Pielęgnacja roślin zimą

Jerzy Woźniak

Zimą kwiaty doniczkowe przeważnie tracą na urodzie. Nagła zmiana warunków wywołana przez gorące kaloryfery i pieciomiesięczny niedostatek światła powoduje widoczne gołym okiem pogorszenie ich kondycji.

Dlatego zimą musimy poświęcić naszym roślinom więcej uwagi, a często wręcz zmienić sposób opieki nad nimi.

A może jednak uśpić?

Te rośliny doniczkowe, które rosną tam, gdzie są pory roku lub okresy suszy, potrafią czasowo ograniczyć swoje funkcje życiowe, co pozwala im lepiej przetrwać niekorzystne zimowe warunki. Krótkie dni i mała ilość światła to dla nich sygnał, że czas zapaść w "zimowy sen". Warunkiem jest w tym wypadku ograniczenie podlewania i przeniesienie roślin (np. oleandrów) w chłodniejsze miejsce (tam, gdzie temperatura nie przekracza 16 stopni - na klatki schodowe, do chłodnych oranżerii czy na werandy). Jeśli nie dysponujemy takim miejscem, trzeba postawić je na parapecie okna, pod którym nie ma kaloryfera lub przeznaczyć na ten cel jeden parapet, pod którym wyłączymy ogrzewanie. W nieobniżonej temperaturze, przy zbyt małej ilości światła, ich pędy staną się wiotkie, a liście przybiorą nienaturalny jasnozielony kolor.

Niektóre rośliny doniczkowe ze względu na występujące w ich ojczyźnie okresy suszy są fizjologicznie przystosowane do ograniczenia swych funkcji życiowych nawet przez ponad rok. W większości są to sukulenty oraz niektóre kwiaty cebulowe. Wielu z nich, jak np. kaktusów czy żywych kamieni (litopsy i pokrewne rodzaje), w ogóle nie podlewamy przez całą zimę. Podlewane kaktusy nie zakwitną, a żywe kamienie będą miały zakłócony cykl życiowy, co spowoduje ich szybkie obumarcie.

Najłatwiej przezimować kaktusy - wystarczy zapakować je do kartonowych pudełek i wynieść do chłodnej (10 stopni C) piwnicy. Jeśli temperatura nie przekroczy 15°C, nie zaczną rosnąć i w ten sposób będzie je można przechować nawet przez pół roku. Nie musi nawet docierać do nich światło słoneczne - w takiej temperaturze funkcje życiowe ustają prawie zupełnie. Inne sukulenty przechowujemy w chłodnych (ok. 15 stopni C), widnych pomieszczeniach, ograniczając ich podlewanie. Dostarczamy im wody dopiero wtedy, gdy liście lekko się pomarszczą (np. u agaw) lub gdy roślina zaczynie tracić dolne liście (kalanchoe, grubosze). Sukulentom takim jak kolumnowe wilczomlecze wystarczy ograniczyć podlewanie i dwa razy w miesiącu napełnić podstawkę połową dotychczasowej ilości wody.

Hipeastra czy amarylisy oraz wiele innych okresowo rosnących roślin cebulowych przestajemy podlewać we wrześniu, obcinamy zaschnięte liście i od października do lutego przechowujemy cebule w suchym i chłodnym miejscu. W niższych temperaturach cebula traci mniej wody (przez parowanie), dzięki czemu na wiosnę będzie szybciej i bardziej obficiej kwitła.



Gdy nie chca spac?

Najbardziej dekoracyjne rośliny pochodzą z tropikalnych części świata, gdzie właściwie przez cały rok panują takie same warunki. Rośliny te nie przechodzą wyraźnego okresu spoczynkowego. Oczywiście w temperaturze 18-22 stopni C ich procesy życiowe ulegają spowolnieniu, ale nie zahamowaniu. Dlatego musimy im pomóc przetrwać zimę.

Rośliny takie najbardziej cierpią z powodu suchego powietrza, dlatego przede wszystkim powinniśmy podnieść jego wilgotność. Pierwszą oznaką, że zawiera ono za mało wilgoci, są zasychające końce liści. Przenosimy je wtedy w inne miejsce - z daleka od kaloryferów. Jeśli jest to niemożliwe, stawiamy doniczkę w misie z terakoty (większej od średnicy doniczki o 20 cm), której wnętrze wypełniamy kamykami. Wlana do misy woda parując podnosi wilgotność powietrza w najbliższym otoczeniu rośliny. Doniczkę z podstawką musimy ustawić na kamykach i podlewać ją niezależnie od wody wypełniającej misę. By zwiększyć intensywność parowania, możemy kamyki pokryć warstwą grubowłóknistego torfu lub wiórkami kokosowymi.

Tylko nieliczne rośliny rozwijają się prawidłowo podczas ponurych zimowych dni. Jak zatem zwiększyć ilość światła? Przede wszystkim starajmy się przenieść doniczki z głębi pokoju bliżej okna. W dzień odsuwamy nie tylko zasłony, ale również firanki. Nasze oko nie dostrzega różnicy pomiędzy ilością światła padającego do pokoju przez firankę i bez niej, a w rzeczywistości jest go prawie trzy razy więcej! Nawet brudne szyby okienne powodują, że do wnętrza mieszkania dostaje się znacznie mniej światła. Możemy również wspomóc rośliny światłem elektrycznym. Do tego celu nie nadają się zwykłe żarówki, bowiem rośliny "nie widzą" większej części emitowanego przez nie światła. Najlepszy efekt osiągniemy, stosując specjalne żarówki przeznaczone do tego celu. Mają one tak dobraną długość fal świetlnych, aby rośliny mogły je w pełni wykorzystać.



Uwaga! To moze je zabic!

Najgroźniejsze dla roślin, które nie przechodzą wyraźnej przerwy wegetacyjnej w zimie, są mroźne przeciągi. Nawet kilkuminutowe otwarcie okna może spowodować całkowite zniszczenie lub utratę wszystkich liści u takich roślin, jak kaletee, fikusy, krotony i wiele innych. Najlepiej do wietrzenia mieszkania używać jednego okna, w pobliżu którego nie stoją żadne doniczkowe kwiaty. Dobrym rozwiązaniem jest również metoda pokazana na zdjęciu. Roślinę osłaniamy sztywnym kawałkiem papieru, który powinien być wyższy od niej o 10 cm.

Drugim najczęściej spotykanym błędem jest nieumiejętne podlewanie, najczęściej nadmierne. Woda paruje z podłoża oraz jest pobierana przez roślinę zależnie od temperatury otoczenia, rodzaju ziemi doniczkowej, zapotrzebowania danego gatunku, wilgotności powietrza rodzaju i wielkości doniczki oraz wielu innych czynników. Zapotrzebowanie na wodę u podobnych roślin, ale rosnących w różnych miejscach pokoju może więc być różne. Jak już wspomniałem, w okresie zimowym podlewanie powinno być bardziej oszczędne. Generalną zasadą jest dostosowanie ilości dostarczanej wody do warunków otoczenia - czym chłodniej i czym mniej światła, powinno być jej mniej. Natomiast przy suchym powietrzu i wyższej temperaturze podlewamy rośliny obficiej.

    Więcej o:

Skomentuj:

Pielęgnacja roślin zimą