Wymarzone wnętrze na Starówce
Jeśli się czegoś bardzo pragnie, to pragnienie może się ziścić. Magdzie udało się zamieszkać w jednym z ładniejszych miejsc stolicy - na ukochanej Starówce.
1 z 8
2 z 8
3 z 8
4 z 8
5 z 8
6 z 8
7 z 8
8 z 8
Magda od dziecka była zauroczona warszawską Starówką. Po jej brukowanych wąskich uliczkach najpierw spacerowała w niemal każdą niedzielę z ojcem, potem biegała tu z koleżankami. Marzyła, że może kiedyś zamieszka w którejś z pięknych kamieniczek. Wiosną 2005 roku marzenie się spełniło - kupiła mieszkanie przy ulicy Piwnej. Całe wnętrze było urządzone w stylu wczesnych lat dziewięćdziesiątych. W łazience pozostały, niestety, bordowe płytki z wzorkiem, w kuchni - zabudowa z płyty pilśniowej, w pokoju dziennym - meblościanka na wysoki połysk. Na szczęście wymiany nie wymagały futryny, okna i drewniana podłoga w kuchni.
Poprzednia właścicielka z dumą zakomunikowała, że "oddaje mieszkanie w bardzo dobrym stanie i w zasadzie wymaga ono tylko małego liftingu". Magda wraz z Agnieszką Cholewą, koleżanką i projektantką prowadzącą Desi Studio, zamiast niewielkiego zabiegu kosmetycznego wybrały jednak porządny remont. Po szczegółowej analizie budżetu oraz uwzględnieniu zarówno atutów wnętrza, jak i potrzeb gospodyni obie panie uznały, że nie trzeba wyburzać ścian - zaakceptowały zastany układ pomieszczeń. Natomiast zarówno ściany, jak sufity i posadzki zyskały nowy wygląd, a wszystkie meble i urządzenia zostały wymienione.
Pomysł gonił pomysł. Na ścianie w kuchni, między blatem a szafkami wiszącymi, zamiast kafelków postanowiono położyć przezroczyste pleksi. Ale co pod nie włożyć? Może tkaninę z kwiatowym motywem? Rozwiązanie podsunęło... pobliskie przedszkole, w którego oknach przed Bożym Narodzeniem pojawiły się papierowe płatki śniegu. - Tak mi się spodobały, że sama zrobiłam podobne śnieżynki. Przypominają trochę wycinanki ludowe, które ociepliły klimat kuchni - opowiada Magda.
A skąd wzięły się lustra w starych ramach, stylowa umywalka, gipsowe odlewy popiersi greckich bogów? To kolejny przypadek. Właściciel zaprzyjaźnionego salonu fryzjerskiego chciał zmienić jego wystrój, w związku z czym wyprzedawał elementy dekoracyjne. Czyż można było nie skorzystać z takiej okazji? Magda od razu pokochała to mieszkanie. Najbardziej lubi wyglądać przez okno i obserwować, jak wymarzona Starówka zmienia się wraz z porami roku.
Poprzednia właścicielka z dumą zakomunikowała, że "oddaje mieszkanie w bardzo dobrym stanie i w zasadzie wymaga ono tylko małego liftingu". Magda wraz z Agnieszką Cholewą, koleżanką i projektantką prowadzącą Desi Studio, zamiast niewielkiego zabiegu kosmetycznego wybrały jednak porządny remont. Po szczegółowej analizie budżetu oraz uwzględnieniu zarówno atutów wnętrza, jak i potrzeb gospodyni obie panie uznały, że nie trzeba wyburzać ścian - zaakceptowały zastany układ pomieszczeń. Natomiast zarówno ściany, jak sufity i posadzki zyskały nowy wygląd, a wszystkie meble i urządzenia zostały wymienione.
Pomysł gonił pomysł. Na ścianie w kuchni, między blatem a szafkami wiszącymi, zamiast kafelków postanowiono położyć przezroczyste pleksi. Ale co pod nie włożyć? Może tkaninę z kwiatowym motywem? Rozwiązanie podsunęło... pobliskie przedszkole, w którego oknach przed Bożym Narodzeniem pojawiły się papierowe płatki śniegu. - Tak mi się spodobały, że sama zrobiłam podobne śnieżynki. Przypominają trochę wycinanki ludowe, które ociepliły klimat kuchni - opowiada Magda.
A skąd wzięły się lustra w starych ramach, stylowa umywalka, gipsowe odlewy popiersi greckich bogów? To kolejny przypadek. Właściciel zaprzyjaźnionego salonu fryzjerskiego chciał zmienić jego wystrój, w związku z czym wyprzedawał elementy dekoracyjne. Czyż można było nie skorzystać z takiej okazji? Magda od razu pokochała to mieszkanie. Najbardziej lubi wyglądać przez okno i obserwować, jak wymarzona Starówka zmienia się wraz z porami roku.
Skomentuj:
Wymarzone wnętrze na Starówce