Grzejniki dekoracyjne jak dzieła sztuki

Joanna Dobkowska

Bawią się z nami w chowanego, testują spostrzegawczość. Bo dzięki nowym technologiom grzejniki mogą przybrać praktycznie dowolną postać. Wyglądają jak obraz, rzeźba, lustro Fascynują estetyką, zaskakują pomysłowością.

Pająk. Wykonana z miedzi konstrukcja wprowadza do wnętrz wątek w stylu loft. Grzejnik dostępny w wersji wodnej, wodno-elektrycznej oraz elektrycznej. Terma, termagroup.pl
Pająk. Wykonana z miedzi konstrukcja wprowadza do wnętrz wątek w stylu loft. Grzejnik dostępny w wersji wodnej, wodno-elektrycznej oraz elektrycznej. Terma, termagroup.pl
Fot. materiały prasowe

Do niedawna grzejnik traktowany był jako zło konieczne. Zasłaniany, obudowywany, ukrywany po kątach. Teraz coraz częściej przy wyborze bierzemy pod uwagę nie tylko kwestie użytkowe (moc grzewczą, dostosowanie do domowej instalacji), ale patrzymy na grzejniki również pod kątem ich dekoracyjności. Wiele modeli wygląda tak, że naprawdę szkoda je chować. Przeznaczone zostały do wyeksponowania we wnętrzu, co ma też znaczenie praktyczne, bo zasłanianie źródła ciepła to przecież czysta strata energii.

Grzejnik jako ozdoba

Wieszamy więc grzejnik na ścianie w salonie i śmiejemy się, gdy goście pytają: czy to naprawdę kaloryfer? A może jakieś nowoczesne dzieło sztuki? W pewnym sensie tak, bo niektóre grzejniki to z pewnością dzieła designu. Do wyboru mamy modele ścienne lub stojące. Pod względem sposobu oddawania ciepła dzielimy je na płytowe, konwektorowe albo członowe. Pod względem metody zasilania - na wodne, elektryczne (w tej grupie są zdobywające coraz większą popularność grzejniki działające na podczerwień) lub mieszane. I wszystkie mogą być piękne. Naprawdę dużo się w tej dziedzinie dzieje. Tak dużo, że niektórych dopada tęsknota za zwykłym żeberkiem. Narodził się więc nowy trend: stary, dobry kaloryfer wraca do łask. Z tym, że w wersji retro, z bogatą, prawie rokokową dekoracją.

Grzejniki na podczerwień

Tak potocznie nazywa się panele grzewcze emitujące fale elektromagnetyczne. Przetwarzają energię elektryczną w ciepło pod postacią promieniowania podczerwonego.

W porównaniu do wodnych czy innych elektrycznych grzejników, zasadnicza różnica polega na tym, że modele na podczerwień nie ogrzewają powietrza lecz obiekty: ściany, podłogi, meble i... przebywających w pomieszczeniu ludzi. Wykorzystywane fale są bezpieczne dla zdrowia – od lat stosuje się je np. w inkubatorach dla noworodków, czy leczeniu schorzeń kręgosłupa. Fakt, że promieniowanie podczerwone nie ogrzewa powietrza i w związku z tym nie powoduje jego ruchu (i wzbijania się kurzu przy okazji), sprawia, że grzejniki na podczerwień poleca się alergikom. Zainteresować się nimi mogą też osoby wrażliwe na wysuszenie powietrza w domu – w przypadku ogrzewania na podczerwień ten problem nie istnieje. Ponadto wytworzone ciepło, skumulowane w ścianach i podłogach, jest odczuwalne dłużej niż to pobierane z powietrza. Powietrze bowiem szybciej się oziębia.

Kolejna zaleta grzejników na podczerwień to łatwość montażu. Nie wymagają rur, instalacji itp. Panele można umieścić w dowolnym miejscu – nawet na suficie.
Trzeba jednak pamiętać, że powinny być instalowane w ocieplonym budynku – w innym przypadku strata ciepła przez ściany będzie bardzo duża.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Skomentuj:

Grzejniki dekoracyjne jak dzieła sztuki