Ogrody szczęśliwego dzieciństwa

Małgorzata Łączyńska, konsultacja prof. Marek Kosmala, Katedra Urządzania Terenów Zieleni SGGW

Ogród zakładamy także po to, by stworzyć maluchom krainę swobodnej, beztroskiej zabawy. Beztroskiej - ale i bezpiecznej.

2720322 https bi
Fot. Adam Kozak / AG
Jest coraz cieplej i nasze pociechy coraz więcej czasu spędzają na dworze. Kto ma najmniejszy nawet ogród, może być pewien, że dziecko (szczególnie małe) nie będzie się tam nudzić. Wystarczy mu kawałek trawnika, gdzie można łazić na czworakach i fikać koziołki, czy miejsce na kocyk dla lalek i misiów. Maluchy szybko jednak stają się coraz bardziej samodzielne i muszą zdobywać kolejne życiowe doświadczenia. Dobrze, gdy czynią to w zasięgu wzroku mamy.

Ogród ma szansę dostarczyć najmłodszym dzieciom mnóstwa przeżyć pod jednym warunkiem - muszą z nim swobodnie obcować. Biegać, dotykać roślin, z bliska zachwycić się czerwoną biedronką, chudą w pasie mrówką czy kosmatym trzmielem. Muszą na własnej skórze doświadczyć, że róża nie tylko pachnie, ale i kłuje, a pokrzywa parzy. Dziecko zaprzyjaźnione z ogrodem to potencjalny miłośnik przyrody. Wielu z nas - dorosłych - najmilej wspomina ogrody dzieciństwa, gdzie krzewy porzeczki były wielkie jak drzewa, a trawa miło łaskotała bose stopy.

Trzy warunki szczęścia

Jak uniknąć kolizji typu: wypielęgnowana rabata kontra szalejący maluch? Dobrze jest niewielki nawet zakątek ogrodu przeznaczyć specjalnie dla dzieci, by mogły identyfikować się z takim miejscem, wiedząc, że właśnie tam mogą się swobodnie bawić. Wcale nie musi to być kompletny plac zabaw. Wręcz odwrotnie - zbyt perfekcyjny nudzi się szybko i staje się atrakcją dla gości, nie dla domowników.

Dla najmłodszych dzieci idealnym miejscem jest piaskownica, gdzie mogą one do woli kopać, budować zamki, robić babki, "sadzić" patyki, bałaganić. Miękki piasek jest zdecydowanie bezpieczny - amortyzuje wszelkie upadki. Wersje piaskownic bywają niezliczone - od zwykłej kupy piasku po obszerne skrzynie ze specjalnym przykryciem i obrzeżem, na którym można sobie przysiąść.

Gdy oprócz piasku w ogrodzie pojawi się woda, można mieć dzieci "z głowy" przez cały dzień. Niekoniecznie musi to być basenik do kąpieli - w ciepłe dni wystarczy ogrodowy kran czy ręczna pompa, skąd nosi się wodę wiaderkiem i urządza jeziorko w kałuży. Uwaga - wszelkie ozdobne oczka wodne, nawet płytkie, są dla małych dzieci niebezpieczne - trzeba je specjalnie ogradzać bądź zakładać tuż pod lustrem wody siatki zabezpieczające.

Kolejną rzeczą, o której marzy każde dziecko, jest domek. Może to być zbudowana przez tatę mała chatka na trawniku lub na drzewie, postawiony własnoręcznie szałas z patyków, a nawet zwykły namiot. Piasek, woda i własna kryjówka - te trzy elementy wystarczą, by małe dzieci czuły się w ogrodzie szczęśliwe.

Bezpieczna zabawa

By zjeżdżalnia czy huśtawka były bezpieczne, muszą posiadać solidną konstrukcję nośną i nie prowokować tzw. ruchomych pułapek (miejsc, gdzie dziecko nieopatrznie może włożyć palec czy głowę, które potem mogą być uderzone inną ruchomą częścią konstrukcji). Bardzo ważne jest również ulokowanie ich w ogrodzie. Trzeba pamiętać, że urządzenia zabawowe mają tzw. strefy funkcjonowania - można je sobie wyobrazić jako wolny korytarz w przestrzeni, który pozwala bez kolizji z jakąkolwiek przeszkodą zjeżdżać, huśtać się czy skakać. Dodajmy do tego tzw. miękkie lądowanie - 2/3 kontuzji to skutki upadków na twarde nawierzchnie. W pobliżu huśtawek, zjeżdżalni czy pod drzewem, na które lubią włazić dzieci, nie powinno być żadnych płyt, krawężników, kamieni czy rollborderów. Trawa czy ziemia wystarczająco amortyzują upadki z niewielkiej wysokości. Dobrym rozwiązaniem jest również elastyczna sportowa wykładzina ułożona pod przeplotnią czy drabinką. Kupując do prywatnego ogrodu urządzenia zabawowe, warto też zwrócić uwagę, czy mają one certyfikat bezpieczeństwa. W razie wypadku możemy dochodzić swoich praw na producentach czy dystrybutorach, lecz dużo rozsądniej jest odpowiednio rozmieścić te "zabawki" i systematycznie je konserwować.

Robinsonada

Co prawda perfekcyjnie urządzone kąciki zabaw cieszą oko, lecz tak naprawdę dzieci (te starsze) najbardziej kochają wolność. Powinny mieć w ogrodzie możliwość improwizacji, budowania, pole do rozwijania wyobraźni. Niech stawiają szałasy z gałęzi, piętrzą strumienie, taplają się w błocie i łapią ślimaki. Najlepsza zabawa to taka, która ma w sobie element przygody (naszym zadaniem jest tylko usunąć ryzyko wypadku). Pokolenia dzieci wychowały się, drapiąc sobie kolana jeżynami czy parząc palce pokrzywą. A budowanie domków czy montowanie wspinaczkowych lin na drzewie to nie tylko inżynierskie wyzwanie dla tatusiów - to także droga, by zaprzyjaźnić się z własnymi dziećmi.

Skomentuj:

Ogrody szczęśliwego dzieciństwa