Zgodnie z życzeniami właścicieli elewacja frontowa ma mało okien i sprawia wrażenie zamkniętej i niedostępnej - Fot. Tomasz Zakrzewski
Właściciele kupili za mały dla nich dom-kostkę ze względu na jego lokalizację. Wiedzieli, że będą musieli go rozbudować, żeby ich czteroosobowa rodzina mogła w nim wygodnie żyć. W wyniku tego powstał oryginalny, współczesny budynek, który nie dość, że bardzo się podoba jego mieszkańcom, to zbiera laury w architektonicznych konkursach.
1 z 16Zgodnie z życzeniami właścicieli elewacja frontowa ma mało okien i sprawia wrażenie zamkniętej i niedostępnej - Fot. Tomasz Zakrzewski
2 z 16Odwrotnie jest od strony ogrodu, gdzie zaprojektowano duże przeszklenia - Fot. Tomasz Zakrzewski
3 z 16Elewacja frontowa - przed przebudową - Fot. archiwum właścicieli
4 z 16Stary dom, jak większość budynków z czasów peerelu, miał wystające ponad poziom trawnika piwnice. Odsuwano w ten sposób kondygnacje mieszkalne od wilgotnego podłoża, a poza tym, piwnice były potrzebne m.in. do przechowywania węgla oraz innych produktów - Fot. archiwum właścicieli
5 z 16Dzięki stalowej ramie udało się w atrakcyjny sposób podkreślić strefę tarasową domu - Fot. Tomasz Zakrzewski
6 z 16Wnętrze czarnej kostki jest białe, dzięki czemu dom od strony ogrodu wygląda przyjaźnie i lekko - Fot. Tomasz Zakrzewski
7 z 16Dobudowany pokój dzienny ulokowano niżej niż dawny parter budynku a przy tarasie usypano niewielkie wzniesienie. W ten sposób pokój od ogrodu dzieli jedynie kilka schodków - Fot. Tomasz Zakrzewski
8 z 16Okno za schodami wypełniono szkłem profilowym - Fot. Tomasz Zakrzewski
9 z 16Szkło profilowe pełni te same funkcje co kiedyś luksfery, jednak o bardziej nowoczesnym charakterze - Fot. Tomasz Zakrzewski
10 z 16Elewację wykończono pomalowanymi na czarno deskami - Fot. Tomasz Zakrzewski
11 z 16Z czarną elewacją ładnie kontrastuje białe ogrodzenie - Fot. Tomasz Zakrzewski
12 z 16Poprzez zbliżenie części dziennej do ogrodu i nadanie jej wysokości dwóch kondygnacji, udało się uzyskać zupełnie nowe wnętrza - w niczym nieprzypominające charakteru domów z czasów Gierka. I o to chodziło! - Fot. Tomasz Zakrzewski
13 z 16Domową bibliotekę umieszczono na antresoli - Fot. Tomasz Zakrzewski
14 z 16Z wnętrza salonu otwiera się widok na taras i ogród - Fot. Tomasz Zakrzewski
15 z 16Plan parteru z zaznaczonym obrysem starego budynku - rys.: architekci Kuba Woźniczka, Rafał Specylak,
16 z 16Plan piętra z zaznaczonym obrysem starego budynku - rys.: architekci Kuba Woźniczka, Rafał Specylak,
Autorzy projektu: architekci Kuba Woźniczka, Rafał Specylak, współpraca: Marek Woźniczka;
Niewielki, biały domek z czasów peerelu o typowej, niezbyt atrakcyjnej bryle stał w sercu miasta, na kameralnym osiedlu domów jednorodzinnych otoczonych wysoką zabudową wielorodzinną. Nowi właściciele - rodzina z dwójką dzieci - od razu zabrali się za planowanie jego rozbudowy. Po pomoc zwrócili się do poleconych im architektów z pracowni Kameleonlab.
Jednym z głównych priorytetów przyszłych domowników było zachowanie jak największej powierzchni ogrodu, który i tak ze względu na niewielką działkę do wielkich nie należał. Ważne było też zapewnienie maksymalnej prywatności domownikom - co w tak gęstej zabudowie jest szczególnie trudne. Te dwie kwestie za swój priorytet przyjęli więc również projektanci. Opracowywany przez nich przebudowany dom miał zyskać około 120 m2 powierzchni użytkowej, wysoką ciepłochronność i elegancką, trwałą elewację.
Więcej niż lifting elewacji
Architekci zaproponowali, by do wykończenia elewacji użyć drewna, jako najbardziej ekonomicznej alternatywy dla tynku. Pomysł spotkał się z przychylnością gospodarzy, którzy zaakceptowali również nietypową ciemną kolorystykę frontowej elewacji budynku. Pomalowanie drewnianych desek na czarny kolor umożliwiło uzyskanie ciekawego, wyraziście graficznego efektu. To między innymi dzięki temu budynek nabrał elegancji i stylowego charakteru. Architekci przyjęli założenie, że grafitowa czerń będzie podkreślała wszystkie zewnętrzne elementy bryły. Natomiast "wycięcia" postanowiono podkreślić kontrastowymi kolorami; limonkowym - w strefie wejścia i jasnoszarym - od strony ogrodu.
Prócz rozbudowy, budynek wymagał remontu dachu, ocieplenia, wymiany instalacji oraz podłóg. Z dachu zdjęto wszystkie warstwy izolacji, po to by na nowo odizolować stropodach i docieplić go w nowoczesny sposób, spełniający współczesne standardy. Ściany zewnętrzne - zarówno te stare z pełnej cegły, jak i nowe z bloczków silikatowych o grubości 18 cm, zostały ocieplone i wykończone okładziną z desek.
Deski elewacyjne mocowane są na drewnianej podkonstrukcji (ruszcie), natomiast wełna jest wypełnieniem pomiędzy łatami tegoż rusztu i mocowana bezpośrednio do ścian konstrukcyjnych.
Jak to zwykle bywa z przebudowami, domek - choć wyglądał na pierwszy rzut oka całkiem przyzwoicie - podczas prac budowlanych ujawnił swoje mroczne tajemnice Jedną z najbardziej nieprzyjemnych okazały się skorodowane belki stropodachu. Wycinanie zniszczonych elementów i wstawianie nowych bardzo wydłużyło prace i podniosło koszt przebudowy.
Stalowa rama na tyłach domu
Zamknięty ażurową konstrukcją taras tworzy strefę przejściową, nazwaną przez projektantów "strefą in between". Dzięki temu rozwiązaniu taras jest częścią domu, jednak już poza jego kubaturą - pozwala ona między innymi na naturalne, miękkie połączenie przestrzeni wewnętrznej z zewnętrzną, przy zapewnieniu maksymalnego otwarcia salonu na ogród.
Ciekawa jest historia powstania ramy na tyłach domu (zdjęcie). Pierwotnie pod wykuszem mieszczącym sypialnię właścicieli miał się znajdować gabinet. Jednak inwestorzy chcąc ocalić więcej przestrzeni ogrodu, zaproponowali usunięcie tego dolnego fragmentu bryły i ulokowanie gabinetu w innym miejscu. Powstały w ten sposób wykusz sypialni wymagał podparcia. Wszelkie pomysły ze słupami wydawały się projektantom nieciekawe, aż w końcu wymyślili stworzenie całej stalowej ramy. Na dodatek rama zyskała nowe zadania - przydaje się na przykład do wieszania na niej huśtawki czy hamaka. Architekci podkreślają, że bardzo lubią takie nieoczekiwane zastosowanie stworzonych przez nich rozwiązań. Lubią, gdy stworzony przez nich dom czymś ich zaskakuje, gdy żyje swoim życiem i gdy mieszkający w nim ludzie nadają mu walorów, których oni sami nie przewidzieli.
Projekt zakładał nie tylko "face lifting" budynku, ale przede wszystkim prawie dwukrotne zwiększenie powierzchni mieszkalnej. Architekci, po wielu przymiarkach, zdecydowali się rozbudować dom w dwóch kierunkach: w pasie północnym zaplanowano nową strefę wejściową oraz strefę nocną rodziców, w południowym - strefę dzienną z salonem wysokim na dwie kondygnacje oraz strefę dzieci na piętrze.
Stary dom miał wystające ponad poziom trawnika piwnice i wysoko wzniesiony parter (zdjęcie). Zgodnie z obowiązującymi w latach powstania domu normatywami, pomieszczenia były niskie - ich wysokość wynosi około 2,55 m. Żeby zniwelować te wady, projektanci zdecydowali się z jednej strony obniżyć poziom nowo wznoszonego salonu - tak by znalazł się bliżej murawy, a z drugiej - uczynić to wnętrze wysokim na dwie kondygnacje. Dodało to całej dziennej strefie domu atrakcyjności i przestronności. Zaplanowana nad salonem antresola nadała wnętrzu nowoczesny charakter. Duże okno dachowe doświetlające wnętrza zarówno na górnej, jak i dolnej kondygnacji, to również duża zaleta projektu.
Wszystkie pomysły i rozwiązania zastosowane w tym domu znalazły uznanie nie tylko u jego właścicieli, ale również w gronie fachowców - budynek jest laureatem prestiżowych nagród.
Skomentuj:
Odważna przebudowa domu-kostki z czasów PRL