Ogrodowe jeziorka - jesienne zabiegi pielęgnacyjne

Piotr Syga

Ogródki wodne pielęgnuje się przez cały rok, lecz jesienne zabiegi są najważniejsze. Od nich zależy wygląd stawu w przyszłym sezonie oraz to, w jakiej kondycji przetrwają zimę jego mieszkańcy.

Pierwsze oznaki nadchodzącej jesieni to dla nas sygnał, że trzeba poważnie pomyśleć o przygotowujących do zimy zabiegach pielęgnacyjnych. Woda w tym czasie jest jeszcze ciepła, można więc sporo zdziałać. Pamiętajmy też, że im wyższa temperatura, tym szybciej gniją obumarłe fragmenty roślin. Proces ten znacznie zubaża sadzawkę w tlen, dodatkowo zaś jest przyczyną przenawożenia, co wczesną wiosną zaowocowałoby silnym rozwojem glonów. Żeby do tego nie dopuścić, trzeba zakasać rękawy i wziąć się do sprzątania jeziorka.

Usuwamy liście

Jesienią coraz więcej roślin wodnych zaczyna żółknąć. Żeby ich liście nie opadały na dno zbiornika, zawczasu trzeba je usunąć. Najlepiej obcinać je sekatorem tuż nad kłączem. Starajmy się obcinać tylko obumierające liście, zielone części pozostawmy jak najdłużej w wodzie.

O tej porze roku dni stają się coraz krótsze, słońce jest coraz niżej i do dna jeziorka dociera coraz mniej światła. Dlatego lustro wody powinno być przynajmniej w 80 proc. odkryte - to ważne dla podwodnych roślin i zwierząt. Z jego powierzchni należy usunąć więc nadmiar roślin pływających, takich jak rzęsa, azolla, hiacynt wodny czy piscja (do pierwszych przymrozków trzeba je wszystkie wyłowić).Warto też obciąć część pojedynczych liści (nawet zielonych) roślin zakorzenionych w dnie, takich jak grążele, grzybienie czy grzybieńczyki. Na zimę w jeziorku pozostawiamy tylko rośliny zimozielone. Nie ścinamy też trzciny, sitów i pałki wodnej. Ich łodygi w pewnym stopniu umożliwią wymianę gazów w skutym lodem zbiorniku, a zasuszone kwiatostany będą ozdobą jeziorka.

Już we wrześniu z drzew zaczynają spadać pierwsze liście. One także ulegają rozkładowi w wodzie i dlatego musimy je zbierać z powierzchni stawu. Jeśli jest ich niewiele, wystarczy posłużyć się podbierakiem, gdy zaś wokół rośnie sporo drzew, warto osłonić powierzchnię wody specjalną siatką. Można ją kupić w centrach ogrodniczych i w sklepach ze sprzętem do oczek wodnych. Rozpościera się ją nad sadzawką, najlepiej tak, by nie dotykała wody - w przeciwnym razie część liści leżałaby w wodzie i gniła.

Zadbajmy o sprzęt

Jeżeli w jeziorku znajdują się takie urządzenia, jak reflektory, filtry czy pompy mogą one tam funkcjonować aż do późnej jesieni, do czasu kiedy nastaną pierwsze mrozy. Wtedy wyłączamy pompy. Jeśli zanurzone są płycej niż 60 cm wyciągamy je na zimę z jeziorka, aby zamarzająca woda ich nie uszkodziła. Po wyjęciu osuszamy, czyścimy i przenosimy do pomieszczenia o temperaturze powyżej zera, gdzie przechowujemy je w pojemnikach z wodą. Przed lodem zabezpieczamy też inne urządzenia. Wszystkie zewnętrzne filtry (pracujące poza sadzawką) opróżniamy z wody, a ich wkłady filtracyjne starannie przepłukujemy. Demontujemy dysze fontann, płytko zanurzone reflektory oraz urządzenia filtrujące, które po oczyszczeniu przenosimy do pomieszczeń. Odłączamy od sieci całą instalację elektryczną stawu, zaś listwy rozdzielające prąd zabezpieczamy przed wilgocią, owijając je szczelnie plastikową folią.

W tosce o ryby

Wszystkie wyżej opisane czynności są też zbawienne dla żyjących w stawie ryb, szczególnie jeśli zamierzamy pozostawić je tam do przyszłego sezonu. Zimują one w najgłębszych zakamarkach jeziorka. W miejscach tych gromadzą się wszelkie zanieczyszczenia, kiedy gniją pod lodem, szybko zaczyna brakować tlenu i wydzielają się trujące gazy. Pod koniec września lub na początku października, kiedy woda jest ciepła i ryby nie zeszły jeszcze na dno, warto usunąć z najgłębszych miejsc przynajmniej część osadów. Najprostszym sposobem jest wyciąganie zanieczyszczeń podbierakiem, w którym siatkę najlepiej zastąpić mocną i gęstą tkaniną. Należy to robić powoli i ostrożnie, tak żeby nie zmącić wody mułem, co mogłoby uszkodzić rybom skrzela.

Innym sposobem oczyszczania stawu jest wypompowanie części wody wraz z osadami dennymi za pomocą pompy tzw. szlamówki. Pompę kładziemy delikatnie (nie wrzucamy) w najgłębszym miejscu sadzawki, po czym wypompowujemy wodę (poziom lustra wody powinien obniżyć się o 15-20 cm - później uzupełniamy).

Jesienią ograniczamy też karmienie ryb. Mierzymy temperaturę wody i kiedy zaczyna ona spadać, stopniowo zmniejszamy dzienne dawki pokarmu. W momencie, kiedy osiągnie 12oC i utrzyma się na tym poziomie przez kilka dni, całkowicie zaprzestajemy sypania karmy do wody - wystarczy pokarm naturalny znajdujący się w stawie.

Korzystając z okazji

Wypompowując część wody z sadzawki, odsłaniamy jej brzeg. To dobry moment, żeby wprowadzić pewne poprawki w jego ukształtowaniu oraz w obsadzeniach roślinnych. Możemy usunąć część bujnie rosnących okazów lub posadzić nowe. Początek października to dobry czas na takie zabiegi. Warto zabrać się do dzielenia kłączy grzybieni, szczególnie kiedy rośliny te się zbytnio rozrosły. Po opłukaniu kłączy dokładnie sprawdzamy, czy nie gniją, i skracamy je ostrym nożem do długości odpowiadającej szerokości dłoni (wybieramy zdrowy kawałek), korzenie zaś do ok. 7 cm. Wykonując te wszystkie czynności przy okazji jesiennego czyszczenia stawu, zaoszczędzimy sobie pracy na wiosnę. Jeśli rośliny są sadzone w koszykach, przed uzupełnieniem stawu wodą można je przesunąć w głąb sadzawki. Warto to zrobić z miniaturowymi grzybieniami - ich kłącza są płytko sadzone, a w głębszej wodzie łatwiej przetrwają zimę.

Skomentuj:

Ogrodowe jeziorka - jesienne zabiegi pielęgnacyjne