Budowa

Ogród

Wnętrza

Design

Architektura

DIY

HGTV

Trendy budowlane

Wielkanoc 2025

Gdy dom ma mokro

Weronika Panne

Wilgoć nie jest jedynie problemem mieszkańców starych budynków na Pradze czy Woli, przytrafia się także w nowym budownictwie, np. na Targówku. Jak sobie z nią radzić?

Po czym poznać, że jest źle

Najpierw parują okna i lustra, później odkleją się tapety i listwy, wypaczają posadzki, powstają purchle z farby. Gdy na ścianach lub podłogach pojawiają się zacieki, to znak, że jest już bardzo źle. W takich warunkach na tynku i wewnątrz ścian może rozwinąć się grzyb (w zależności od odmiany może przybrać postać czarnych lub zielonych plam, ale także białego mchu). W domu może także panować zapach stęchlizny.



Żeby sprawdzić, czy nasze mieszkanie jest zawilgocone, można kupić wilgotnościomierz (np. 49,90 zł na www.wetbild.pl), który określi ilość pary wodnej w pomieszczeniu. Wilgotność powietrza powinna wynosić 40-60 proc. (przy temperaturze 20-22 stopni Celsjusza), murów i tynków maksymalnie 5 proc., elementów konstrukcyjnych 18 proc., a drewnianych 10 proc. Pomiar należy powtórzyć kilka razy, bo może się zmieniać, np. w zależności od pogody. Jeśli wskaźnik uparcie pokazuje wyższe niż dopuszczalne wartości, zacznijmy działać. Wilgotne powietrze w domu często bowiem przyczynia się do rozwoju alergii, a nawet astmy, i obniża odporności organizmu. Pleśnie i grzyby zwiększają zawartość dwutlenku węgla w powietrzu, co prowadzi do zatrucia organizmu - boli nas głowa, jesteśmy senni i mamy nudności.

Skąd się bierze wilgoć?

Przyczyn jest kilka, główną jest wadliwa wentylacja. Wtedy po kąpieli, gotowaniu czy praniu para wodna, zamiast się ulotnić, osiada na ścianach, głównie w chłodniejszych częściach pomieszczeń i sprzyja rozwojowi grzybów. Utrzymywanie w mieszkaniu chłodu uniemożliwia pozbycie się już powstałych wykwitów pleśni. Dlatego nalot widać często w budynkach, z których "ucieka" ciepło (np. kamienice na Pradze, mieszkania z podzielnikami ciepła w starym budownictwie na Woli), choć przytrafia się i w nowym budownictwie (na wilgoć skarżyli się kilka lat temu mieszkańcy inwestycji z 2005 roku Targówek Plaza na Borzymowskiej).

Zdarza się też, że wilgoć pojawia się, bo dom zbudowano niefachowo - dach jest nieszczelny, wykorzystane materiały tandetne albo cykl budowy był za krótki i materiały nie zdążyły wyschnąć.

Problem powiększają deszcze, które ostatnio nas nawiedzają. Woda z zalanych piwnic i garaży wsiąka w fundamenty i "wędruje" do mieszkań. A w domach, w których nie ma przepływu powietrza, ściany chłoną wodę z gruntu albo deszczówkę łatwiej niż w dobrze wietrzonych budynkach.

Mokro, co robić?

Przede wszystkim często wietrzmy mieszkanie. Dbajmy też o to, żeby w domu było ciepło - powyżej 20 stopni.

Jeśli wilgotność powietrza w mieszkaniu lekko przekroczyła 60 proc., możemy spróbować walczyć z nią sami. Na oknach możemy zamontować nawiewniki albo tzw. listwy wentylacyjne (kosztują koło dwudziestu złotych) i stosować preparaty do osuszania powietrza, np. woreczki z kryształkami pochłaniającymi wodę. Zapas na trzy miesiące do pomieszczenia o pow. 35 m kw. kosztuje kilkanaście złotych. Drogim rozwiązaniem jest mechaniczny osuszacz powietrza za kilkaset złotych. Urządzenie wielkości małego grzejnika "przefiltrowuje" powietrze: wchłania wilgotne, a oddaje suche.

W obniżeniu wilgotności powietrza i ścian mogą pomóc nagłe zmiany temperatury. Rozkręcamy grzejniki do maksimum, ochładzamy je i znów rozgrzewamy. Czynność kilkakrotnie powtarzamy, poziom wilgoci powinien się unormować. Z kolei do zwalczania wyrosłych już grzybów i pleśni służą środki chemiczne, np. emulsja Pleśniotox E (ok. 30 zł za 5 l).

Ponieważ przyczyn gromadzenia się wilgoci jest wiele, warto zacząć od eliminowania najprostszych. Poradźmy się fachowca, który je oceni i określi plan działania. Najlepiej zacząć od hydraulika, który stwierdzi, czy nalot na ścianie nie powstał np. dlatego, że pękła nam rura łazience.

Kilkudziesięcioletnie mieszkania mają tę zaletę, że są w nich jeszcze piece kaflowe. Nie warto się ich pozbywać, jeśli mamy problem z wilgocią. Jako jedyne źródło ciepła mogą jednak nie wystarczyć. Do przewodów kominowych po piecu można też podłączyć kozę.

Gdy problem jest poważny

Kiedy z wilgocią i grzybem nie dają sobie rady domowe sposoby i gotowe preparaty, a na dodatek grzyb rozwija się wewnątrz ścian, trzeba wynająć ekipę, która osuszy mieszkanie i naprawi prawdopodobne wady konstrukcyjne. Cena takiej usługi zależy od powierzchni mieszkania, grubości murów i wysokości zawilgocenia, dlatego specjalistyczne firmy koszt usuwania wilgoci wyceniają indywidualnie. Trzeba być gotowym wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. Pamiętajmy, by znaleźć firmę wyspecjalizowaną właśnie w osuszaniu domów - nie każdy budowlaniec ma takie uprawnienia.

Na podstawie: www.budujemydom.pl, www.oknoserwis.pl, www.glazurnicy.pl, www.budnet.pl, www.stopwilgoci.pl

Udostępnij

Przeczytaj także

Innowacyjny sposób ogrzewania wreszcie w ofercie marki Blaupunkt
Stal na dachu i elewacji stanowi idealną kompozycję
Dział Sprzedaży i kontakt z klientem w FORMEE w Miedzyrzeczu.

Polecane

Co remontować latem?
Otwórz dom na lato
Jak się pozbyć nieproszonych gości

Skomentuj:

Gdy dom ma mokro

Ta strona używa ciasteczek w celach analitycznych i marketingowych.

Czytaj więcej