Czas na tulipany

Rozmawiała Agnieszka Keller

Rośliny cebulowe kojarzą się głównie z wiosną, kiedy kwitną i zdobią ogrody. Często żałujemy wtedy, że nie posadziliśmy ich jesienią. Właśnie nadeszła pora na sadzenie cebulek. Nie przegapmy tej szansy. Rozmowa z Tadeuszem Braneckim, producentem tulipanów.

Tulipany znów przeżywają swój renesans. Można wybierać spośród niezliczonych odmian we wszystkich kolorach tęczy. Jakie tulipany cieszą się w Polsce największym powodzeniem?

Przede wszystkim te kwitnące na żółto. U nas wiosna kojarzy się wszystkim z kolorem słońca. Szczególnie rozchwytywane są eleganckie odmiany o długich, zamkniętych kielichach. Popularne są też tulipany czerwone, dwukolorowe, o biało obrzeżonych liściach i wszelkie karłowe odmiany w doniczkach. Proszę sobie jednak wyobrazić, że Japończycy uwielbiają różowe tulipany, a Niemcy i Holendrzy fioletowe. Na razie w Polsce mało kto je kupuje, ale spodziewam się, że niedługo pojawi się moda na pastelowe barwy. Tyle jest cudownych odmian w bajecznych kolorach. Ja najchętniej cały świat obsadziłbym tulipanami.



Kiedy jest najlepszy czas na sadzenie ich w ogrodzie?

Najlepiej robić to około 15 września, kiedy cebulki tulipanów są już dojrzałe, a jednocześnie ich piętki [miejsce, skąd wyrastają korzonki - przyp. red.] jeszcze nie są rozpulchnione, więc nie tak łatwo je uszkodzić przy zaprawianiu i sadzeniu.



Co to jest zaprawianie cebul?

Tulipan jest wytworną, delikatną rośliną, a jego cebulki to nie kartofle, którymi można rzucać. W miejscu uderzeń czy zgnieceń mogłyby wejść choroby grzybowe. By temu zapobiegać, cebulki dokładnie się ogląda, uszkodzone wyrzuca, a pozostałe moczy na pół godziny w odpowiednim środku grzybobójczym, takim jak Merpan, Sumilex czy Kaptan. Bez tego prostego zabiegu, zwanego fachowo zaprawianiem, część z nich zostałaby z pewnością zniszczona przez choroby grzybowe, które są w ziemi. Szkoda wydawać pieniądze na cebulki, które wiosną miałyby nie zakwitnąć.



A więc dla pewności zaprawiliśmy je w odpowiednim preparacie. Teraz możemy je posadzić. Pan bierze szpadel, ja małą, damską łopatkę i...

Zaraz, zaraz, nie tak prędko! Musimy wcześniej dobrze przygotować dla nich miejsce. Z cebulkami tulipanów nie można postępować byle jak. Tam, gdzie zamierzamy je posadzić, trzeba wcześniej starannie spulchnić ziemię. Nie tylko przekopać w ostre bruzdy, ale rozdrobnić, przemieszać z kompostem, zmiękczyć, słowem, gleba ma być puszysta i miękka jak wata. Tak, by bez trudu można było zagłębić w niej rękę aż do łokcia. Chodzi o to, żeby przy sadzeniu nie wciskać cebulek na siłę w twarde podłoże. Gdy są gotowe do sadzenia, mają przy piętce drobne korzonki - delikatne jak dziąsła noworodka. Nie można zrobić im krzywdy. W twardą, niespulchnioną ziemię korzonki te nie zagłębią się, raczej wypchną cebulę w górę i na wiosnę tulipany będą się po prostu przewracać na rabatach.



Proszę jeszcze powiedzieć o ziemi. Ma być miękka, spulchniona i...?

Przepuszczalna. Najlepiej żyzna i próchniczna, na przykład ziemia ogrodnicza zmieszana z piaskiem i kompostem. Tulipany nie znoszą zimnej gliny i terenów podmokłych.



Ważna jest też głębokość. Zawsze się boję, że posadziłam moje tulipany zbyt płytko.

Bardzo łatwo to zapamiętać. Duże cebulki, takie o średnicy 12 mm i większej, sadzimy na głębokość 12 cm. Mniejsze na 8-10 cm. Im drobniejsza cebulka, tym płycej. No i podlewamy (oczywiście nie nadmiernie). Pilnujmy po prostu, by podłoże aż do mrozów było lekko wilgotne. Gdy chwycą pierwsze przymrozki i gleba jest twarda, możemy już tylko przykryć ją drobno mieloną korą albo słomą. Lepiej korą, bo w ogrodzie wygląda estetycznie, a rozkładając się, dodatkowo użyźnia podłoże.



Czy nie można by okryć ziemi suchymi liśćmi? Niektórzy twierdzą, że dobre są lipowe.

Tej metody nie polecam. Liście mogą zagrzybić glebę, a tego nie możemy zrobić tulipanom. W końcu nie po to zaprawialiśmy je wcześniej, żeby tak ryzykować.



A co Pan sądzi o sadzeniu cebulek w plastikowych, ażurowych koszyczkach?

To dobry sposób, żeby się odmiany nie pomyliły. Inaczej w kolejnym sezonie ma się, jak ja to nazywam, "mieszankę jogurtową". Koszyczki chronią też cebulki przed gryzoniami - inaczej myszy i nornice są przekonane, że sadzimy tulipany specjalnie dla nich, i zimą chętnie się nimi żywią. Poza tym przy wykopywaniu cebul w czerwcu trudniej je uszkodzić szpadlem lub łopatką.



Teraz pozostaje nam czekać na wspaniały wiosenny spektakl z tulipanami w roli głównej. Czy możemy jeszcze coś zrobić, by nasze kwiaty były najpiękniejsze?

Dokarmić na wiosnę. Gdy wypuszczą liście, można je raz w tygodniu opryskać nawozem Ekolist. Tak dwa, trzy razy, aż zakwitną. A potem to już tylko pozostaje nam się nimi zachwycać.

Skomentuj:

Czas na tulipany