaniem – oceniają inwestorzy, komentując podejście właścicieli biura. – Byli chętni do takiej, bądź co bądź, ograniczonej formy pracy twórczej, co okazało się dla nas strzałem w dziesiątkę. Z tej współpracy stopniowo rodził się świetny, doceniany później w środowisku architektonicznym projekt, który przybrał nazwę Zagroda Śląska. Adam wyciągnął z naszego pomysłu to, co najlepsze, podkręcił go, dostosował do warunków działki i osadził idealnie w kontekście naszej wsi.
Rzeczywiście, stworzony tu kompleks kilku parterowych budynków, połączonych wspólnym łącznikiem, dobrze wpisuje się w otoczenie, w tym w zastaną na działce zieleń. Poszczególne bryły organicznie niejako wyrastają jedna z drugiej, tworząc wrażenie miniosiedla zgrupowanego wokół wspólnego centrum. Nieinwazyjność i „tutejszość” architektury podkreślają użyte materiały elewacyjne, czyli drewno i cegła, przekryte ciemną dachówką betonową dwuspadowych dachów. Całość uzupełniają wysokie na całą kondygnację parterów okna, raz szersze, raz węższe, odpowiednio do potrzeb użytkowników poszczególnych wnętrz. Nie ma w tym chęci zdominowania okolicy niespotykanymi formami czy kolorystyką. Przeciwnie – wydaje się, jakby te bryły znajdowały się tu od lat.
„Elewacje z cegły z odzysku i drewna nadają domowi ponadczasowy wyraz, a duże przeszklenia otwierają go na naturę – światło, pory roku i las stają się tu współautorami przestrzeni.” – oceniają architekci w opisie projektu.
Ciepło w domu, czyli wydajność plus estetyka
Jak nas jednak uczy historia Polski, wszystkim „plusom dodatnim” towarzyszą zazwyczaj „plusy ujemne”. Dość skomplikowany układ brył utrudniał utrzymanie wysokiego stopnia energooszczędności, który to aspekt był jednym z punktów wyjścia do stworzenia projektu domu.
– Ze względu na tę skomplikowaną bryłę, ważne było, żeby maksymalnie wykorzystać energię słoneczną do ogrzewania domu w zimie – wskazują gospodarze. – Dlatego główne okna ulokowane są na słoneczną, południowo-zachodnią stronę świata.
Budynek posadowiono na ławach fundamentowych. Źródłem ciepła dla wnętrz jest powietrzna pompa ciepła. Ciekawe, że ulokowano ją aż w odległości ok. 25 m od budynków, co jak dla efektywności gospodarowania wytworzoną energią stanowi pewną… ekstrawagancję.
– Wiemy, że pod względem oszczędności jest to swego rodzaju abstrakcja, ale zależało nam, żeby dom był wolny od widocznych sprzętów instalacyjnych – tłumaczą Karolina i Paweł. – Cenimy sobie estetykę.
Właśnie ze względu na względy estetyczne oboje nie zdecydowali się na montaż fotowoltaiki.
– W naszej opinii panele zabijają estetykę polskich podwórek – oceniają. – Oczywiście rozumiemy aspekt finansowy i środowiskowy, dlatego planujemy w przyszłości wzniesienie dodatkowego budynku gospodarczego na kurnik, kuchnię zewnętrzną i wszystkie potrzebne sprzęty ogrodowe, na którego dachu zainstalujemy panele słoneczne. Mamy przy tym nadzieję, że do tego czasu pojawią się na rynku dachówki fotowoltaiczne o wyższej efektywności energetycznej niż te obecnie dostępne na rynku.
Ciepło z pompy ciepła trafia do ok. 200-litrowego zasobnika ciepłej wody użytkowej, rozdysponowywanej następnie do poszczególnych punktów odbioru w całym domu (zimna woda pobierana jest z wodociągu, a ścieki odprowadzane są do biologicznej oczyszczalni ścieków Biodisc Kingspan). Ciepło rozchodzi się również po wnętrzach poprzez wentylację mechaniczną z rekuperacją (czyli odzyskiem ciepła z powietrza już zużytego), mającą dodatkowo wbudowany nawilżacz powietrza.
– Efekty budżetowe tych wszystkich poczynań są jak najbardziej OK – podsumowują właściciele. – W sezonie zimowym przy obecnych cenach prądu wychodzi nam do zapłacenia ok. 5 tys. zł przy powierzchni domu 210 m2.
Przewidzieć… światło
Gdzie kucharek sześć, tam… wiadomo, ale gdzie tylko dwoje lub troje, to bywa, że przy odpowiednim podziale zadań dadzą radę. Praca nad wnętrzami była w tej realizacji wspólna, ale pod wyraźnym czujnym okiem pani Karoliny, która jeszcze bardziej niż w przypadku brył, od początku wiedziała, co chce uzyskać w pomieszczeniach.
– Tak, ja projektowałam wnętrza – przyznaje właścicielka. – Kooperacja z Pracownią 88 polegała na dokładnym wrysowaniu układów funkcjonalnych, planu elektryki, hydrauliki, umiejscowienia anemostatów, skrzynek instalacji CO w miejscach idealnie dostosowanych do mojego projektu wnętrz. Tak więc projekt architektoniczno-budowlany Agaty i Adama był sprzężony z moim projektem wnętrz, a realizacja w tych aspektach praktycznie przebiegła bez zmian na etapie budowy. Taki model współpracy jest idealny do realizacji przemyślanego projektu – i w tym przypadku formuła świetnie się sprawdziła. Idealnie uzupełniliśmy się pod tym względem. Dzięki temu zaoszczędziliśmy mnóstwo czasu i pieniędzy na późniejszych zmianach i poprawkach.
Rzut oka na salon i część kuchenną dobrze pokazuje kierunek, w jakim podążyła myśl projektowa pani domu. Dominuje tam tonacja „piaskowa”, na którą składają się jasne drewno mebli i zabudowy plus kolorystyka posadzki oraz biel ścian/sufitów. Dla jej podkreślenia autorka koncepcji skontrastowała całość punktowymi interwencjami barw bardzo ciemnych, nie bojąc się nawet czerni (żeliwna koza, segment półek w salonie, okucia ogrodowych okien), zgodnie z zasadą przyciągania się – i uzupełniania – przeciwieństw. Częściowo stanowi to materiałowe i kolorystyczne powtórzenie zestawu elewacyjnego, bo dom to całość i wzajemne oddziaływanie brył i ich środka.
– Cały projekt wnętrz zbudowany jest na stonowanej kolorystyce, ale dużej różnorodności faktur – mówi pani Karolina. – Większość materiałów które znajdują się w naszym domu, to materiały naturalne: mnóstwo drewna, wapień, trawertyn, kwarcyt, marmur. Na ścianach tynki cementowo wapienne o nieidealne strukturze. Do tego cegła, rozbiórkowa, która jest bardzo nieidealna – lekko połamana, nierówne wymiary, fuga pomiędzy jakby zrobiona niechlujnie, co było celowym zabiegiem. Dzięki tym poczynaniom akustyka wnętrza jest lepsza – nie ma pogłosu, nadmiaru dźwięków. Światło świetnie łamie się na tych wszystkich nieidealnych powierzchniach, co pozwala odpocząć oczom.
Jednym ze słów-kluczy do właściwego ukształtowania wnętrz była „antycypacja”, i to naprawdę daleko posunięta. Pani Karolina, jeszcze zanim w ogóle uruchomiła procesy projektowe, ustaliła z panem Pawłem najważniejsze co-gdzie-kiedy, czyli kluczowe punkty wnętrz.
– Jeszcze na pustej działce wybraliśmy sobie dwa punkty wyjściowe dla całego projektu – tłumaczy. – Pierwszym było miejsce na wyobrażonej kanapie, skierowane na widok ściany lasu. Drugi usytuowaliśmy przy planowanej wyspie kuchennej, który od początku był przewidywany jako miejsce porannej pracy Pawła. Czułam, że właśnie tu o wschodzie Słońca pojawi się najlepsze światło w całym budynku.
Antycypacja okazała się tak udana, że zgodnie z założeniami, właśnie te dwa miejsca właściciele wskazują dziś jako swoje ulubione. A do kompletu dorzucają jeszcze… „jelenia na rykowisku”, czyli odrobinę „guilty pleasure” mieszkańców domu jednorodzinnego.
– Wiem, że może to brzmieć niewiarygodnie i zbyt sielsko, ale sarny naprawę podchodzą nam pod okna, szczególnie rano – dodaje.
Teraz miasto męczy
Sarny i cała leśna menażeria mogą sobie podchodzić, bo ogród otaczający budynki dopiero czeka na stworzenie.
– Na razie mamy leśno-polny, naturalistyczny klimat i cała zabawa z projektem oraz jego realizacją wciąż przed nami – przyznają gospodarze.
Co na te odwiedziny pies, trzeci mieszkaniec domu, trudno powiedzieć. Wiadomo za to, co o swojej siedzibie sądzą dziś jej właściciele, ponad dwa lata od wielkanocnej przeprowadzki z 2024 r.
– Mieszka się tu naprawdę świetnie – twierdzą oboje. – Przyzwyczailiśmy się już do ciszy, spokoju i małej liczby bodźców. Szczególnie uświadamiamy to sobie, gdy od czasu do czasu odwiedzamy miasto: jesteśmy teraz bardziej wyczuleni na intensywne dźwięki, zapachy, ludzi. Takie miejskie, szybkie tempo staje się od razu dla nas zauważalne i trochę jakby obce. Tak więc pobyt w tak cichym i spokojnym miejscu ogromnie wpływa na samopoczucie. Oczywiście pozytywnie.
Co zmieniliby w swoim domu?
– Chyba nie ma takiego elementu – mówią.
– Przez dużą ilość czasu poświęconego na projekt i na myślenie nad konceptem dobrze przemyśleliśmy każdy szczegół.
Czasem brnięcie po kolana w śniegu ma sens...
Zdaniem właścicieli
Budować pięknie i mądrze
Biorąc pod uwagę nasze konkretne oczekiwania wobec projektu i przygotowane przez nas wcześniej materiały – rysunki rzutów i koncepcję trzech stodół połączonych rondem, musieliśmy znaleźć pracownię, która zgodzi się działać w mocno już ustalonych ramach. Wybór Pracowni 88 okazał się tu bardzo dobrą decyzją.
Zarządzanie i organizację budowy realizowaliśmy samodzielnie – był to prototypowy projekt dla naszej obecnej firmy. Skupiliśmy się na optymalizacji kosztów, ale zachowując jakość – każdy element budynku był realizowany przez osobną ekipę. Cały proces projektowaliśmy i przeprowadziliśmy samodzielnie – szukanie ekip, wyceny, organizacja, logistyka dostaw, odbiory techniczne, finansowanie. Przez budowę przewinęło się kilkadziesiąt ekip, ale dzięki temu finalny koszt inwestycji domu wyniósł ok. 7000 zł/m2. Zostało to jednak okupione dużym stresem i ogromem trudu. Czy były trudne momenty? Oczywiście! Przypomina nam się choćby elektryk, który w rozliczeniu podał dwa razy więcej materiału, niż wynikało to z pomiarów. Albo problemy z metaloplastyką, która zaczęła rdzewieć dwa tygodnie po montażu w prysznicach. Z kolei montażysta pompy ciepła kompletnie się na tym nie znał, więc przez rok mieliśmy za dużo czynnika w układzie, co powodowało niedogrzewanie budynku. Wykonawca elewacji był zaś świetnym sprzedawcą, ale nie miał ekipy do jej wykonania – dlatego prace zakończyły się po roku od pierwotnego terminu. Po drodze był i źle przechowywany towar, i próba instalacji wełny, która zalegała gdzieś w magazynach, niepakowana fabrycznie, co chwilę na miejscu pojawiali się inni ludzie, brak brygadzisty, nadzoru, brak sprzętu, odzieży ochronnej, ciągłe przestoje… Finalnie wyrzuciliśmy ekipę elewacyjną z budowy. Ale po drodze spotkaliśmy też świetnych fachowców, z którymi współpracujemy do dzisiaj, m.in. Pracownię 88. Ta współpraca odbywa się w ramach firmy, o której przed chwilą wspomnieliśmy, czyli stworzonej przez nas marki SOHA. Budowa poskutkowała bowiem przewrotem w naszym życiu – postanowiliśmy przestawić swoje tory zawodowe i zająć się budową domów dla innych. Powtarzamy więc dokładnie to, co zrobiliśmy dla siebie samych – pomagamy ludziom w budowie ich szczęśliwego miejsca na ziemi. Zajmujemy się organizacją całego procesu wznoszenia domu i projektowaniem wnętrz. Pomagamy przejść przez wszystkie etapy inwestycji od A do Z – od określenia potrzeb i możliwości, przez zakup działki, formalności i budżetowanie inwestycji oraz negocjacje cenowe aż po koordynację wykonawców i zapewnienie finalnych odbiorów budynku oraz szkolenia z jego obsługi. Taki „one stop shop” w budownictwie i architekturze. Robimy to w sposób uporządkowany, ale bez odbierania temu procesowi sensu i przyjemności. Chodzi o to, żeby budowa domu nie była udręką, tylko dobrze poprowadzoną drogą i świetną przygodą. Chcemy tworzyć miejsca, w których po prostu dobrze się żyje.
Karolina Olkowska, Paweł Kiermaszek - SOHA, www.soha.pl
Zdaniem architektów
Tradycja w nowoczesnej odsłonie
Zagroda Śląska jest dla naszej pracowni projektem wyjątkowym – zarówno z powodu miejsca, jak i relacji, którą zbudowaliśmy z inwestorami. Działka otulona lasem, z majestatycznymi dębami i sosnami, od początku wyznaczała kierunek architektury. (…)
Wspólnie wypracowany układ opiera się na klarownym podziale funkcji: centralna część z płaskim dachem mieści kuchnię i zaplecze, a trzy klasyczne bryły boczne organizują przestrzeń dzienną, prywatną i gospodarczą. Karolina, jako architektka wnętrz, współtworzyła koncepcję od pierwszych szkiców, dzięki czemu architektura i wnętrza powstawały jako jeden spójny projekt. (…).
Najważniejsze jest to, że inwestycja została zrealizowana dokładnie tak, jak zakładał nasz projekt – w 18 miesięcy i bez przekroczenia budżetu. Tak świadoma, partnerska współpraca pomiędzy naszą pracownią a inwestorami pozwoliła stworzyć dom osadzony w miejscu, sensowny w funkcji i prawdziwy w wyrazie.
Doświadczenie tej budowy stało się impulsem do powstania marki SOHA, którą inwestorzy stworzyli, by prowadzić kolejne projekty z taką samą uważnością. Dziś współpracujemy partnersko, łącząc nasze projektowanie z ich unikalnym podejściem do organizacji
i zarządzania procesem budowlanym.
arch. Agata i Adam Tkocz www.pracownia88.pl
Skomentuj:
Zagroda po śląsku