Zanim mieszkanie przybierze swą ostateczną formę, zwykle mija trochę czasu. Bo tak jak wino musi dojrzeć. Najpierw w wyobraźni właścicieli, potem podczas długiego procesu urządzania.
1 z 8Kuchnia jest pełna ciepłych brązów - taki kolor mają zarówno drewniane elementy wystroju, jak i płytki ceramiczne. Schodki prowadzą na małe poddasze, do królestwa Marysi, córki gospodarzy. - Fot. Sylwester Rejmer
2 z 8Pod schodami Tomek umieścił specjalną lodówkę. W niej leżakują i dojrzewają wina, które pełnię smaku uzyskają dopiero za kilka lat. Gospodarz żartuje, że to jego ulubiona i najważniejsza zabawka... - Fot. Sylwester Rejmer
3 z 8XIX-wieczne krzesła i stół kupiono w jednej z warszawskich pracowni zajmujących się renowacją mebli. Przeszklona witryna stała kiedyś w stylowym zakopiańskim hotelu należącym do rodziny Tomka. - Fot. Sylwester Rejmer
4 z 8W przytulnym pokoju dziennym oprócz aneksu wypoczynkowego zmieścił się kąt jadalny ze stołem, przy którym rodzina zasiada do bardziej uroczystych posiłków. - Fot. Sylwester Rejmer
5 z 8W mieszkaniu zachowała się stara podłoga z sosnowych desek, którą przykryto wzorzystym orientalnym dywanem (w całej okazałości widać go na zdjęciu wyżej). Wiszące nad kanapą kryształowe lustro w złoconej ramie również pochodzi z zakopiańskiego hotelu. - Fot. Sylwester Rejmer
6 z 8Odkąd Marysia przejęła rządy w pokoiku nad kuchnią, ojciec musiał przenieść swój gabinet do sypialni. Jak twierdzi, wcale nie żałuje, bo po pierwsze ma dużo więcej miejsca, a po drugie - święty spokój przy pisaniu. - Fot. Sylwester Rejmer
7 z 8Metalowe łóżko do sypialni zaprojektowali właściciele. Zostali niejako do tego zmuszeni, gdy ojciec Basi podarował im materac w nietypowych rozmiarach. Z projektem udali się do ślusarza, który do tej pory specjalizował się w... kratach. - Fot. Sylwester Rejmer
8 z 8W małej łazience obowiązuje minimalizm. Od tego stylu odbiega drewniana oprawa lustra i - również drewniany - sufit, który zachował się w całkiem dobrym stanie. - Fot. Sylwester Rejmer
Dziesięć lat temu mieszkanie w kamienicy na warszawskim Żoliborzu nie prezentowało się najlepiej. Do dziś jego gospodarze, Basia i Tomek Prange-Barczyńscy, z uśmiechem wspominają przerażone miny bliższych i dalszych członków rodziny, tłumaczących, że kupując je, porywają się z motyką na słońce. Obydwoje lubią jednak wyzwania, poza tym czuli, że w tym MIESZKANIU tkwi ogromny potencjał. Niestraszna im więc była wizja długotrwałego remontu i związane z nim niedogodności, skoro na końcu tej wyboistej drogi miało czekać przytulne, odremontowane gniazdko, idealne dla nich i dwójki dzieci. Nie mylili się. Kiedy wyburzyli ściany i wynieśli stosy gruzu, na własne oczy zobaczyli przestrzeń, a oczami wyobraźni - jak można ją wspaniale zaaranżować.
Ku ich radości okazało się również, że możliwe jest zaadaptowanie niewielkiego poddasza nad KUCHNIĄ. Wnętrze dostosowano do potrzeb czteroosobowej rodziny. Składa się z pokoju dziennego, sypialni z miejscem do pracy, pokoju syna Kuby, funkcjonalnej kuchni i niedużej ŁAZIENKI. Dębowe schody w kuchni prowadzą do maleńkiego pomieszczenia na poddaszu, które przez moment było niepodzielnym królestwem Tomka. Jednak dorastająca córka Marysia szybko wykwaterowała stamtąd ojca, urządzając sobie wygodny pokoik pod chmurką.
Przepis na wystrój wnętrz był bardzo prosty. Domownikom zależało na tym, by mieszkanie miało ciepły, rodzinny klimat. Marzyła im się bezpieczna przystań, do której chętnie będą wracać po dniu ciężkiej pracy. Trzeba było również wziąć pod uwagę pasję gospodarza. Tomek od lat zajmuje się winem. Jest nie tylko degustatorem, ale też krytykiem i konsultantem winiarskim. Sędziuje w międzynarodowych konkursach o tak zachęcających nazwach jak Best of Riesling, Vinagora, Vini da Pesce. Pasję połączył z pracą, jest bowiem redaktorem naczelnym miesięcznika "Wino". Stąd w mieszkaniu liczne akcenty i akcesoria związane z winem. Półki biblioteczki uginają się od albumów i książek na jego temat. Na ścianach wiszą mapy regionów winiarskich z całego świata. Na stojakach i w drewnianych skrzynkach czekają na degustację znakomite roczniki trunków.
Gospodarze zdecydowanie przedkładają ciepłe drewno i przedmioty z historią nad szkło i stal. Wnętrza (oprócz POKOI DZIECI) są pełne starych mebli. Niektóre z nich to cenne pamiątki rodzinne, inne zostały kupione na targach staroci. Gospodarze podkreślają jednak, że nie są kolekcjonerami. Nie liczy się dla nich data produkcji ani styl. Mebel musi mieć w sobie to "coś". A przede wszystkim powinien im się podobać.
Basia i Tomek z żalem przyznają, że coraz rzadziej odwiedzają sklepy ze starociami. Kolekcja rośnie, a mieszkanie niebezpiecznie zaczęło się kurczyć... Tymczasem dla nich oprócz wrażeń estetycznych bardzo ważna jest funkcjonalność wnętrz. Przeprowadzka? Zdecydowanie nie. Zgodnie twierdzą, że już nigdzie indziej nie znajdą tak cudownie skrzypiącej podłogi. No, chyba że w grę wchodziłaby skąpana w słońcu posiadłość gdzieś na południu Europy, koniecznie z rozległą winnicą...
Skomentuj:
Aranżacja o smaku wina