Zanim powstanie projekt domu

Tekst: Joanna Onoszko

Jeśli dobrze sformułujemy nasze oczekiwania wobec projektu i będziemy otwarci na uwagi oraz sugestie architekta, to mamy spore szanse, że dom będzie taki, jak sobie wymarzyliśmy. I nieważne, czy wybudujemy go według projektu indywidualnego, czy gotowego.

Na rozmowę z architektem warto przygotować sobie notatki i szkic, gdzie możliwie precyzyjnie opiszemy naszą działkę, jej położenie, sąsiedztwo, ważne detale najbliższego otoczenia.
Na rozmowę z architektem warto przygotować sobie notatki i szkic, gdzie możliwie precyzyjnie opiszemy naszą działkę, jej położenie, sąsiedztwo, ważne detale najbliższego otoczenia.
Rys. Ewa Staręga
Samochód parkujący przed domem, bo nie ma jak skręcić w bramę wjazdową. Pokój gościnny, do którego wchodzi się przez łazienkę gospodarzy. Za zimno lub za gorąco, bo ogrzewanie podłogowe ma tylko jeden wyłącznik do wszystkich pomieszczeń. Gabinet w ciasnej wieżyczce przyklejonej do tarasu. Oto garść pomysłów zrealizowanych w nowych domach.

Kiedy słyszę utyskiwania na to, że nie ma gniazdek elektrycznych tam, gdzie są potrzebne, na zbyt niski sufit poddasza i kłopoty z wejściem do wanny czy na to, że w domu nie ma miejsca na porządną szafę, docieram zwykle do projektu. Zazwyczaj się okazuje, że wybór projektanta był pierwszym punktem, od którego rozpoczynało się oszczędzanie. To jeden z podstawowych błędów polskich inwestorów.

Z architektem od początku

Oczywiście, niewygodny dom można poprawiać. Ale kłopoty wynikające z tego, że został źle zaprojektowany, będą wlokły się latami, a usuwanie błędów obciąży rodzinny budżet znacznie bardziej niż droższy projekt dobrego architekta.

Decyzje lub choćby konsultacje takiego fachowca, mającego doświadczenie w projektowaniu domów, są nieocenione nie tylko wtedy, gdy zamawiamy projekt indywidualny. Przydadzą się również, gdy decydujemy się na projekt z katalogu - bo architektowi i tak trzeba będzie wtedy zlecić adaptację projektu na konkretną działkę. Może lepiej, by pomógł przedtem w jego wyborze - powiedział, co sądzi o wybranym przez nas rozwiązaniu, zanim dokonamy zakupu?

Wybór projektanta nie jest sprawą łatwą. Właściwie jedynym sprawdzonym w tej kwestii sposobem jest rekomendacja, oparta na wiedzy i doświadczeniach innych. Czasem jednak to właśnie my jako pierwsi w swoim środowisku przystępujemy do budowania domu. Wtedy - zanim sięgniemy po powszechnie dostępne źródła, takie jak internet lub lokalny oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich, przejrzyjmy roczniki pism budowlanych.

Jeśli trafimy do nieznanej pracowni, zawsze powinniśmy się upewnić, czy rzeczywiście zajmuje się ona projektowaniem domów jednorodzinnych, do czego niezbędne są doświadczenie i wiedza o nowoczesnych technologiach i materiałach. Taka firma ma już w swym dorobku zrealizowane projekty, a więc można będzie skontaktować się z jej klientami.

I jeszcze jedno: starajmy się szukać specjalistów. Jeśli marzymy o drewnianej chałupie, nie zabiegajmy o architekta znanego z projektów kosztownych nowoczesnych kamienic.

Pierwsza rozmowa z architektem

Czy architekt umie słuchać

Pierwsza rozmowa z architektem nie jest zobowiązująca. To "rozpoznanie terenu" - każda ze stron może wycofać się bez skrupułów. Jeśli czujemy, że architekt nie ma dla nas czasu, nie słucha nas i nie próbuje zrozumieć - nie wahajmy się poprzestać na tym jednym spotkaniu i szukać dalej.

Co nam proponuje?

Ważne jest, by architekt nie tylko wysłuchał koncertu naszych życzeń, ale sam coś proponował. Architektowi, który wyłącznie przytakuje i obiecuje spełnić każde nasze życzenie, zazwyczaj wszystko jedno, w jakim domu zamieszkamy, bylebyśmy szybko zapłacili za projekt. Projektant powinien szczerze mówić o tym, jaki wpływ będą miały nasze pomysły na ostateczną formę i funkcjonalność domu.

Nasza postawa w rozmowie

Jest równie ważna jak postawa architekta. Nawet jeśli stać nas na kosztowny projekt, warunkiem udanej współpracy będzie nasza otwartość na propozycje architekta, a nawet na krytykę z jego strony, z jaką spotkać się mogą nasze pomysły na dom. Projekt to coś więcej niż kilka prostych kresek na papierze. Chociaż architektom zwykle łatwo przychodzi rysowanie, dobry projekt wcale nie jest łatwo zrobić. Czasem przesunięcie wejścia o 50 cm może zdecydować o tym, czy wnętrze domu będzie ciasnym labiryntem, czy przyjazną przestrzenią, w której wszyscy dobrze się czują. Niekiedy warto wycofać się z niektórych pomysłów, jeśli architekt pokaże w zamian oszczędniejszą formę i lepsze wnętrze.

Ile będzie kosztował projekt?

Rozpoczynając rozmowy, nie pytajmy tylko o to. Dowiedzmy się lepiej, ile będzie kosztowała jego realizacja. Co z tego, że zapłacimy mało za projekt, kiedy potem wszystkie zaoszczędzone pieniądze wydamy na budowę i wykończenie domu lub kosztowne przeróbki i meble robione na wymiar? Od razu we wstępnych rozmowach podajmy konkretną kwotę, jaką możemy wydać na budowę domu. Dobry architekt powinien "zmieścić się" w tych kosztach wraz ze swoim honorarium.

Na kiedy ma być gotowy?

Przyjęcie wspólnie z architektem konkretnego terminu zakończenia prac nad projektem pozwoli nam zaplanować dalsze prace i będzie dyscyplinowało obie strony przedsięwzięcia. Należy o tym pamiętać już w pierwszej rozmowie - nie warto się angażować w dalsze ustalenia, jeśli nie ma zgody co do terminu.

Żeby nie tracić czasu

Do rozmów z architektem powinniśmy przystępować dobrze przygotowani. Podstawowymi informacjami są liczba, wiek i relacje osób, które mają w domu zamieszkać oraz nasze oczekiwania co do przyszłego domu. Czy ma to być rezydencja, czy nowocześnie wyposażony dom jednorodzinny, czy też siermiężna chata z minimum wygód - na rodzinne letnisko? Wolno stojący dom za miastem czy wspólnie z kimś budowany bliźniak? A może segment w szeregowej zabudowie na obrzeżach miasta? Czy ma to być dom parterowy, czy z piętrem?

Dla architekta ważne też są informacje o tym, jak dom będzie użytkowany. Jak wielu odwiedza nas gości i czy często urządzamy przyjęcia. Przystępując do rozmów o projekcie, powinniśmy też znać obowiązujące na naszym terenie warunki zabudowy i zagospodarowania terenu. Pamiętajmy, że zarówno przepisy Prawa budowlanego, jak i przepisy miejscowe mogą bardzo ograniczyć pole manewru architekta, a tym samym i nasze marzenia o domu. Wystarczy choćby pobieżnie zapoznać się z tymi warunkami, by nie tracić czasu na rozmowy o planach, na których realizację nie ma szans.

Wszystkie te informacje przyspieszą prace, a nam pozwolą się zorientować, czy architekt ma do zaproponowania coś więcej niż konwencjonalne formułki.

Rodzi się projekt domu

Architekt powinien myśleć o domu całościowo: nie tylko jako o samym budynku, ale również o tym, co się znajdzie w jego otoczeniu. Nawet na najmniejszej działce można umiejscowić budynek mądrze i funkcjonalnie, z uwzględnieniem odpowiedniej ekspozycji pomieszczeń na strony świata. Od tego zatem warto zacząć ocenę szkiców projektu.

Zanim przyjrzymy się domowi, oceńmy podjazd do garażu. Częstym błędem bywa tu źle zaplanowany promień skrętu (patrz numer 03/2005 ŁADNEGO DOMU). Trzeba dopilnować, by przy zaparkowanym samochodzie można było zamknąć bramę wjazdową, otworzyć garaż i swobodnie przejść obok stojącego samochodu.

Życie poza miastem prędzej czy później zmusza rodzinę do korzystania z dwóch samochodów, a wtedy dobrze jest mieć oczywiście odpowiednio duży garaż. Kiedy dom jest dopiero w planach, problem skrobania o świcie szyb samochodowych wydaje się odległy, ale rolą architekta jest zwrócenie nam uwagi na tę kwestię i zaproponowanie garażu dwustanowiskowego.

Ważne, a najczęściej pomijane w projektach zagospodarowania działki, jest miejsce na drewutnię czy komórkę. Kto przeprowadza się z mieszkania w mieście, zwykle marzy o kominku, ale wiele osób (w tym architekci) zapomina o tym, że drewno do kominka trzeba gdzieś składować. Architekt nie tylko powinien przypomnieć nam o drewutni, ale dopytać się o szczegóły. Jeśli planujemy dogrzewać dom kominkiem czy tzw. kozą, nasz przydomowy składzik musi pomieścić przynajmniej 10-15 m3 drewna. Należy zaprojektować koniecznie wygodny dojazd do drewutni (choćby taczką).

Teraz spójrzmy na wnętrza. Doświadczenie pokazuje, że strategicznymi pomieszczeniami w domu nie są wcale salon, gabinet, oranżeria czy sypialnia, ale: wiatrołap, klatka schodowa, garaż, pomieszczenie gospodarcze, suszarnia spiżarnia, kuchnia, pokój gościnny i schody. Częstym błędem projektów jest brak w domu odpowiednio dużego pomieszczenia gospodarczego. W efekcie wszystko, co powinno znaleźć tam miejsce, ląduje w garażu, a samochody - na podjeździe lub za płotem. Równie często zapominamy o pralni i suszarni, przez co suszące się pranie będzie trafiać pod kominek w salonie lub kapać na nas znad wanny - zupełnie jak w bloku, z którego właśnie uciekliśmy. Nie popełniajmy błędu pewnego wziętego architekta, którego samochody stoją poza domem, bo w garażu, z braku lepszego miejsca, przechowywane są narzędzia, suszy się drewno i wisi pranie.

Oceniając pierwsze szkice do projektu, przyglądajmy się uważnie strefie wejścia: sprawdźmy, czy będzie chroniła wnętrze przed wzrokiem niepożądanych gości? Czy znajdzie się tu miejsce na szatnię? Czy jest dogodne połączenie z garażem i spiżarnią? Architekt powinien pomyśleć również o dobrym ustawieniu wszystkich ciągów komunikacyjnych. Bardzo ważny elementem domu są schody - jeśli zaprojektowano je jako małe, wąskie i strome - staną się utrapieniem domowników. Niewygodne schody prędzej czy później doprowadzają do tego, że domownicy przenoszą się z prywatnymi sprawami do salonu czy kuchni, a pomieszczenia na piętrze stają się wyłącznie sypialniami. Szkolne błędy mogą sprawić, że chodzenie po schodach grozić będzie rozbiciem głowy o połać dachu. Źle ulokowane mogą zamienić parter domu w nieprzyjazny hol, w którym nie będzie gdzie urządzić wygodnego kącika telewizyjnego czy kominkowego.

W domu za miastem docenimy pokój gościnny. Zwróćmy uwagę, czy jest zaplanowany tak, by nasi goście nie czuli się w nim skrępowani.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Skomentuj:

Zanim powstanie projekt domu