Mały biały dworek

Tekst i stylizacja: Dorota Brodowska Zdjęcia: Radosław Wojnar

Przyzwyczajone do przestrzeni piękne stare meble równie dobrze mogą wyglądać w niedużych wnętrzach. Nie tracą na urodzie, a tworzą wyjątkową dworkową atmosferę .

Ciepły poranek. Na tarasie w promieniach słońca wylegują się zadowolone koty. Miło i leniwie... Spełnione marzenie gospodarzy. Joanna i Staszek przeprowadzili się do podwarszawskiego Chotomowa zaledwie trzy lata temu. Ona - z domu leśniczanka, on - z rodziny o długich tradycjach prawniczych. Poznali się po studiach i zamieszkali na jednym z warszawskich blokowisk. Jednak zawsze podobały im się domy otoczone drzewami. Z drugiej strony nierealne wydawało im się opuszczenie miasta. Zostawić przyjaciół? Dojeżdżać do pracy? Kiedy kilka lat temu jeden ze znajomych zaczął budować dom, odwiedzili go z ciekawości i... natychmiast podjęli decyzję o kupnie działki budowlanej. Działka to zresztą określenie na wyrost. Był to kawałek pola z kilkoma sosenkami i rachitycznymi brzózkami, za to na skraju lasu. Budowa nie była łatwa. Na szczęście szybko nauczyli się odróżniać dobrych fachowców od partaczy.

Urządzać, ale jak? Joanna miała przed oczami obraz leśniczówki z dzieciństwa (wybrali nawet podobny projekt domu z czerwoną dachówką). Jednak z upływem czasu koncepcja nieco się zmieniła i powstały wnętrza, jak to określają gospodarze - "prawie pałacowe, nieco eklektyczne". Joanna śmieje się, że jest jak sroka i wyszukuje rzeczy, które jej się podobają, niekoniecznie w podobnym stylu.

Pierwszym zakupem do domu, takim poważnym, był kominek. Został zamówiony w Hiszpanii; gospodarze wybrali prosty model, ale producent przysłał coś większego i bardziej ozdobnego. Dość szybko się przyzwyczaili do takiego kominka, który stał się nawet popularniejszy od telewizora. Jesienią i zimą zbierają się przy nim domownicy i goście zwabieni płonącym ogniem. Prawdziwą pasją Joanny i Staszka są obrazy i grafiki. Oboje zbierają je z zapałem - ściany w domu przypominają galerię. Szczególnie lubią klimaty młodopolskie. Ale ich największą dumę stanowi biblioteka z drewna dębowego, dzieło przyjaciela rodziny, artysty stolarza Cezarego Serwińskiego. Gzymsy są ręcznie rzeźbione, a specjalne gwoździe maskujące łączenia regałów zostały sprowadzone aż z USA. Na półkach wypełnionych książkami znalazło się też miejsce na zdjęcia rodzinne i pamiątki. Najciekawszym eksponatem jest drewniana figurka anioła wyciągnięta ze zgliszcz spalonego ołtarza w kościółku w Bieszczadach.

W wolnych chwilach Joanna zajmuje się ogrodem oraz układaniem suchych bukietów, które uwielbiają jej koty (to dlatego wiązanki często zmieniają swój kształt). Zapewnia, że mieszkanie w domu za miastem bez większego problemu udało się pogodzić z pracą i życiem towarzyskim.

Skomentuj:

Mały biały dworek