Budowa

Ogród

Wnętrza

Design

Architektura

DIY

HGTV

Trendy budowlane

Działka na urodziny

Tekst i zdjęcie: Liliana Jampolska

Na osiemnaste urodziny dostałam od rodziców... działkę pod Warszawą. Taki sam prezent otrzymał również mój brat. Byliśmy wtedy jeszcze zbyt młodzi, żeby od razu myśleć o budowie domu, jednak kiedy założyliśmy własne rodziny, w pełni doceniliśmy ten rodzicielski dar.

Szybszy był mój brat. To on pierwszy zdecydował się na budowę domu. My z Sylwestrem, moim mężem, przez pięć pierwszych lat małżeństwa mieszkaliśmy w mieszkaniu jego rodziców. Nie za bardzo wierzyliśmy, że będzie nas stać na budowę domu i nosiliśmy się raczej z zamiarem kupna małego, ale własnego mieszkania.

Droga do domu

W tym samym czasie mój brat rozpoczynał właśnie budowę domu i zaczął nas namawiać do zmiany planów. Przekonał nas, że wspólnie uda nam się nie tylko sprawniej przeprowadzić obie inwestycje, ale także tam, gdzie się tylko da, obniżyć ich koszty. Po krótkim namyśle zdecydowaliśmy się do niego przyłączyć i wkrótce wszystkie prace prowadziliśmy już razem.

Nasza współpraca zaczęła się od wyboru tego samego projektu domu. Mieliśmy podobne oczekiwania co do komfortu mieszkania, więc kiedy brat wskazał nam projekt przeznaczony dla rodziny z dwojgiem dzieci, ze zwartą przestrzenią dzienną i zamkniętą kuchnią na parterze oraz z trzema sypialniami na poddaszu, zdecydowaliśmy się go kupić, nie oglądając już nawet innych propozycji.

Pomysły na oszczędności

Dom chcieliśmy zbudować jak najtaniej, co nie oznacza, że nie zwracaliśmy uwagi na jakość materiałów budowlanych. Wręcz przeciwnie, zdając sobie sprawę z tego, że może to być nasze docelowe miejsce do życia, które będzie nam służyć przez długie lata, chcieliśmy zbudować go bardzo solidnie i z trwałych materiałów. Oszczędności szukaliśmy gdzie indziej.

Dzięki temu, że zdecydowaliśmy się z moim bratem na równoległe rozpoczęcie budowy i wykorzystanie takich samych materiałów, udało się nam wynegocjować większe upusty na materiały. Wspólnie pilnowaliśmy pracowników, wymienialiśmy się nimi, a niektóre prace wykonywaliśmy nawet własnymi siłami (np. wylewanie fundamentów).

Dwuwarstwowe ściany postawiliśmy z bloczków betonu komórkowego, które ociepliliśmy na zewnątrz styropianem (12 cm). Styropian użyliśmy również do ocieplenia ław fundamentowych - w pionie 5 cm, poziomo w płycie fundamentowej - 10 cm. Jedynie dach, pokryty blachodachówką, zaizolowaliśmy wełną mineralną (20 cm). Kupiliśmy plastikowe okna z okleiną imitującą drewno oraz "ciepłymi" szybami U = 1,1. Zadbaliśmy też o solidne zabezpieczenie mostków cieplnych, co wyszło na dobre naszemu wystawionemu na wiatr domowi. Przekonują nas o tym rachunki za gaz.

Dom wyposażyliśmy w dobrej jakości piec kondensacyjny, który współpracuje z grzejnikami naściennymi.

Polecamy również zastosowanie żeliwnego wkładu z rozprowadzeniem ciepła na piętro. Należy tylko poprowadzić instalację rozprowadzającą ciepło już podczas wykonywania stropów. Inaczej mogą pojawić się kłopoty z "przejściem" instalacji przez strop, trzeba też będzie ukrywać rury pod podwieszanym sufitem. Skonsultowaliśmy się odpowiednio wcześnie z wykonawcą kominka, który podczas wylewania stropów, pokierował pracami przygotowawczymi.

Z kominka korzystamy, kiedy się tylko da, ale przede wszystkim jesienią, gdy nie ma jeszcze prawdziwych mrozów (w zeszłym roku centralne ogrzewanie włączyliśmy dopiero tuż przed Bożym Narodzeniem). Na razie drewno mamy za darmo od dziadka, rocznie zużywamy go około 10 m3.

Pieniądze nie takie straszne

Budowę domu rozpoczęliśmy w 2002 roku i prowadziliśmy ją przez kilka lat. Musieliśmy całą inwestycję rozłożyć na etapy, bo tylko w ten sposób byliśmy w stanie zgromadzić potrzebne fundusze.

Ponieważ na własny dom trudno nam już było się doczekać, przeprowadziliśmy się jeszcze przed ukończeniem prac. Ale nie żałujemy - mimo niewygód mogliśmy się wcześniej zacząć cieszyć własnym gniazdkiem.

Jesteśmy wdzięczni rodzicom, że w miejsce mniej przydatnych prezentów ofiarowali nam ziemię. Gdybyśmy musieli ją kupić po obecnych cenach, pewnie jeszcze długo nie mieszkalibyśmy we własnym domu. Kiedy zaczęliśmy budowę, dawna ziemia rolna miała już status budowlanej i bliski, zaledwie piętnastometrowy dostęp do sieci elektrycznej, gazowej i wodociągowej. W znacznym stopniu obniżyło to koszty budowy.

Musieliśmy jednak stworzyć szambo, które, choć nie było drogie w budowie, obecnie generuje wysokie koszty użytkowania - ponad 1350 zł rocznie. Żałujemy więc, że mamy zbyt małą działkę na założenie przydomowej oczyszczalni ścieków.

Współpracę z bratem kontynuowaliśmy także podczas wyposażenia domów. Zamontowaliśmy kilka wspólnych instalacji - na przykład monitoringową i internetową. Nasze domy, położone w odległości 13 m od siebie, połączyliśmy wspólnym podziemnym kanałem, w którym pociągnęliśmy odpowiednie kable. Płacimy dwa abonamenty, ale o połowę niższe.



Udostępnij

Przeczytaj także

Innowacyjny sposób ogrzewania wreszcie w ofercie marki Blaupunkt
Stal na dachu i elewacji stanowi idealną kompozycję
Dział Sprzedaży i kontakt z klientem w FORMEE w Miedzyrzeczu.

Polecane

Co to za dom?
Wydatki
Doświadczenia właścicieli

Skomentuj:

Działka na urodziny

Ta strona używa ciasteczek w celach analitycznych i marketingowych.

Czytaj więcej