Dom z widokiem na jezioro - przebudowa stodoły

Tekst: Andrzej Markowski, zdjęcia: Hanna Długosz, archiwum właścicieli, stylizacja: Agnieszka Suchora
16.04.2012 10:30
A A A
Widok na przeszkloną elewację szczytową i taras z rozpiętym nad nim zadaszeniem ze specjalnej tkaniny

Widok na przeszkloną elewację szczytową i taras z rozpiętym nad nim zadaszeniem ze specjalnej tkaniny (Fot.: Hanna Długosz)

Zaniedbane mazurskie gospodarstwo może stać się miejscem równie pięknym, co malownicze zabudowania z bornholmskich wiosek rybackich, które były inspiracją dla właścicieli prezentowanego domu. Potrzebne są: wyobraźnia, dobry pomysł, talent plastyczny i determinacja. Tylko tyle i aż tyle.
Dom parterowy z antresolą - przebudowa budynku gospodarczego

- Projekt przebudowy: architekci Anna i Anatol Kuczyńscy

- Wnętrza - projekt i wykonanie: Agnieszka Suchora

- Powierzchnia działki: 3000 m2

- Powierzchnia domu: 100 m2

- Mieszkańcy: trzyosobowa rodzina i dwa psy

Pani Agnieszka - czynna zawodowo aktorka - za sprawą remontu mazurskiego domu odkryła nowe powołanie. Nie przestraszyły jej ani pierwotny wygląd zabudowań, ani ich przeznaczenie, ani trudy prac budowlanych i wykończeniowych. Wręcz odwrotnie - postanowiła swój nowo odkryty talent rozwijać. A ponieważ odnosi w tej dziedzinie sukcesy, wkrótce będziemy mogli podziwiać kolejne odmienione przez nią budynki.

Wszystko zaczęło się przed kilkunastoma laty, kiedy pani Agnieszka wraz z rodziną wybrała się na wakacje na wyspę Bornholm, a potem - zachwycona - wracała tam kilkakrotnie. Urzekła ją nie tylko uroda tego miejsca, nazywanego często "wyspą szczęśliwą" - połączenie piaszczystych plaż i skalistych malowniczych brzegów, największej ilości słonecznych dni w roku i... ponad 200 km tras rowerowych - lecz także wysoka kultura tamtejszej społeczności, przejawiająca się między innymi w oryginalnym, pięknym, starym budownictwie. Niewielkie, skromne, ale utrzymane w radosnych barwach domki rybackie sprawiające, wrażenie przeniesionych w realny świat ze skandynawskich baśni, stały się inspiracją do poszukiwań podobnych klimatów w rodzinnym kraju.

Mazury zamiast Bornholmu

- Ponieważ nie mogliśmy kupić żadnego z tych bajkowych domów ze względu na miejscowe przepisy, które pozwalają na to jedynie obywatelom Danii, rozpoczęłam poszukiwania jakiegoś polskiego ekwiwalentu. Wiedziałam, że muszę znaleźć stary, malowniczy budynek z historią (bo tylko taki potrafi zbudzić moje emocje), niekoniecznie mieszkalny, za to koniecznie z widokiem na jezioro - opowiada pani Agnieszka.

- Poszukiwania zajęły półtora roku, ale zakończyły się sukcesem. Nie obyło się przy tym bez wyrzeczeń, ponieważ, żeby kupić działkę, musieliśmy wziąć kredyt pod zastaw warszawskiego mieszkania.

Dla chcącego nic trudnego

Działka - licząca trzy tysiące metrów kwadratowych, położona na pagórkowatym terenie schodzącym w dół, ku nieodległemu jezioru, ze starymi zabudowaniami gospodarczymi i zaledwie kilkoma domami w sąsiedztwie - odpowiadała niemal dokładnie oczekiwaniom inwestorów (plan sytuacyjny).

Kupione z działką zabudowania były jednak w bardzo złym stanie. Dom mieszkalny, przerabiany wielokrotnie bez ładu i składu, nie przedstawiał żadnej wartości nie tylko pod względem konstrukcyjno-budowlanym, ale również estetycznym (dom przed remontem). Dlatego zdecydowano się na jego rozbiórkę. Jedynie liczący około 100 m2 budynek gospodarczy - w części murowany, w części drewniany - pełniący kiedyś funkcję stodoły i obory, dawał nadzieję na adaptację. To z niego pani Agnieszka postanowiła zrobić całoroczną siedzibę dla swojej rodziny. Co - jak widać na zdjęciach - wspaniale się udało!

Z dawnego budynku mieszkalnego pozostała jedynie piękna murowana piwniczka z łukowym sklepieniem, pamiętająca jeszcze XIX wiek. Właścicielka ma już co do niej konkretne plany, a na razie przykryto ją drewnianym płaskim daszkiem-platformą, który w pogodne dni służy mieszkańcom jako podest do opalania się.

Zobacz galerię zdjęć domu nad jeziorem



Ocalić co się da

Właścicielka starała się zachować jak najwięcej z tego, co stanowiło o charakterystycznym wyglądzie i konstrukcji przeznaczonego do renowacji budynku.

Ze ścian zewnętrznych części murowanej odkuto brzydkie tynki, odsłaniając starą cegłę. W nawiązaniu do skandynawskiej tradycji, która nie lubi monotonii ani budowlanej rutyny, pomalowano ściany na biało, zostawiając dla kontrastu, utrzymane w naturalnej barwie ceglane obramowania dwóch malutkich okien (zobacz zdjęcie). Podobnie postąpiono przy wykańczaniu wejścia, które również podkreślono ceglastoczerwonym obramowaniem. Kolorystycznym dopełnieniem całości jest starannie oczyszczona z brudu oryginalna czerwona dachówka, pokrywająca dwuspadowy dach. Ponieważ po przełożeniu, brakowało trochę dachówek, pani Agnieszka od jednego z gospodarzy z sąsiedztwa odkupiła za 300 złotych (!) pokrycie dachu zrujnowanego budynku gospodarczego.

Drewnianą część budynku wzniesiono niemal od nowa w technologii drewnianego szkieletu. Całość (wraz z dachem) jest porządnie ocieplona i zabezpieczona foliami izolacyjnymi, tak by dom był ciepły i mógł służyć domownikom bezawaryjnie przez cały rok. Jedynie część murowana została ocieplona od wewnątrz, mimo że w polskich warunkach klimatycznych nie jest to rozwiązanie najbardziej korzystne (bo bardzo trudno wtedy uzyskać odpowiednią izolacyjność termiczną ścian i uniknąć mostków cieplnych). Tak wykonane ocieplenie pozwoliło jednak zachować starą ceglaną elewację murowanej części budynku.

Korzystając z inwestycyjnego rozpędu, udało się jeszcze przerobić rozpadającą się budę na zgrabny, kolorowy domek z przeznaczeniem dla gości (zdjęcie przed i po).

Wykonano także konieczne zabiegi melioracyjne na działce.

Nie ingerując w piękno naturalnego otoczenia, uzupełniono też zastany drzewostan przemyślanymi nasadzeniami, podkreślając tym samym krajobrazowy urok tego miejsca.

Problemy z elewacją

Pani Agnieszka szybko przekonała się, że skrupulatny nadzór nad pracującymi przy remoncie ekipami jest nieodzowny, a chwila nieuwagi zwykle skutkuje kłopotami. Tak było między innymi przy wykonywaniu szalunku na elewacji. "Oszczędni" pracownicy zamiast długich desek, przybili krótsze - sztukowane. Jak widać na zdjęciu - efekt był fatalny, dlatego prace trzeba było wykonać od nowa.

Sofa zamiast pługa

Wnętrza domu zostały tak zorganizowane, by spełniały wszystkie wymagania współczesnych domowników.

Powstała więc rozległa, przestronna i otwarta strefa dzienna, o podwójnej wysokości, z dużym przeszkleniem otwierającym widok na piękne otoczenie domu oraz niewielka część prywatna z dwoma sypialniami i wygodną łazienką.

Salon połączony z kuchnią i jadalnią robi wrażenie jeszcze rozleglejszego niż jest w rzeczywistości (dom ma tylko 100 m2). Z pewnością do tego wrażenia przyczynia się niestandardowa wysokość pomieszczenia, osiągnięta dzięki otwarciu go aż po połacie dachu, a także utrzymanie wnętrza w jasnych barwach. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś w tym miejscu stały maszyny rolnicze, nad którymi przechowywano siano i słomę. A tam, gdzie kiedyś przebywały zwierzęta, jest teraz elegancka sypialnia właścicieli.

Właścicielka jest szczególnie dumna z pięknej podłogi w części dziennej, którą tworzą ośmiometrowej długości sosnowe deski z zaprzyjaźnionej stolarni. Pomalowane preparatem, który jest używany raczej do impregnacji zewnętrznych konstrukcji drewnianych, zyskały naturalny odcień starego, spatynowanego drewna ("bo ja lubię eksperymentować i zwykle używam czegoś do czegoś innego").

Tworzenie łazienki

W dawnym budynku gospodarczym nie było łazienki. Wygospodarowano na nią miejsce w murowanej części domu. Ściany trzeba było starannie wyczyścić. Następnie ocieplono je od wewnątrz wełną mineralną na ruszcie. By ograniczyć przenikanie z wnętrza pary wodnej do wełny oraz zmniejszyć ryzyko jej skraplania, ściany zabezpieczono folią paroizolacyjną. Podczas remontu wykonano również izolacje i wylewki podłogowe. W celu zapewnienia domownikom komfortu odpowiadającego współczesnym standardom, pod posadzką zamontowano elektryczne ogrzewanie podłogowe. Nowoczesne, ciepłe okno, osadzone w istniejącej wnęce okiennej, od zewnątrz zamaskowano malowniczą ramą starego przeszklenia (zobacz łazienkę po remoncie).

Z lamusa i z Ikei

W domu jest wiele elementów wyposażenia, które właścicielka wymyśliła i wykonała od początku do końca sama. Ale znajdziemy w nim też meble kupione w IKEI, które zanim trafiły na wyznaczone miejsce, zostały poddane większym lub mniejszym przeróbkom.

- Mam taki zwyczaj, że staram się niczego nie wyrzucać, tylko dobrze wykorzystać - dodaje właścicielka. Okazuje się, że dawna skrzynia na amunicję może pełnić funkcję podręcznego stolika, a stara wojskowa lampa chirurgiczna dobrze się sprawdza w kąciku bibliotecznym.

- Przerabianie i restaurowanie budynków oraz ich wnętrz stało się moją pasją - mówi pani Agnieszka. - Mam na swoim koncie już dziewięć takich wnętrzarskich i budowlanych realizacji, a w tej chwili prowadzę dwa kolejne remonty. I to na pewno nie koniec.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX