Budowa

Ogród

Wnętrza

Design

Architektura

DIY

HGTV

Trendy budowlane

Dom miesiąca. Kładką na Giewont

Wojciech Stasiak
Ten dom to prawdziwe arcydzieło, które umiejętnie łączy tradycję i nowoczesność. - Rafał Barnaś

W tym silnie inspirowanym lokalną tradycją domu wszystko, co najciekawsze, rozgrywa się we wnętrzach. Choć i bryła, a zwłaszcza jej efektowna ruchoma elewacja, robi wrażenie!

Zazwyczaj miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – o ile oczywiście istnieje – bywa dla architekta źródłem kłopotliwych ograniczeń. Coś każe mu przyciąć, coś obniżyć, coś obowiązkowo wprowadzić, jednym słowem: nie daje w pełni rozwinąć skrzydeł. W przypadku tej podhalańskiej realizacji w ogóle nie było takiego problemu. Obostrzenia były tak zasadnicze, że o śmiałych indywidualnych poszukiwaniach twórczych odnośnie do kształtu bryły można było z góry zapomnieć.

A jednak, jak się góral uprze… No dobrze, architekt. Jak się więc taki uprze, zwłaszcza z nadmiarem talentu, to „siły ni mo, panocku”. Musi, że coś „zbroi”, i to tak, że jeszcze będzie o tym głośno. Nawet na szerokim świecie.

Metryka budynku

Projekt architektoniczny: BXB Studio Bogusław Barnaś z zespołem 
www.bxbstudio.com
Projekt wnętrz:  BXB Studio Bogusław Barnaś
Wizualizacje: BXB Studio Bogusław Barnaś
Powierzchnia użytkowa domu: 327 m2
Powierzchnia działki: ok. 2300 m²

Panorama Tatr

Historia zakupu tej działki zaczyna się od deweloperki. Albo od spowolnienia czasu. Bo na ulicy, przy której leżała posesja, w Kościelisku, czas zdawał się płynąć jakoś wolniej, wypełniony ciszą, otwartą przestrzenią i, rzecz jasna, panoramą Tatr.
Miejsce zapierało dech w piersiach, z Giewontem na pierwszym planie i łąkami pełnymi kwitnących krokusów wiosną – opowiadają państwo Jola i Karol, prywatnie małżeństwo, a zawodowo pracownicy branży inwestycyjnej.Już wtedy było jasne, że to teren wyjątkowy. Właśnie jego położenie i potencjał sprawiły, że wspólnie z partnerami biznesowymi zdecydowaliśmy się na zakup działki pod inwestycję deweloperską.
Inwestycja się udała, a ponieważ część parceli pozostała niewykorzystana, oboje postanowili zakupić ów wolny teren. Pan Karol znał dobrze Zakopane i okolice, więc kościeliskie klimaty nie były mu obce i doskonale wiedział, na co się pisze. Od kilkunastu lat wspólnie z panią Jolą mieli swoje lokum w zakopiańskiej dzielnicy Jaszczurówka-Bory, przytulne i własne, ale niestety mające jedną zasadniczą wadę: wraz z powiększającą się rodziną, mieszkanie zmniejszało swoje wymiary. Pora była więc najwyższa na zmiany. Gdy pojawiła się opcja zakupu działki w Kościelisku, stało się jasne, że zmiana będzie nosiła nazwę „własny dom”.
Chodziło o dom, który spełniałby nasze potrzeby i oczekiwania, a jednocześnie oferował wyjątkowe usytuowanie oraz jeszcze piękniejszy widok na Tatry – mówi pan Karol. – Od samego początku towarzyszył nam ogromny zapał i mobilizacja, by jak najszybciej zrealizować to marzenie.

Główne założenia

W porządnym filmie akcji, bohater, chcąc zrealizować marzenie, musi przejść przez serię prób i przeciwności. Powinien je pokonać, zabić jakiegoś smoka, zdobyć serce ukochanej, i odjechać na białym koniu ku wschodowi Słońca albo odległym wzgórzom. Tu serce było już zdobyte, wzgórza, całkiem okazałe, zostały zawczasu z grubsza ogarnięte, za to przeszkody, owszem, znajdowały się w zasięgu ręki. Jedna z nich czaiła się w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Właściciele chcieli od swojego domu czegoś spektakularnego, jakiegoś intrygującego zaskoczenia, ale z góry wiadomo było, że w samej formie bryły nie da się tego osiągnąć. Tę bowiem od początku bardzo ściśle regulował wspomniany plan. W skrócie: miało być po góralsku – od góry dwuspadowy dach o ostrym kącie nachylenia, od dołu tradycyjna czworościenna forma.
Taki efekt bazowy zapewnić mógł w sumie nawet świeżo upieczony absolwent wydziału architektury. Na szczęście jednak dom ma dwie strony, zewnętrzną i wewnętrzną, a i w tej wystawionej na świat da się coś „podłubać”, więc zawsze znajdzie się pole do popisu dla doświadczonego projektanta z talentem przez duże T. Inwestorzy z racji swoich profesji znali architekta niejednego, ale Bogusława Barnasia akurat nie, a tak się złożyło, że to właśnie jego portfolio najbardziej wpadło im w oko. Właściciel pracowni BXB Studio, mający na koncie działania dla słynnego Normana Fostera (tak, tego od warszawskich realizacji Metropolitan i Varso Tower), absolwent Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej oraz Wydziału Architektury Fachhochschule Muenster
w Niemczech, kolekcjoner wielu nagród i autor mnóstwa ciekawych realizacji domów mieszkalnych, budynków użyteczności publicznej oraz rewitalizacji, wydawał się świetnie pasować do potrzeb właścicieli.
Prawdziwy Profesor T’Alent.

 

Miejscowy plan mocno ograniczał ingerencję w tradycyjną bryłę, a jednak architektowi udało się stworzyć coś, co wygląda jak wielki lampion albo nakryta potężną czapą dachu efektowna bryła lodu. - Rafał Barnaś

Z dawna dawnego do sci-fi

Bogusław Barnaś uważa, że projekt architektoniczny, pozostając zakorzeniony w tradycji, powinien zwracać się ku przyszłości, być niejako jej wizją. Takie motto twórcze stanowi świetny punkt wyjścia dla opracowania koncepcji, która, pozostając w okowach odgórnych wytycznych administracyjno-urbanistycznych, stojących na straży nie-zepsucia okolicy, odważy się jednak na ich przełamanie w kierunku czegoś nowego i niespodziewanego.
Plan miejscowy bardzo mocno definiował takie aspekty projektu, jak proporcje długości do szerokości budynku czy kąt nachylenia dachu, więc zasadniczy kształt bryły był oczywisty – mówi architekt. – Postanowiliśmy po prostu odwołać się w niej do tradycyjnych podhalańskich form szałasów z Doliny Kościeliskiej czy Chochołowskiej, stanowiących bardzo proste, minimalistyczne formy.
Projektant dodaje, że to „niemalże kopia” tych szałasów. No właśnie, „niemalże” – i tu zaczyna się wspomniane „dłubanie”, bo słyszał kto w tych okolicach o szałasach high-tech? Na to, co stanęło na działce, składają się dwie nałożone na siebie formy: potężna czapa wysokiego dwuspadowego dachu z blachy cynkowo-tytanowej z ZM Silesia z Katowic, dominującą nad skromniejszym w obrysie parterem. Całość bryły, oddając niemal wiernopoddańczy hołd lokalnemu budowaniu, pozostaje jednocześnie utrzymana w mocno nowoczesnej stylistyce, podkreślonej jasną kolorystyką, daleką od szałasowych brązów. W efekcie tradycja pobrzmiewa tu w ogólnych formach, będąc niczym to mickiewiczowskie „echo”, co gdzieś tam „grało”.
Wrażenie obcowania ze stylistyką rodem z ery kosmicznej podkreśla jeszcze swoiste opakowanie, w które owinięto bryłę wspomnianego parteru. – Zastosowaliśmy w tej części fasadę, która jest jednocześnie ogrodzeniem domu – opowiada Bogusław Barnaś. – Tworzą ją mobilne przesuwne panele, poprzez które, dzięki perforacji, do wnętrz wnika światło.
Gdy panele są zwinięte, w elewacjach dominują duże przeszklenia, charakterystyczne dla współczesnych obiektów jednorodzinnych. W trybie „on”, budynek zamienia się zaś w  skandynawski domek z bajki, napisanej jednak przez jak najbardziej współczesnego literata. A po zmroku, gdy przez fantazyjne wycięcia, odwołujące się do sztuki Podhala, sączy się światło, przypomina wielki lampion. Lub kosmiczny statek szykujący się do startu.

Gdy tylko zażyczą sobie tego mieszkańcy, dom otwiera się na świat wielkimi przeszkleniami parteru użytymi zamiast bali podhalańskich szałasów, będących punktem wyjścia dla projektu. - Rafał Barnaś
Wyjście na taras od strony strefy SPA (na dole) i salonu (na piętrze). Zimą wszystko tonie tu w pięknej puchowej scenerii... - Rafał Barnaś
Widok na fragment jednej z bocznych elewacji – konkretnie tę z głównym wejściem do budynku. Cały parter nakryty jest dwukondygnacyjnym skośnym dachem z ciemnej blachy cynkowo-tytanowej - Rafał Barnaś
Zgodnie z koncepcją BXB Studio, ogród otaczający dom miał przypominać górski krajobraz – stąd głazy, kosodrzewina i iglaki - Rafał Barnaś
Budynek od drugiej strony – wjazdu na działkę, a konkretnie do aż czterostanowiskowego garażu. - Rafał Barnaś
Kładka na Giewont ostatniej kondygnacji jest nośnikiem tak dużej energii, że musiała przebić się przez ścianę szczytową na zewnątrz, gdzie kończy się widokowym balkonikiem, przypominającym kapitański mostek - Rafał Barnaś
Zautomatyzowany system ruchomych paneli elewacyjnych z włókno-cementu zapewnia kilka wariantów doświetlenia parteru – od pełnego zasłonięcia wnętrz (ale z przenikaniem światła przez perforacje), po pełne otwarcie - Rafał Barnaś
Jeden z rysunków koncepcyjnych ukazujących idee projektowe stojące za tą realizacją – nowoczesny i komfortowy dom jest w rzeczywistości elementem surowego pejzażu górskiego z Giewontem w tle - Wiz.: BXB Studio Bogusław Barnaś
Perforowane panele dają dużą paletę możliwości aranżacyjnych wyglądu elewacji – od efektu skucia lodem Północy po arabeski Południa - Rafał Barnaś

Do góry nogami

Jola i Karol nie przyszli do BXB Studio z pustymi rękami – mieli dla architektów kilka wytycznych.
Zależało nam na projekcie oryginalnym, nietuzinkowym, wyróżniającym się dobrą proporcją, nowoczesnymi rozwiązaniami i unikalnym designem – opowiadają.
Szef BXB wzbogaca tę paletę wyjściowych propozycji właścicieli o szczegółowy rozkład funkcji.
Inwestorzy na parterze chcieli mieć salon, kuchnię i jadalnię z widokiem na Giewont, a na piętrze sypialnie, też z widokiem na Giewont – relacjonuje Bogusław Barnaś. – Zaczynając projektować budynek, starałem się spełnić ich oczekiwania. Ale gdy przyjechałem na działkę, zauważyłem, że z parteru ledwo będzie widać ten Giewont, a bardziej okoliczne domy. Pomyślałem, że jeśli spełnię ich życzenia, salon, kuchnia i jadalnia staną się niewidokowe i da się z nich patrzeć przede wszystkim na sąsiadów. A jeśli z kolei spełnię ich życzenia posiadania sypialni na piętrze z widokiem na Giewont, to oczywiście tak się stanie, ale kiedy się idzie do sypialni? Głównie wtedy, gdy jest ciemno. Uznałem więc, że trzymanie się wytycznych zmarnuje wspaniałą lokalizację. I gdy popatrzymy na nasz końcowy projekt, to jest on zupełnym obróceniem postulowanych zasad!
Rzeczywiście. Na dole powstał garaż, powyżej, już na poziomie gruntu – sypialnia oraz obszar odnowy biologicznej, z sauną i jacuzzi, a otwarta przestrzeń salonu, kuchni i jadalni przeniosła się o piętro wyżej. Wszystkie sypialnie odcięto od widoku na „śpiącego rycerza”, lokując je od strony wjazdu na działkę, czyli całkowicie przeciwną względem wyjściowych założeń.

Co zrobili właściciele, gdy ujrzeli nową interpretację swoich zaleceń?
Byli zachwyceni.

Adrenalina z iluzji

Skąd taka reakcja, kroniki milczą. Faktem jest jednak, że architekt zaproponował małżonkom w zamian prawdziwą perełkę – dotyczącą kształtu wnętrz, konstrukcyjną, ideową. Coś, co ucieszyłoby chyba każdego miłośnika Tatr i gór skalistych.

Prywatną kładkę na Giewont.

Zaczyna się ona już w garażu, z którego widać, przez przeszklony sufit, jak pną się i wznoszą schody… Nie, wróć! Kładka tak naprawdę zaczyna się już u furtki. Wirtualnej, bo działka nie ma tam żadnego ogrodzenia.
Już samo dojście do domu przypomina szlak górski – tłumaczy swój pomysł architekt. – Wiedzie przez otoczenie budynku, w którym nie ma skoszonego trawnika, a są za to duże skalne głazy i coraz bujniejsza kosodrzewina. Wszystko ma tam przypominać wyprawę na szczyt.
Wyprawa przenosi się następnie do wnętrza, gdzie od wspomnianego garażu, przez  wszystkie kolejne kondygnacje, pociągnięto w górę bardzo wyrazistą czarną konstrukcję stalowej klatki schodowej, kojarzącej się z drogą górskim stokiem. Śmiałość tej formy przypomina rozwiązania znane z muzeów i innych budynków użyteczności publicznej, gdzie architekci zdobywają się niekiedy na „szeroki gest”, mający wywrzeć wrażenie na gościach. Na ostatnim poziomie, czwartym, nachylenie tego traktu gwałtownie spada, zmieniając się w kładkę o kierunku horyzontalnym, wiodącą prosto ku trójkątnemu zwieńczeniu przeszklonej ściany szczytowej. Za szybami rozpościera się w oddali, niczym na srebrnym ekranie, majestatyczny widok na Giewont…
To nie lada gratka dla traperów, włóczykijów i marzycieli, ale jest też i coś dla konstruktorów :)
Cała kładka waży ok. 10 ton i jest zawieszona nad salonem ledwie na trzech cięgnach, które mają tylko 15 mm średnicy – opisuje Bogusław Barnaś. – Są więc cieniutkie. Kto wchodzi na tę kładkę pierwszy raz, może być troszkę przerażony, bo widzi trzy cienkie linki, utrzymujące masywną konstrukcję. To był celowy zabieg, w którym chodziło o wywołanie adrenaliny towarzyszącej wchodzeniu na szlak górski, na szczyt. W rzeczywistości jednak linki pełnią jedynie funkcję stabilizacyjną, a całą konstrukcję nośną ukryliśmy w ślusarce okiennej przeszklonej ściany szczytowej. W podziałach okiennych umocowaliśmy dwa wieszaki stalowe przymocowane do stalowej więźby dachowej, a także belkę nośną. Wszystko to pozostaje dla zwykłego gościa tej przestrzeni niewidoczne. Tym, co widzi, są drzwi na balkon, usytuowany tuż pod kalenicą, który kończy całą kładkę. Podwieszenie tej kładki stanowiło duże wyzwanie konstrukcyjne i realizacyjne, ale efekt się opłacił.
Właściciele do dziś są pod wrażeniem całej konstrukcji schodowo-kładkowej.
Ta kładka spina cały dom w jedną, spektakularną rzeźbę – przyznają.

Wygodnie i komfortowo

Uzyskany ostatecznie podział funkcjonalny całego budynku bardzo właścicielom odpowiada.
Budynek został zaprojektowany  z myślą o komforcie i regeneracji – komentują. – Strefa SPA na parterze oferuje piękną, przeszkloną saunę oraz miejsce do medytacji. Mamy przestronne hole, sypialnie i łazienki, a imponujący living z kominkiem, zlokalizowany na piętrze, skąd rozpościera się piękny widok, połączony z otwartą kuchnią i jadalnią, stanowi idealne miejsce spotkań z rodziną i przyjaciółmi. Wszystkie te funkcje udało się połączyć w spójną, wyjątkową architekturę, która do dziś robi na nas ogromne wrażenie.

Smak sukcesu i wina

Owo wrażenie dom wywarł nie tylko na jego mieszkańcach. W roku 2025 projekt BXB Studio dostał się do ścisłego finału prestiżowego konkursu The Plan Award na 12 najpiękniejszych willi świata, organizowanego przez włoski magazyn o architekturze „The Plan”. Został też uhonorowany monachijską nagrodą ICONIC Design Awards 2025, w kategorii Residential building.

Dla architektów to ważne sygnały, świadczące po raz kolejny o uznaniu, jakim cieszą się w branży, nie tylko krajowej. Najistotniejsze jest jednak w tym wszystkim oczywiście samopoczucie właścicieli, w sumie pięcioosobowej rodziny wraz z osobami towarzyszącymi.

Zarówno budynek, jak i jego wnętrza w pełni spełniły nasze oczekiwania – podsumowują.
Mimo że dom jest całoroczny, Jola i Karol nie korzystają z niego non stop. Na co dzień mieszkają w dużym mieście na południu Polski, ale gdy tylko czas pozwala, zjeżdżają do Kościeliska.
Każde miejsce i każdy detal odsłania tu własną historię, do której, przy kieliszku dobrego wina, chętnie wracam – kończy pan Karol.

Zakończenie kładki, widziane od strony wnętrza, czyli ostatnich dwóch kondygnacji – jej konstrukcję nośną ukryto w ślusarce okiennej przeszklonej ściany szczytowej - Piotr Krajewski
Architekt nie był pewien, czy tak ekspresyjne i masywne rozwiązanie, jak poprowadzona przez cztery kondygnacje klatka schodowa, zakończona kładką, uda się wpasować do tego domu jednorodzinnego. Obawy okazały się zupełnie bezpodstawne... - Piotr Krajewski
Głęboka i bezkompromisowa czerń konstrukcji szlaku górskiego wyraziście kontrastuje z bielą ścian, ślusarki okiennej i wyposażenia wnętrz, jakby podkreślając kierunek „wspinaczki” - Wiz.: BXB Studio Bogusław Barnaś
Dom jednorodzinny to nie tylko śmiałe idee, ale przede wszystkim komfort życia i wypoczynku – tę funkcję zapewnia m.in. strefa SPA w parterze. - Wiz.: BXB Studio Bogusław Barnaś

Elementy techniczne. Jak ocieplić dom pod Tatrami?

Budynek powstał w konstrukcji tradycyjnej, choć w kondygnacji podziemnej zastosowano żelbet, a dach oparto na nowatorskiej konstrukcji stalowej, zdolnej wytrzymać duże przeciążenia od kładki biegnącej pod kalenicą. Mimo że wiadomo było, iż budynek nie będzie wykorzystywany non stop, zadbano o jego energooszczędność, tak by można się w nim zjawić o dowolnej porze roku.
Przede wszystkim przewidzieliśmy bardzo dobrej jakości przeszklenia o dużych współczynnikach, zaprojektowane przez liderów w Polsce, renomowaną firmę Multiko – mówi architekt Bogusław Barnaś. – Druga kwestia to dobre ocieplenie. A trzecią był starannie dopracowany detal, aby nie tworzyły się mostki termiczne, czyli żeby dom był dobrze zaizolowany. Dzięki temu możemy redukować zużycie energii, w czym mają udział zamontowane na dachu solary.
Swoją rolę w bilansie cieplnym odgrywają nawet mobilne ażurowe panele elewacyjne, firmy Equitone. Blokując dostęp światła słonecznego w okresie letnim, zapobiegają przegrzewaniu domu.
W drugą stronę też mają one pewien wpływ, bo dobrze ocieplony dom jest przecież dodatkowo otulony swoistym kożuszkiem, który zawsze tworzy jakiś bufor – zauważa architekt.
Wspomniane panele fotowoltaiczne działające na jednej z dachowych połaci były pomysłem inwestorów.
W naszym przypadku okazały się bardzo skuteczne i opłacalne – twierdzą. – W ogóle roczne rozliczenie energii jest dla nas wyjątkowo korzystne.
Mieszkańcy czerpią wodę mechanicznie, z własnej studni, a do jej podgrzewania stosują kocioł elektryczny. W całym budynku zastosowano wentylację mechaniczną z rekuperacją. Ogrzewanie stanowią maty na podczerwień, które okazały się bardzo skuteczne i doskonale sprawdzają się nawet przy największych mrozach. Ścieki trafiają do kanalizacji.

Zdaniem architekta
Piękno i precyzja

Właściciele chcieli otrzymać projekt, który będzie innowacyjny, ciekawy, stanowiący pewnego rodzaju wydarzenie, ale plan miejscowy nie pozwalał na wykonanie bryły o spektakularnej formie, bo bardzo mocno ją z góry definiował. Dlatego staraliśmy się działać głównie od środka, poprzez wykreowanie górskiego szlaku, ale także stworzenie fajnej struktury elewacji, która przy braku normalnego ogrodzenia, sama stanowi swego rodzaju ogrodzenie, poprowadzone po najmniejszym możliwym obwodzie, czy wreszcie poprzez użycie określonych materiałów.

Całość koncepcji zamyka się w sumie w trzech aspektach. Pierwszy to wspomniany szlak górski. W budynku zaczyna się od sufitu garażu – szklanego, żeby już z poziomu wjazdu do garażu ów szlak był widoczny. Warto jednak zauważyć, że szlak mamy też na zewnątrz, bo gdy wchodzimy na działkę, to już idziemy do domu drogą podobną do tej na Giewont.
Drugi aspekt to faktura i kolorystyka. Ośnieżony Giewont jest szaro-biały i taka jest też nasza bryła, przyprószona perforowanymi panelami – w nocy tworzą piękny lampion, a w dzień przypominają fakturę i kolorystykę Giewontu.
I trzeci aspekt – bryła, mocno zdefiniowana przez plan miejscowy, jest niemalże kopią szałasów z Doliny Kościeliskiej czy Chochołowskiej, stanowiących bardzo proste, minimalistyczne formy, złożone z dwuspadowego dachu i podstawy.
Czyli dom wyrasta z tych trzech idei, bardzo mocno powiązanych z lokalizacją: Giewont – kolorystyka, faktura, barwa; forma, spójna z zapisami planu i szałasami; szlak górski. 

Praca nad stworzeniem szlaku górskiego wewnątrz budynku nie była prosta. Każda koncepcja wymaga czasu i klient powinien architektowi dać ten czas – właśnie na pracę kreatywną, twórczą, na poszukiwanie czegoś zupełnie nowego. Nie pamiętam dokładnie, ile dni trwało to w tym przypadku, ale był to długi proces. Bo pomysł domu ze szlakiem górskim sam w sobie stanowi fajną ideę, ale bardzo ciężko ją ucieleśnić, wprowadzić w życie. Zastanawialiśmy się nad koncepcją, pracowaliśmy na modelu 3D, kształtowaliśmy strukturę budynku, sprawdzaliśmy, jak to wszystko zadziała, testowaliśmy, odrzucaliśmy, wreszcie znajdowaliśmy właściwą formę – łącznie z układem funkcjonalnym. Tym bardziej było to trudne, że nie chodziło o wielki obiekt, np. muzeum, w którym stosunkowo łatwo podobne idee przeprowadzić, bo mamy dużą kubaturę, tylko o bardzo ograniczoną przestrzeń. Ale udało się i cały układ funkcjonalny zadziałał.

Rzecz jasna, mogliśmy zrealizować ten dom, jak chcieliśmy, bo klienci dobrze z nami współpracowali. Niemal wszystkie nasze pomysły przypadły im do gustu. Oczywiście konsultowaliśmy je z nimi wszędzie tam, gdzie odbiegaliśmy od wytycznych i za każdym razem musieliśmy uzyskać ich zgodę. W kilku miejscach poszliśmy z inwestorami na kompromis trzeba bowiem zawsze starać się zrozumieć klienta, który ma swoje potrzeby i do pewnych rozwiązań może się po prostu nie przekonać. Dom ma służyć nie nam, a mieszkańcom, bo oni będą użytkownikami, oni też za to płacą. I chyba w przypadku tej realizacji wszyscy są zadowoleni z efektów.

architekt Bogusław Barnaś bxbstudio.com

Schemat - metafora wspinaczki górskiej - Wiz.: BXB Studio

Zdaniem właścicieli
Dom naprawdę wspaniały

Od wielu lat mąż był osobiście związany z Zakopanem i jego okolicami. Początkowo odwiedzaliśmy te strony rekreacyjnie, później zawodowo, aż w końcu wspólnie z rodziną podjęliśmy decyzję, aby mieć tu coś własnego – miejsce, do którego zawsze wraca się z radością. Gdy więc w roku 2017 pojawiła się możliwość nabycia działki w Kościelisku, wiedzieliśmy, że to idealna okazja, aby wybudować nasz wymarzony dom.

Spośród wielu architektów wybraliśmy pracownię BXB Studio, Bogusława Barnasia, który zaprezentował nam projekt spełniający wszystkie nasze oczekiwania. Zaproponowana architektura zachwycała nowoczesnym designem, doskonale wpisującym się w otoczenie, dużymi przeszkleniami umożliwiającymi podziwianie panoramy Tatr, a także ruchomą fasadą. Wyjątkowa klatka schodowa – a właściwie architektoniczny trakt – miała łączyć funkcję komunikacyjną z oryginalnym designem. Całość dopełniały duże tarasy, z których rozpościerał się widok na Giewont i  Czerwone Wierchy.

Po symbolicznym „wbiciu łopaty w ziemię” budowa przebiegała w sposób harmonijny. Nie mieliśmy żadnych przestojów ani nieprzewidzianych, niespodziewanych zdarzeń. Działania zostały podzielone na etapy, w których uczestniczyły wybrane, specjalistyczne firmy, sprawdzone przez nas już wcześniej, w ramach działalności deweloperskiej.

Pierwszy etap obejmował prace zewnętrzne, w tym: roboty ziemne, wykonanie stanu surowego otwartego w technologii żelbetowej, realizację stropów oraz montaż stalowej konstrukcji klatki schodowej. W tym miejscu pojawił się niewielki dylemat montażowy – ze względu na wagę całej klatki schodowej, wykonanej z płyt stalowych o grubości 18 mm i łącznej masie ok. 23 ton, mieliśmy trudność ze znalezieniem dźwigu samochodowego zdolnego do precyzyjnego przeniesienia poszczególnych elementów z placu budowy do wnętrza budynku. Ostatecznie udało się jednak pozyskać odpowiedni dźwig z Krakowa, który z dokładnością do milimetrów, w czterech cyklach, zamontował całą klatkę wraz z kładką.

Kolejnymi etapami były: wykonanie więźby dachowej i pokrycia dachu, montaż stolarki fasadowej i okiennej wraz z drzwiami, ocieplenie elewacji i wykonanie tynków, montaż okiennic oraz systemu paneli zewnętrznych, wykonanie przyłączy do budynku, a także zagospodarowanie terenu wraz z montażem bram.

Po naprawdę sprawnej i szybkiej  realizacji powyższych prac zamontowaliśmy instalację fotowoltaiczną, a następnie przystąpiliśmy do prac wewnątrz domu. Zakończenie budowy przypadło na 14 grudnia 2022 roku.

Jakie miejsca i aspekty tej realizacji robią na nas największe wrażenie? Zdecydowanie bryła oraz proporcje budynku – z zewnątrz sprawia on wrażenie niewielkiej chaty, natomiast w rzeczywistości okazuje się dużym i niezwykle funkcjonalnym domem. Duże wrażenie robią zamknięte okiennice – zarówno w ciągu dnia, gdy promienie słońca przenikają do wnętrza, jak i wieczorem, kiedy światło z domu misternie wydostaje się na zewnątrz poprzez zaprojektowane w okładzinie okiennej wzory. Efekt jest naprawdę fantastyczny.

Centralnym punktem domu jest zaś wspomniana klatka schodowa wraz z kładką – to miejsce szczególnie przyciąga uwagę. Zwłaszcza na parterze, gdzie łączy się ona z przeszklonym stropem o powierzchni ok. 5 m², tworząc już od samego wjazdu do garażu imponujący widok czarnej, pnącej się ku górze konstrukcji. Całość dopełnia rozciągająca się za oknami wspaniała panorama na zakopiańskie szczyty.

Udostępnij

Przeczytaj także

Innowacyjny sposób ogrzewania wreszcie w ofercie marki Blaupunkt
Stal na dachu i elewacji stanowi idealną kompozycję
Dział Sprzedaży i kontakt z klientem w FORMEE w Miedzyrzeczu.

Polecane

Spełnione marzenia
Dom miesiąca. Kładką na Giewont
Dom w Kampinosie

Skomentuj:

Dom miesiąca. Kładką na Giewont

Ta strona używa ciasteczek w celach analitycznych i marketingowych.

Czytaj więcej