Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer Asystent: Sławomir Turbański
Prawnik potrafi sprawnie rozwiązywać trudne kwestie nie tylko w sądzie, ale także we własnym mieszkaniu. Oto niezbity dowód.
1 z 9Żeby kolorystyka mieszkania nie była zbyt monotonna, dodano elementy w gorącym odcieniu czerwieni. Taką barwę ma nie tylko wygodny szezlong, ale także dodatki - ramki, naczynia, gazetownik. - Fot. Sylwester Rejmer
2 z 9Jedyny obraz w całym mieszkaniu - barwne malowidło przywiezione z Marrakeszu przez przyjaciela gospodyni. - Fot. Sylwester Rejmer
3 z 9Pojemna szafa w przedpokoju to - jak mówi gospodyni - prawdziwe dobrodziejstwo. Można w niej chować nie tylko ubrania, ale także mnóstwo innych rzeczy (np. deskę do prasowania). - Fot. Sylwester Rejmer
4 z 9Ożywcza mieszanka stylów: idealnie gładkie, jasne fronty kuchennych szafek z nowoczesnymi uchwytami, a na ich tle - kolonialny kącik jadalny ze stołem i krzesłami z ciemnego drewna. - Fot. Sylwester Rejmer
5 z 9Do sypialni wiodą przesuwane drzwi z mlecznego szkła. Obok wejścia regał na książki - pani Agata specjalnie zostawiła fragment ściany, aby z reprezentacyjnego przedpokoju nie było widać boku mebla. - Fot. Sylwester Rejmer
6 z 9Fronty dolnych szafek zrobiono z płyty fornirowanej wenge. W granitowy blat wpuszczono zlewozmywak z kompozytu. - Fot. Sylwester Rejmer
7 z 9W łazience z powodu ograniczonej przestrzeni wannę zastąpiła kabina prysznicowa. Na podłodze i na ścianach ułożono płytki ciemnego gresu. - Fot. Sylwester Rejmer
8 z 9Wnętrze optycznie powiększa tafla lustra umieszczona na skośnej ścianie. Pralkę ukryto w obudowie z płyty gipsowo-kartonowej. Nad urządzeniem jest szafka zamykana drzwiczkami z mlecznego szkła. - Fot. Sylwester Rejmer
9 z 9Czerwoną ścianę z połyskiem pani Agata po raz pierwszy zobaczyła we Włoszech. Materiały do przygotowania glinki weneckiej, niezbędnej do uzyskania takiego efektu, znalazła na szczęście w polskim sklepie z farbami. Oryginalny zagłówek łóżka to fragment parawanu. - Fot. Sylwester Rejmer
Krzyki - zielona dzielnica Wrocławia. Tutaj na kameralnym osiedlu kupiła mieszkanie pani Agata, prawniczka. Zależało jej i na odpowiednim metrażu, i na spokojnym, sprzyjającym wypoczynkowi miejscu. Krzyki wydały się wprost idealne. Osiedle jest przytulone do dużego parku, niedaleko znajduje się też całkiem spore pole golfowe. Budynek wzniesiono na tyle daleko od głównej drogi, że nie docierają do niego uciążliwe odgłosy wielkiego miasta. Jednocześnie blisko stąd do centrum i do pracy pani Agaty. Nic więc dziwnego, że decyzję o kupnie podjęła bardzo szybko.
Dwupokojowe mieszkanie nie wymagało wielkich zmian. Gospodyni zdecydowała się jedynie przesunąć wejście do sypialni. Pierwotnie znajdowało się ono w przedpokoju, co uniemożliwiało wstawienie do tego pomieszczenia dużej szafy, a sypialnię czyniło nieustawną. Teraz wchodzi się do niej z pokoju dziennego. Pani domu postanowiła również otworzyć przedpokój na pokój dzienny i kuchnię - to sprawdzony sposób na optyczne powiększenie niewielkiej przestrzeni. W pokoju zrezygnowała z dwóch lamp wiszących na rzecz bardziej nastrojowych lamp stojących, a w kuchni zdecydowała się zainstalować sześć halogenów.
Pani Agacie zależało przede wszystkim na tym, by mieszkanie było funkcjonalne. Urządzając je, nie korzystała z usług projektantów. Z pomocą przyszedł jej tylko znajomy profesor z wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, który doradził, jak gustownie wkomponować we wnętrze szklane elementy (przesuwane drzwi między pokojem dziennym a sypialnią oraz obudowy kaloryferów). Gospodyni lubi proste, nowoczesne formy, chciała jednak uciec od wszechobecnego skandynawskiego wzornictwa. Zdecydowała się na własny styl, nazwany przez nią minimalizmem udomowionym, który charakteryzuje się połączeniem lekkich współczesnych mebli z cięższymi sprzętami nawiązującymi do stylu kolonialnego.
Kolorystyka wnętrz jest skromna, co bynajmniej nie znaczy - nieciekawa. Uwagę zwracają wyraziste kontrasty; jasne ściany i śnieżnobiały dywan zestawiono tu z ciemnymi meblami i podłogą z dębu barwionego na mocny brąz. A wszystko przyprawione akcentami energetycznej czerwieni. Gospodyni zrezygnowała z firan i zasłon na rzecz transparentnych rolet - to również pomogło "oszukać" optycznie przestrzeń. Na rolety z grubszej tkaniny zdecydowała się jedynie w sypialni, dzięki czemu rano dzienne światło nie przerywa jej snu.
Ciekawą historię ma granit, z którego jest wykonany blat w kuchni. Gospodyni opowiada, że osobiście pojechała po niego do kamieniołomów w Strzegomiu. Tam dowiedziała się przy okazji wielu interesujących rzeczy na temat tego materiału. Jedyne, nad czym pani Agata ubolewa, to widoczne kable od urządzeń elektrycznych (nie zawsze daje się je ukryć za szafką lub biurkiem). Żałuje, że nie starczyło jej czasu i chęci, by je zamaskować, na przykład płytami gipsowo-kartonowymi. W przyszłości na pewno to zrobi.
Skomentuj:
Własna aranżacja