Tekst: Andrzej Markowski, zdjęcia: Hanna Długosz, archiwum właścicieli, stylizacja: Agnieszka Suchora
Widok na przeszkloną elewację szczytową i taras z rozpiętym nad nim zadaszeniem ze specjalnej tkaniny - Fot.: Hanna Długosz
Zaniedbane mazurskie gospodarstwo może stać się miejscem równie pięknym, co malownicze zabudowania z bornholmskich wiosek rybackich, które były inspiracją dla właścicieli prezentowanego domu. Potrzebne są: wyobraźnia, dobry pomysł, talent plastyczny i determinacja. Tylko tyle i aż tyle.
1 z 36Widok na przeszkloną elewację szczytową i taras z rozpiętym nad nim zadaszeniem ze specjalnej tkaniny - Fot.: Hanna Długosz
2 z 36Widok na dom - Fot.: Hanna Długosz
3 z 36Niewielką starą szopkę gospodyni zdecydowała się przeznaczyć na letni domek dla gości. Drewniane elewacje po naprawie pomalowano 'po skandynawsku' - farbą o specyficznym rudoczerwonym odcieniu - Fot.: Hanna Długosz
4 z 36Imponująca przestrzeń dawnej stodoły pełni dziś funkcję pokoju dziennego - Fot.: Hanna Długosz
5 z 3624 Sypialnia gospodarzy, utrzymana w pastelowych barwach, robi wrażenie widnej i przestronnej - Fot.: Hanna Długosz
6 z 36Widok z na elewację frontową. Na pierwszym planie - część murowana, ocieplona od wewnątrz - Fot.: Hanna Długosz
7 z 36Podwójne drzwi wejściowe to sposób na połączenie współczesności z przeszłością - Fot.: Hanna Długosz
8 z 36Okno od łazienki również jest podwójne: od zewnątrz stare, ozdobne, od wewnątrz nowe, ciepłe - Fot.: Hanna Długosz
9 z 36Z tarasu utworzonego przy przeszklonym szczycie budynku, otwiera się widok na jezioro. Drewniane ogrodzenie z szeroką zamykaną bramą pozwala zachować domownikom poczucie intymności - Fot.: Hanna Długosz
10 z 36Domek dla gości przed remontem (z lewej i po remoncie (z prawej) - Fot.: Archiwum właścicieli
11 z 36Łazienka w dawnej obórce. Widok obecny. Wygodny, duży prysznic osłania jedynie kurtyna - Fot.: Hanna Długosz
12 z 36Pokój córki właścicieli utrzymany jest w skandynawskich klimatach wiejskiego domu - Fot.: Hanna Długosz
13 z 36Wejście na antresolę i do pokoju córki - Fot.: Hanna Długosz
14 z 36Stylowa koza - jak w bornholmskich domkach - Fot.: Hanna Długosz
15 z 36Szerokie kuchenne okno doświetla blat roboczy - Fot.: Hanna Długosz
16 z 36Stół pod antresolą wyznacza obszar jadalni - Fot.: Hanna Długosz
17 z 36Pokój gościnny urządzono w dawnej szopie - Fot.: Hanna Długosz
18 z 36Widok z antresoli na kuchnię i jadalnię - Fot.: Hanna Długosz
19 z 36Z dziennej części domu prowadzi szerokie przejście na malowniczy drewniany taras - Fot.: Hanna Długosz
20 z 36Starą ceglaną ścianę pomalowano na biało - Fot.: Hanna Długosz
21 z 36Widok na dom przed remontem. Kiedy Pani Agnieszka zdecydowała wraz z rodziną o kupnie mazurskiego gospodarstwa, od razu wiedziała, że do ewentualnej renowacji nadaje się jedynie częściowo murowany, częściowo drewniany budynek gospodarczy, resztę zabudowań trzeba było po prostu wyburzyć - Fot.: Archiwum właścicieli
22 z 36W trakcie remontu - Fot.: Archiwum właścicieli
23 z 36Stodoła podczas remontu - Fot.: Archiwum właścicieli
24 z 36Na początku prac remontowych - Fot.: Archiwum właścicieli
25 z 36Dawny chlewik - Fot.: Archiwum właścicieli
26 z 36Budynek podczas remontu - Fot.: Archiwum właścicieli
27 z 36Remont. Obudowywanie drewnianej konstrukcji - Fot.: Archiwum właścicieli
28 z 36Nie trzeba być specjalistą, by zauważyć, że nawet wydawałoby się solidne murowane fragmenty ścian wymagały gruntownego, bardzo kłopotliwego remontu. Kiedy dziś patrzy się na osiągnięte efekty, łatwiej zrozumieć, dlaczego pani Agnieszce tak zależało na ocaleniu tego, co jeszcze można było ocalić - Fot.: Archiwum właścicieli
29 z 36Elewacja ze sztukowanymi deskami (z lewej); elewacja po poprawkach - z deskami odpowiedniej długości (z prawej) - Fot.: Archiwum właścicieli
30 z 36Uszkodzona ściana stodoły - Fot.: Archiwum właścicieli
31 z 36Miejsce, w którym urządzono łazienkę. Widok przed rozpoczęciem prac remontowych - Fot.: Archiwum właścicieli
32 z 36Łazienka podczas remontu. Wykonywanie wylewki betonowej - Fot.: Archiwum właścicieli
33 z 36Ocieplanie ścian łazienki rzadko stosowaną metodą od strony wnętrza - Fot.: Archiwum właścicieli
34 z 36Plan sytuacyjny - Rys. Mariusz Alzak
35 z 36Rzut parteru - Rys. Mariusz Alzak
36 z 36Rzut poddasza - Rys. Mariusz Alzak
Dom parterowy z antresolą - przebudowa budynku gospodarczego
- Projekt przebudowy: architekci Anna i Anatol Kuczyńscy
- Wnętrza - projekt i wykonanie: Agnieszka Suchora
- Powierzchnia działki: 3000 m2
- Powierzchnia domu: 100 m2
- Mieszkańcy: trzyosobowa rodzina i dwa psy
Pani Agnieszka - czynna zawodowo aktorka - za sprawą remontu mazurskiego domu odkryła nowe powołanie. Nie przestraszyły jej ani pierwotny wygląd zabudowań, ani ich przeznaczenie, ani trudy prac budowlanych i wykończeniowych. Wręcz odwrotnie - postanowiła swój nowo odkryty talent rozwijać. A ponieważ odnosi w tej dziedzinie sukcesy, wkrótce będziemy mogli podziwiać kolejne odmienione przez nią budynki.
Wszystko zaczęło się przed kilkunastoma laty, kiedy pani Agnieszka wraz z rodziną wybrała się na wakacje na wyspę Bornholm, a potem - zachwycona - wracała tam kilkakrotnie. Urzekła ją nie tylko uroda tego miejsca, nazywanego często "wyspą szczęśliwą" - połączenie piaszczystych plaż i skalistych malowniczych brzegów, największej ilości słonecznych dni w roku i... ponad 200 km tras rowerowych - lecz także wysoka kultura tamtejszej społeczności, przejawiająca się między innymi w oryginalnym, pięknym, starym budownictwie. Niewielkie, skromne, ale utrzymane w radosnych barwach domki rybackie sprawiające, wrażenie przeniesionych w realny świat ze skandynawskich baśni, stały się inspiracją do poszukiwań podobnych klimatów w rodzinnym kraju.
Mazury zamiast Bornholmu
- Ponieważ nie mogliśmy kupić żadnego z tych bajkowych domów ze względu na miejscowe przepisy, które pozwalają na to jedynie obywatelom Danii, rozpoczęłam poszukiwania jakiegoś polskiego ekwiwalentu. Wiedziałam, że muszę znaleźć stary, malowniczy budynek z historią (bo tylko taki potrafi zbudzić moje emocje), niekoniecznie mieszkalny, za to koniecznie z widokiem na jezioro - opowiada pani Agnieszka.
- Poszukiwania zajęły półtora roku, ale zakończyły się sukcesem. Nie obyło się przy tym bez wyrzeczeń, ponieważ, żeby kupić działkę, musieliśmy wziąć kredyt pod zastaw warszawskiego mieszkania.
Dla chcącego nic trudnego
Działka - licząca trzy tysiące metrów kwadratowych, położona na pagórkowatym terenie schodzącym w dół, ku nieodległemu jezioru, ze starymi zabudowaniami gospodarczymi i zaledwie kilkoma domami w sąsiedztwie - odpowiadała niemal dokładnie oczekiwaniom inwestorów (plan sytuacyjny).
Kupione z działką zabudowania były jednak w bardzo złym stanie. Dom mieszkalny, przerabiany wielokrotnie bez ładu i składu, nie przedstawiał żadnej wartości nie tylko pod względem konstrukcyjno-budowlanym, ale również estetycznym (dom przed remontem). Dlatego zdecydowano się na jego rozbiórkę. Jedynie liczący około 100 m2 budynek gospodarczy - w części murowany, w części drewniany - pełniący kiedyś funkcję stodoły i obory, dawał nadzieję na adaptację. To z niego pani Agnieszka postanowiła zrobić całoroczną siedzibę dla swojej rodziny. Co - jak widać na zdjęciach - wspaniale się udało!
Z dawnego budynku mieszkalnego pozostała jedynie piękna murowana piwniczka z łukowym sklepieniem, pamiętająca jeszcze XIX wiek. Właścicielka ma już co do niej konkretne plany, a na razie przykryto ją drewnianym płaskim daszkiem-platformą, który w pogodne dni służy mieszkańcom jako podest do opalania się.
Właścicielka starała się zachować jak najwięcej z tego, co stanowiło o charakterystycznym wyglądzie i konstrukcji przeznaczonego do renowacji budynku.
Ze ścian zewnętrznych części murowanej odkuto brzydkie tynki, odsłaniając starą cegłę. W nawiązaniu do skandynawskiej tradycji, która nie lubi monotonii ani budowlanej rutyny, pomalowano ściany na biało, zostawiając dla kontrastu, utrzymane w naturalnej barwie ceglane obramowania dwóch malutkich okien (zobacz zdjęcie). Podobnie postąpiono przy wykańczaniu wejścia, które również podkreślono ceglastoczerwonym obramowaniem. Kolorystycznym dopełnieniem całości jest starannie oczyszczona z brudu oryginalna czerwona dachówka, pokrywająca dwuspadowy dach. Ponieważ po przełożeniu, brakowało trochę dachówek, pani Agnieszka od jednego z gospodarzy z sąsiedztwa odkupiła za 300 złotych (!) pokrycie dachu zrujnowanego budynku gospodarczego.
Drewnianą część budynku wzniesiono niemal od nowa w technologii drewnianego szkieletu. Całość (wraz z dachem) jest porządnie ocieplona i zabezpieczona foliami izolacyjnymi, tak by dom był ciepły i mógł służyć domownikom bezawaryjnie przez cały rok. Jedynie część murowana została ocieplona od wewnątrz, mimo że w polskich warunkach klimatycznych nie jest to rozwiązanie najbardziej korzystne (bo bardzo trudno wtedy uzyskać odpowiednią izolacyjność termiczną ścian i uniknąć mostków cieplnych). Tak wykonane ocieplenie pozwoliło jednak zachować starą ceglaną elewację murowanej części budynku.
Korzystając z inwestycyjnego rozpędu, udało się jeszcze przerobić rozpadającą się budę na zgrabny, kolorowy domek z przeznaczeniem dla gości (zdjęcie przed i po).
Wykonano także konieczne zabiegi melioracyjne na działce.
Nie ingerując w piękno naturalnego otoczenia, uzupełniono też zastany drzewostan przemyślanymi nasadzeniami, podkreślając tym samym krajobrazowy urok tego miejsca.
Problemy z elewacją
Pani Agnieszka szybko przekonała się, że skrupulatny nadzór nad pracującymi przy remoncie ekipami jest nieodzowny, a chwila nieuwagi zwykle skutkuje kłopotami. Tak było między innymi przy wykonywaniu szalunku na elewacji. "Oszczędni" pracownicy zamiast długich desek, przybili krótsze - sztukowane. Jak widać na zdjęciu - efekt był fatalny, dlatego prace trzeba było wykonać od nowa.
Sofa zamiast pługa
Wnętrza domu zostały tak zorganizowane, by spełniały wszystkie wymagania współczesnych domowników.
Powstała więc rozległa, przestronna i otwarta strefa dzienna, o podwójnej wysokości, z dużym przeszkleniem otwierającym widok na piękne otoczenie domu oraz niewielka część prywatna z dwoma sypialniami i wygodną łazienką.
Salon połączony z kuchnią i jadalnią robi wrażenie jeszcze rozleglejszego niż jest w rzeczywistości (dom ma tylko 100 m2). Z pewnością do tego wrażenia przyczynia się niestandardowa wysokość pomieszczenia, osiągnięta dzięki otwarciu go aż po połacie dachu, a także utrzymanie wnętrza w jasnych barwach. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś w tym miejscu stały maszyny rolnicze, nad którymi przechowywano siano i słomę. A tam, gdzie kiedyś przebywały zwierzęta, jest teraz elegancka sypialnia właścicieli.
Właścicielka jest szczególnie dumna z pięknej podłogi w części dziennej, którą tworzą ośmiometrowej długości sosnowe deski z zaprzyjaźnionej stolarni. Pomalowane preparatem, który jest używany raczej do impregnacji zewnętrznych konstrukcji drewnianych, zyskały naturalny odcień starego, spatynowanego drewna ("bo ja lubię eksperymentować i zwykle używam czegoś do czegoś innego").
Tworzenie łazienki
W dawnym budynku gospodarczym nie było łazienki. Wygospodarowano na nią miejsce w murowanej części domu. Ściany trzeba było starannie wyczyścić. Następnie ocieplono je od wewnątrz wełną mineralną na ruszcie. By ograniczyć przenikanie z wnętrza pary wodnej do wełny oraz zmniejszyć ryzyko jej skraplania, ściany zabezpieczono folią paroizolacyjną. Podczas remontu wykonano również izolacje i wylewki podłogowe. W celu zapewnienia domownikom komfortu odpowiadającego współczesnym standardom, pod posadzką zamontowano elektryczne ogrzewanie podłogowe. Nowoczesne, ciepłe okno, osadzone w istniejącej wnęce okiennej, od zewnątrz zamaskowano malowniczą ramą starego przeszklenia (zobacz łazienkę po remoncie).
Z lamusa i z Ikei
W domu jest wiele elementów wyposażenia, które właścicielka wymyśliła i wykonała od początku do końca sama. Ale znajdziemy w nim też meble kupione w IKEI, które zanim trafiły na wyznaczone miejsce, zostały poddane większym lub mniejszym przeróbkom.
- Mam taki zwyczaj, że staram się niczego nie wyrzucać, tylko dobrze wykorzystać - dodaje właścicielka. Okazuje się, że dawna skrzynia na amunicję może pełnić funkcję podręcznego stolika, a stara wojskowa lampa chirurgiczna dobrze się sprawdza w kąciku bibliotecznym.
- Przerabianie i restaurowanie budynków oraz ich wnętrz stało się moją pasją - mówi pani Agnieszka. - Mam na swoim koncie już dziewięć takich wnętrzarskich i budowlanych realizacji, a w tej chwili prowadzę dwa kolejne remonty. I to na pewno nie koniec.
Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład
Skomentuj:
Dom z widokiem na jezioro - przebudowa stodoły