Tekst: Beata J. Winnicka Stylizacja: Beata Bejtman-Kuźmienko Zdjęcia: Marek Szymański
Wprowadzili się tu tylko na chwilę. Potem wypełnili dom przedmiotami z duszą. I ta chwila trwa wiecznie.
1 z 13W kąciku wypoczynkowym wokół nowoczesnej kremowej kanapy można dostrzec wiele oryginalnych przedmiotów: pachnącą cygarami kubańską szafeczkę, metalowy egipski gong.
2 z 13Między pokojami urządzono terrarium dla domowego pupila - legwana.
3 z 13Ozdobą salonu jest brzuchata biblioteczka-kredens z targu staroci.
4 z 13Większość eksponatów pochodzi z zagranicznych targów staroci.
5 z 13Fragment ściany w łazience, m.in. przy umywalce, wyłożono ciemnozielona glazurą. W roli uchwytu na ręczniki fantazyjnie wygięty pręt.
6 z 13Większość eksponatów pochodzi z zagranicznych targów staroci.
7 z 13Każde źródło światła jest tu na wagę złota. Lampy ogrzewające terrarium również oświetlają wnętrze.
8 z 13Niewielkie pomieszczenie między przedpokojem a salonem. Eksponaty, które widać na metalowym regaliku, to tylko mała część zbiorów. Za jakiś czas półki z pewnością się zapełnią.
9 z 13Kuchnia jak u babci - ciepła, przytulna, pełna drewna, z malowanymi naczyniami. Obudowa zegara służy jako półeczka.
10 z 13Jadalnia i widoczna przez szerokie przejścia kuchnia. We wnętrzach mnóstwo bibelotów i starych mebli, pieczołowicie odnowionych. Jedyny nowoczesny akcent to aluminiowa lampa zawieszona nad stołem na stalowych linkach.
11 z 13Korytarz w głębi mieszkania z różnych punktów widzenia. Są tu stare szafy i kufer, portret 'przodka' i minikolekcja kapeluszy. Łukowate przejście i sklepiony sufit z pomalowanych na biało cegieł podkreślają oryginalność tego wnętrza.
12 z 13Korytarz w głębi mieszkania z różnych punktów widzenia. Są tu stare szafy i kufer, portret 'przodka' i minikolekcja kapeluszy. Łukowate przejście i sklepiony sufit z pomalowanych na biało cegieł podkreślają oryginalność tego wnętrza.
13 z 13Obszerną wnękę w łazience zajmuje wanna obłożona jasnymi płytkami ceramicznymi.
Mieszkanie mieści się w suterenie, stąd jego dość nietypowy układ - podporządkowany kształtowi budynku zbudowanego na planie łuku. Przestrzeń tworzona w ciągu wielu lat przebudowy i adaptacji jest niezwykła: sklepione stropy, różnice poziomów, nieduże okna na poziomie chodnika. Państwo Małgorzata i Michał zamieszkali tu 15 lat temu tylko na chwilę. Wnętrze było wtedy ruiną, sypały się tynki; nowi właściciele nie mieli zupełnie pomysłu na wystrój. Na początku rodzina zajmowała tylko pokój, kuchnię i małą łazienkę. Potem na pomieszczenia mieszkalne adaptowali kolejne stare piwnice. - Postanowiliśmy tutaj zostać, bo jest spokojnie i cicho, mimo że to centrum stolicy - opowiada właścicielka.
Już w progu staje się oko w oko ze zbiorami gospodarza, który zresztą zaraził swoją pasją całą rodzinę. Ściany obszernego przedpokoju zajmują rzędy półek, na których ustawiono imponującą kolekcję żelazek. - Wyobrażam sobie ludzi, którzy się nimi posługiwali - opowiada. - Zastanawiam się, jak mogły wyglądać w ich świecie.
Pierwsze żelazko dostał w prezencie, gdy chodził do szkoły podstawowej. Było posrebrzane, pochodziło z hrabiowskiego domu pod Hamburgiem. Pospolity przedmiot codziennego użytku zafascynował przyszłego kolekcjonera. - Prasowanie i maglowanie, takie prozaiczne czynności, integrowały ludzi, były rytuałem, jak parzenie herbaty w Japonii - pan Michał mógłby godzinami opowiadać o swojej pasji.
Z PRZEDPOKOJUwiodą drzwi do obszernej łazienki z okienkiem wychodzącym na niewielkie podwórze (łazienka to jedyne pomieszczenie zaprojektowane przez fachowca, ale gospodyni już myśli o przebudowie). Drugie przejście prowadzi do pozostałej części wnętrza. Tam przez niewielkie okna o łukowym nadprożu sączy się w ciągu dnia nastrojowe światło, widać gałęzie drzew porastających skarpę i... nogi przechodniów.
Domownicy ciągle coś w mieszkaniu zmieniają, przesuwają, dostawiają - np. znalezione czasem w dziwnych miejscach i uratowane przed całkowitym zniszczeniem.
W SALONIE króluje dostojna biblioteczka, która teraz pełni raczej funkcję kredensu. - Mebel wkomponował się w ten pokój, jakby zawsze miał tutaj stać - opowiada pani Małgorzata. - Kupiliśmy go przypadkiem na targu staroci, gdy pojechaliśmy po duży stół.
W KUCHNI stoi kredens znaleziony przez gospodarzy w jakimś garażu podczas wyprawy w góry. Znajoma zajmująca się malowaniem mebli zadeklarowała się, że postara się przywrócić mu dawną urodę. W ten sposób narodził się wesoły żółty mebel z szafirowymi dekoracjami. Na takie same kolory pomalowano też obudowę starego zegara, który nie pokazuje już godzin, ale służy jako schowek na porcelanowe filiżanki i dzbanuszki.
Przy wejściu do kuchni usadowił się solidny stół na toczonych nogach, nabytek z pchlego targu. Towarzyszą mu - dla kontrastu z dominującymi tu beżami i brązami - czerwone krzesła z miękkimi poduchami.
Małe okna i wysokie parapety nieco odcinają domowników od tego, co dzieje się na zewnątrz - to niewątpliwie minus wnętrza. Mieszkańcy lubią jednak ten świat w suterenie. Tworzą go na nowo, kiedy trzeba zaopiekować się jakimś starym porzuconym sprzętem. Bo ich mieszkanie to przecież nie muzeum, lecz przytulne schronienie dla nieprzydatnych gdzie indziej przedmiotów z duszą.
Skomentuj:
Wnętrze z duszą