Sztuka koszenia

Piotr Syga

Jaką kosiarkę wybrać i jak jej używać? Jak dbać o sprzęt, by nie zawiódł? Jak zwalczać na trawniku chwasty i mech? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w artykule. Nie można dziś narzekać na brak odpowiedniego sprzętu - obok drogich, wielozadaniowych kosiarek w sklepach są też tanie, znakomicie spełniające swoją funkcję. Najważniejszy jest jednak sposób koszenia.

14.05.2003 WROCLAW OKOLICE MIASTA OGROD PRYWATNY KRZEWY LISCIASTE RODODENDRON AZALIA RHODODENDRON TRAWNIK PRACE PIELEGNACYJNE KOSZENIE TRAWY KOSIARKA KWIATY FOT PAWEL SLOMCZYNSKI / AGENCJA GAZETA
Fot. Paweł Słomczyński / AG
Jak wysoko Trawę najlepiej kosić w dni pochmurne, kiedy nie pada deszcz, lub wieczorem (ziemia i murawa muszą być suche). Świeżo założony trawnik trzeba przedtem lekko zwałować. Ubijemy w ten sposób podłoże, co zapobiegnie wyrywaniu przez nóż kosiarki delikatnych roślinek. Zabieg ten powtarzamy też po pierwszym koszeniu. Młode źdźbła nie mogą wyrastać zbyt wysoko (zaczęłyby się pokładać), dlatego skracamy je, kiedy osiągną około 8 cm. Podczas kilku pierwszych koszeń nóż ustawiamy na 5-6 cm - nie niżej! Pilnujemy, aby rośliny nie przekroczyły wysokości 10 cm. Dzięki systematycznemu koszeniu trawa się zagęszcza, jej korzenie się wzmacniają, a wiele uporczywych chwastów, zamiast krzewić się i wydawać nasiona, ginie. Później trawnik można bardziej skracać. Na początek wystarczy 4 cm, potem nawet 2,5 cm; w miejscach zacienionych murawa musi być nieco wyższa - przynajmniej 4,5 cm, podobnie jak w czasie suszy.

Jak często

Zależy to od szybkości wzrostu traw i typu murawy. Trawniki krótko strzyżone - np. sportowe czy gazonowe - kosimy dość często - przynajmniej raz w tygodniu - lub w momencie kiedy trawa przekroczy jedną trzecią planowanej wysokości. Trawniki tzw. kwiatowe strzyżemy tylko 3-5 razy w sezonie, w zależności od tempa wzrostu roślin, natomiast łąki kwietne jeszcze rzadziej - 1-3 razy.

Sukces to ostry nóż

Nic tak nie szkodzi trawie jak strzyżenie tępym nożem. Jej końcówki są poszarpane niczym frędzle, co sprzyja utracie wody i rozwojowi chorób. Tępym ostrzem łatwo wyrwać trawę z ziemi. Po koszeniu trawnik wygląda jak sfilcowany i jest wyblakły. Co pewien czas trzeba więc wymontować nóż z kosiarki i naostrzyć go samemu lub u ślusarza.

Jaką kosiarkę wybrać

Do maleńkich przydomowych ogródków zwykle wystarczy kosiarka ręczna, np. bębnowa (taka, w której elementami tnącymi są nieruchome ostrze i obracający się wał ostrzowy). Ścina ona trawę jak nożyce i nie zużywa prądu. Aby jednak dobrze działała, trawę trzeba kosić systematycznie (nie może być za wysoka). Osobom ceniącym wygodę można polecić kosiarki elektryczne, zarówno bębnowe, jak i rotacyjne. Przy małej powierzchni lepiej wybrać sprzęt o mocy do 1100 W (szerokość cięcia ok. 30 cm) - jego gabaryty pozwalają na wygodniejsze manewrowanie, oszczędzamy też energię. Jeśli przeszkadza nam kabel, zdecydujmy się na kosiarkę akumulatorową - jedno ładowanie pozwala skosić 300 m2 powierzchni. Zaletą ręcznych i elektrycznych kosiarek jest cicha praca oraz brak emisji spalin, co ma szczególne znaczenie w miastach i na terenach gęsto zabudowanych.

Z koszem czy bez Kosz zamontowany na kosiarce ułatwia pracę. Kiedy się napełni, wystarczy go odpiąć, a zawartość po prostu wysypać, np. na kompost - zbędne jest grabienie i zbieranie trawy. Ma to jednak zastosowanie na niedużych i systematycznie strzyżonych trawnikach. Na rozległych, mocno przerośniętych pojemnik będzie się natychmiast zapychał. Najlepiej wtedy stosować kosiarkę z bocznym wyrzutem trawy (w większości urządzeń wystarczy zdjąć kosz), którą po przeschnięciu można zgrabić.

Coraz częściej w kosiarkach montuje się specjalnie profilowane noże służące do mulczowania (ściółkowania) trawnika. Podczas koszenia rozdrabniają trawę i rozścielają ją cienką warstwą. Dzięki temu nie trzeba się martwić, co zrobić z pokosem, ponadto trawa ulega rozkładowi, służąc jako nawóz. Jednak od czasu do czasu należy zakładać kosz - przy zbyt częstym mulczowaniu powstałaby trudno rozkładalna, zbita masa filcu.

Niektóre kosiarki mogą funkcjonować jak odkurzacz. Ich noże są wyprofilowane niczym śmigło, mają duże łopatki odgięte do góry - za ich pomocą do zamontowanego kosza można zbierać np. opadłe jesienią suche liście z drzew.

Po urlopie

Czasem po dłuższej nieobecności zastajemy trawnik w opłakanym stanie, przerośnięty i przepalony, miejscami "łysy". Aby go uratować, koszenie musimy rozłożyć na 3-4 etapy, w tygodniowych odstępach. Pierwszy raz strzyżemy trawę po ustawieniu noża tak, aby usunąć najwyższe źdźbła. Przy kolejnych etapach nóż stopniowo opuszczamy, aż do 4-5 cm. Miejsca puste oraz wyblakłe wygrabiamy i siejemy mieszankę wcześniej użytą do zakładania trawnika. Nasiona przykrywamy warstewką ziemi kompostowej. Nawóz powoli rozłoży się, zasilając i wzmacniając trawę.

Nawozimy i usuwamy mech

Trawniki, na których nie pozostawiamy resztek trawy, trzeba zasilać cztery razy w sezonie (od kwietnia do września).

Po koszeniu rozrzucamy nawóz mineralny bogaty w azot lub specjalny do trawników. Najlepiej robić to tuż przed deszczem, kiedy trawa jest jeszcze sucha. Jeśli nie zapowiada się na opady, po zabiegu trawnik podlewamy.

Na słabo przepuszczalnych glebach może pojawić się mech. Jego rozwojowi sprzyja też zbyt niskie koszenie.

Jednym ze sposobów pozbycia się mchu jest piaskowanie (rozluźnienie wierzchniej warstwy podłoża piaskiem). Można też stosować nawozy o dużej zawartości żelaza, gdyż obecność tego pierwiastka

w glebie przeciwdziała wzrostowi mchu.



Skomentuj:

Sztuka koszenia