W pracowni legendarnego ilustratora i plakacisty

tekst i stylizacja: Katarzyna Musior

Rosław Szaybo - plakacista, fotograf, ilustrator. Twórca legendarnych okładek płyt gwiazd jazzu, punk rocka, heavy metalu. Jak kameleon zmienia własny styl, bo jak wyjaśnia: "Pianista nie gra tylko jednym klawiszem". Żyje na dwa domy, dwa miasta.

Plakat akcji społecznej "Kino za rogiem". W ramach akcji Szaybo zrobił 22 plakaty do nowych, cyfrowych wersji filmów - jak mówi: "współczesne plakaty do współczesnych wersji".
Plakat akcji społecznej "Kino za rogiem". W ramach akcji Szaybo zrobił 22 plakaty do nowych, cyfrowych wersji filmów - jak mówi: "współczesne plakaty do współczesnych wersji".
Fot.: Michał Mutor

Rosław Szaybo w latach 60. znalazł się w "swinging London" i szybko wsiąkł w jego wibrującą atmosferę pełną niesamowitej energii twórczej i wysypu talentów. Pojechał tam z dość pokaźnym doświadczeniem - zawodowym i towarzyskim. Wygrał kilka ważnych konkursów, stworzył serię Polish Jazz, w tym okładkę "Astigmatic" Krzysztofa Komedy, od którego kupił lambrettę i zadawał szyku, podobnie jak bohater "Niewinnych czarodziejów" Andrzeja Wajdy. W Londynie poczuł się "jak na czubku świata z tęczą u ramion". Bo tam zdarzało się trafić na przyjęcie, na którym grali Beatlesi, bo tam zlecano mu okładki płyt Eltona Johna, Milesa Davisa, Janis Joplin, Leonarda Cohena, Boba Marleya, Simona & Garfunkela, The Clash. Jego droga twórcza zdawała się swoistą kontynuacją polskiej szkoły plakatu, gdyż okładki płyt pełniły w Anglii podobną rolę, jaką pełnił plakat w Polsce - każda była oczekiwana, każda gorąco komentowana. Zaprojektował plakat do filmu z Jamesem Bondem "Żyje się tylko dwa razy", wspólnie z Mathew Martinem wymyślił legendarne czarne pudełko papierosów John Player Special. Wspominając te czasy, często używa słowa fantastyczne, a frazy "to się nie uda, to niemożliwe" nie ma chyba w jego słowniku.

Rosław Szaybo
Rosław Szaybo
fot. Michał Mutor

Budowa domu w Polsce

Do Polski wrócił, a właściwie zdecydował się żyć tu i tam, w 1993 roku. Skusiła go propozycja pracy na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych i stworzenia pracowni fotografii. A ponieważ lubi otoczeniu nadawać "swoje piętno", postanowił zaprojektować i wybudować własny dom.

Urządził go dość tradycyjnie, rzeczami wyszukiwanymi na targach staroci, które pozwalają na wynajdywanie okazji. Unika cennych przedmiotów i przywiązywania się do nich. Stworzył dom do przyjemnego życia, lekkiej pracy jakby mimochodem (mieści niewielką pracownię na piętrze). Dom nie na pokaz. Wygodne i ładne to dla niego synonimy. - Piękne krzesło, od którego dostaje się odcisków jest bez sensu - uważa. Dopuszcza nieład i luz, ale nie taki rygor dekoracyjny, przy którym przesunięcie popielniczki powoduje nieznośną dysharmonię.

Wygoda ponad wszystko

Ciągłe przeprowadzki i życie wędrowca sprzyjały ostrej selekcji. - Jeśli czegoś nie używam, choćby garnka, przez 3 lata, to znaczy, że niepotrzebny i wyrzucam - mówi. Nie dla niego zakupy przez internet, woli rzeczy dotknąć, doświadczyć wszystkimi zmysłami. Mieszkańcom i ich gościom w domu ma być przede wszystkim wygodnie i przyjemnie - tak, by się nie chciało wyjść!

Żyje pełnią życia, nie da się go łatwo zaklasyfikować jednym zdaniem. - Na człowieka składają się tysiące rzeczy: ile obiadów ugotował, ilu kobietom dał kwiaty, ile zasadził drzew, ile domów zbudował, ile plakatów zrobił, ile zdjęć... To wszystko składa się na osobę - objaśnia swą filozofię życia.

Okładki płyt zaprojektowane przez Rosława Szaybo
Okładki płyt zaprojektowane przez Rosława Szaybo
Okładki płyt zaprojektowane przez Rosława Szaybo

Pasja do... gotowania

Chętnie podejmuje gości: przyjaciół, znajomych i rzesze studentów, ale sceptycznie podchodzi do zjawiska posiadania znajomych na portalach społecznościowych - Takim nie mogę ugotować obiadu! - oburza się. A gotowanie stało się jedną z jego pasji. Jeszcze w Londynie, gdy bywał w znanych restauracjach, starał się później w domu, bez przepisu, powtórzyć smak zamówionych potraw. Właśnie w restauracjach, w czasie spotkań z muzykami zdarzały mu się jedne z lepszych pomysłów na okładki płyt, jak stworzony spontanicznie na serwetce projekt legendarnej płyty Judas Priest "British Steel". Nazwa ta nasunęła mu skojarzenie z kupowanymi na bazarze Różyckiego angielskimi żyletkami. I to właśnie żyletka pojawia się na okładce płyty (w dłoni Rosława Szaybo) tyle, że w większej skali. Walka artysty i popierających go muzyków z wytwórnią o ten projekt opłaciła się, bo została uznana okładką wszech czasów heavy metalu.

Instynkt projektanta

Szaybo w projektowaniu stawia na instynkt, szybkość skojarzenia, łapanie inspiracji, które mogą być wszędzie wokół nas: wynikają z rozmowy, z tego, czego słucha, co ogląda, i jak błyskawicznie przetwarza dane z zewnątrz. Projekt plakatu do "Carmen" Bizeta w wykonaniu szwedzkiego baletu zainspirowała wizyta u dentysty, a właściwie leżące w poczekalni pismo "Działkowiec". Tyle, że zamiast starego człowieka trzymającego spracowanymi dłońmi kapustę artysta ujrzał piękną dziewczynę z różą. Co ciekawe, później tancerka powtórzyła na scenie gest z plakatu. - I tak sztuka naśladuje sztukę - dopowiada artysta.

Nie przywiązuje się do jednolitego stylu, za swym mistrzem profesorem Tomaszewskim powtarza, że grafik, który robi plakat czy inną grafikę użytkową, powinien być kameleonem. Jego prace sprzed 30 lat zaskakują świeżością i mimo że robione były bez pomocy komputera, wyglądają jakby powstały dziś. - Ja nie myślę wstecz, ja myślę do przodu - podkreśla.

Jeden z jego projektów to kolorowe zwoje mózgu. Tak według niego wygląda mózg grafika - barwny umysł daje mu moc, by mógł wykonywać wciąż ten zawód i nakręca żywotność, sprawia, że czuje się forever young. Pytany o źródło swej siły wyjaśnia z prostotą: - Wewnątrz mnie wciąż siedzi młody człowiek.
____________________________________________________________________

KIM ON JEST?

Rosław Szaybo - plakacista, fotograf, twórca okładek płyt. Współtwórca polskiej szkoły plakatu. Twórca plakatów teatralnych, filmowych, operowych i jazzowych. Stworzył serię Polish Jazz dla Polskich Nagrań, w tym okładkę "Astigmatic" dla Krzysztofa Komedy (najlepsza okładka jazzowa 50-lecia). Od 1966 mieszka w Londynie, gdzie był dyrektorem artystycznym agencji Young & Rubicam (1968-1973) i współtwórcą czarnego opakowania John Player Special. W latach 1973-1988 dyrektor kreatywny CBS Records UK, gdzie stworzył okładki płyt m.in. Eltona Johna, Milesa Davisa, The Clash, Judas Priest ("British Steel" to najlepsza okładka heavy metalowa wszech czasów), grupy Chicago, Janis Joplin, Leonarda Cohena, Simona & Garfunkela, Gilberta O’Sullivana, Boba Marleya, Carlosa Santany, Fleetwood Mac, Beethovena (najlepsza brytyjska okładka muzyki klasycznej pisma "New Musical Express"). W roku 1993 objął pracownię fotografii na warszawskiej ASP, którą prowadził do 2015 r. Najnowsze projekty to plakaty na Festiwal Polskich Filmów w Londynie i na obchody 40-lecia Galerii Grafiki i Plakatu. r.szaybo@gmail.pl

Skomentuj:

W pracowni legendarnego ilustratora i plakacisty