Wymarzony, zrealizowany dom

Tekst i zdjęcie: Liliana Jampolska

Mówi się, że najważniejsze są marzenia. Ale co robić, gdy dotyczą one budowy domu, na który brakuje pieniędzy?

W 1994 roku kupiliśmy z żoną działkę na wsi, w otulinie Parku Chojnowskiego. Choć miejsce na zbudowanie domu było idealne, początkowo traktowaliśmy je tylko jako lokatę kapitału i możliwość odpoczynku na łonie natury.

Pomożemy Ci zaplanować budowę Twojego domu!

Droga do domu

Wkrótce tak zakochaliśmy się w ciszy i pięknych widokach, że zamarzyło się nam doświadczanie ich na stałe. Przez kilka lat zdążyliśmy się przekonać, że dojazdy do Warszawy nie są uciążliwe ani czasochłonne, a nasza wieś szybko rozwijała się w dobrym kierunku - ku nowoczesności i jednocześnie w zgodzie z naturą. Zamarzył nam się całoroczny dom. Postanowiliśmy go zbudować, choć nie mogliśmy przeznaczyć nań zbyt wielu pieniędzy.

Zacząłem szukać informacji o różnych technologiach i realnych kosztach ich realizacji. Trwało to jakiś czas, ale zaowocowało konkretną decyzją.

Pieniądze nie takie straszne

Znalazłem sposób na oszczędne zbudowanie domu, choć przyznaję, że był trochę nietypowy w porównaniu z powszechnie stosowanymi technologiami. Pomimo obaw żony i wielu znajomych, którzy ostrzegali mnie przed mało znaną metodą, postanowiłem wznieść dom z pustaków gipsowo-styropianowych (5 cm gipsu, 20 cm twardego styropianu i 5 cm gipsu) mocowanych na specjalny klej i zabezpieczonych na zewnątrz specjalną farbą. Był to system R opracowany przez inżyniera Leopolda Rolka. Obliczyłem, że jeśli rozłożę budowę w czasie i część prac wykonam samodzielnie, mam szansę, by bez zaciągania kredytu bankowego za kilka lat stanąć z rodziną na progu własnego domu (w Polsce gips jest łatwo dostępny i stosunkowo tani). Na nasze szczęście nie pomyliłem się.

Ryzyko związane z rzadko stosowaną metodą budowy starałem się ograniczyć do minimum. Obejrzałem kilka domów wzniesionych z bloczków gipsowych, długo rozmawiając z ich użytkownikami. Zachęcony przez nich do rozpoczęcia budowy, wkrótce ją podjąłem. Aby nie popełnić żadnych błędów, przez wszystkie etapy konsultowałem się z twórcą technologii.

Pomysły na oszczędności

Spore oszczędności dało nam samodzielne wykopanie i wykonanie fundamentów. System wznoszenia ścian był tak prosty, że stawiałem je również samodzielnie lub z pomocą rodziny i kolegów. Wystarczył pokaz technologii i instruktaż pracowników firmy. Bardziej wymagające prace wykonywali już oczywiście fachowcy.

Wyposażając dom w media, od razu myśleliśmy o tym, by nasze przyszłe emeryckie budżety udźwignęły koszty jego utrzymania. Dlatego oprócz starannego ocieplenia fundamentów styropianem (w pionie 5 cm, w poziomie 10 cm), jak również dachu nad strychem - wełną mineralną (15 cm) zdecydowaliśmy się na ogrzewanie budynku gazem ziemnym oraz kominkiem na drewno. Choć samo przyłącze do sieci gazowej kosztowało nas aż 20 tys. zł, obliczyliśmy, że te dwa rodzaje ogrzewania będą dla nas ekonomiczne i jednocześnie wygodne. Metodą prób i błędów wypracowaliśmy rozwiązanie, w którym na stałe działa tylko ogrzewanie podłogowe, ale za to codziennie palimy w kominku z rozprowadzeniem ciepła. Dzięki temu grzejniki na ścianach, regulowane termostatami, włączamy tylko podczas silnych mrozów. Stosunek wykorzystania ogrzewania gazowego do kominkowego oceniamy na 3:7. Daje to wymierne oszczędności w domowym budżecie.

Żałujemy, że ze względu na wysoki poziom wód gruntowych nie mogliśmy wybudować własnej ekologicznej oczyszczalni ścieków. Skończyło się na szczelnym szambie (10 m3), które przy dużej liczbie osób nie jest tanie w użytkowaniu. Rocznie koszty sięgają powyżej 1 tys. zł i ciągle rosną.

Jesteśmy natomiast szczęśliwi, że zamontowaliśmy kolektory słoneczne. Kąpiele siedmiorga domowników przez letnie miesiące odbywają się za darmo!

Oszczędzamy wodę, wykorzystując deszczówkę do podlewania i zasilania dwóch oczek wodnych. Rozprowadzamy ją spod rynien systemem plastikowych rur i drenów, a jej zapas gromadzimy w dużych pojemnikach.

Myślimy o zbudowaniu na tylnym tarasie ogrodu zimowego. W zimie dociepli dom od południowo-zachodniej strony i dodatkowo zabezpieczy wnętrza przed stratami ciepła.

Wspólnie z sąsiadem planujemy też budowę wiatraka. Znaleźliśmy już nawet odpowiednie do tego otwarte i wietrzne miejsce. Być może niedługo zaoszczędzimy w naszych domach również na opłatach za elektryczność.

    Więcej o:

Skomentuj:

Wymarzony, zrealizowany dom