Dom u pilota

Tekst: Andrzej Markowski

Kiedy właściciel prezentowanego domu utracił w stanie wojennym pracę pilota, wydawało się, że wszystkie najwspanialsze chwile w życiu ma już za sobą. Tymczasem był to początek drogi, która doprowadziła go do stworzenia efektownej rodzinnej siedziby.

Nasi gospodarze zdecydowali się na budowę domu, gdy dotychczas zajmowana siedziba przestała zaspokajać ich potrzeby.

- Niespodziewanie okazało się, że nasz syn stał się człowiekiem dojrzałym - mówi z uśmiechem właściciel. - Musieliśmy więc stanąć na wysokości zadania i pomyśleć o domu, w którym mógłby on mieć samodzielne mieszkanie. Poprzedni nie bardzo się nadawał do tego rodzaju zmian.

Druga pasja

Działka, na której nasi gospodarze postanowili wznieść swój nowy dom, była ich własnością od lat. Znakomicie zlokalizowana, w Konstancinie - luksusowej podwarszawskiej miejscowości z pięknymi tradycjami budowlanymi, stała do tej pory niewykorzystana. Zdecydowano się to zmienić.

Sytuacja była tym bardziej sprzyjająca, że pan domu zawodowo zajmuje się budownictwem.

Jak przyznaje, nie planował, że tak potoczą się jego losy. Pierwszym wielkim i szczęśliwie zrealizowanym marzeniem naszego gospodarza było bowiem pilotowanie samolotów. Przez wiele lat pracował jako pilot na liniach pasażerskich, z lotnictwem związana była też jego żona. Wszystko zmieniło się z chwilą ogłoszenia stanu wojennego w 1981 roku. Podobnie jak wielu Polaków w tamtym czasie, nasz bohater stracił pracę, bez perspektyw jej odzyskania. Musiał więc znaleźć sobie inną pasję i równocześnie zajęcie, które pozwoliłoby mu na utrzymanie rodziny. Postawił na budownictwo. W krótkim czasie stało się ono jego drugim zawodem i wielką pasją.

Nowe potrzeby, nowy dom

Kiedy nasi gospodarze zdecydowali się na budowę domu, były pilot dysponował już sporym budowlanym doświadczeniem. Miał za sobą prowadzenie niejednej budowy. Jego plastyczna wrażliwość i zmysł architektoniczny pozwoliły mu nawet uczestniczyć w tworzeniu projektów budynków mieszkalnych, domów jednorodzinnych czy stacji benzynowej z usługowym zapleczem. Z radością więc zabrał się również za kreowanie koncepcji swojego nowego domu. Projekt został zamówiony u architekta Stratosa Gafosa z firmy O&O B&G.

W nawiązaniu do modernizmu

Choć dom tworzy jednorodną całość, został zaprojektowany z myślą o dwóch samodzielnych rodzinach. Inspiracją dla jego architektury były dzieła dwóch mistrzów modernizmu Hannesa Meyera i Franka Lloyda Wrighta.

Budowę rozpoczęto w 2000 roku i doprowadzono do stanu surowego zamkniętego. Następnie, ze względu na zaangażowanie pana domu w inne przedsięwzięcia budowlane, prace przerwano na trzy lata. Po ich wznowieniu budynek został oddany do użytku w ciągu półtora roku.

Powstał piętrowy dom z płaskim dachem, całkowicie pozbawionym kominów. Do ogrzewania pomieszczeń zastosowano bowiem system pomp pobierających ciepło z gruntu i transportujących je do umieszczonej na dachu centrali wentylacyjnej. Świeże powietrze, ogrzane w niej do stałej temperatury 22-23°C, rozprowadzane jest przewodami do poszczególnych pomieszczeń, a zużyte - po przejściu przez dwa rekuperatory - usuwane na zewnątrz. Właściciel podkreśla, że urządzenia te są bardzo wydajne i ekonomiczne oraz spełniają najbardziej rygorystyczne przepisy ekologii.

Budynek o zwartej, zgeometryzowanej sylwetce, pozbawiony okien od ulicy, ozdobiony jedynie kilkumetrowej wysokości monumentalnym portalem z piaskowca, obramowującym drzwi wejściowe, otwiera się wielkimi, portefenetrowymi oknami na rozległy taras i łączący się z nim ogród.

Surowy z założenia trzon budynku widziany od strony ulicy równoważony jest przez wysunięte daleko poza jego obrys murowane ramiona quasi--pergoli, tworzące wrażenie niespodziewanej lekkości, zawieszenia w powietrzu.

Spacer po wnętrzach

Do domu prowadzą monumentalne drzwi, za którymi otwiera się ośmiometrowej wysokości przestrzeń holu. Stąd już bez przeszkód można się dostać do salonu, kuchni i jadalni, a także do pokoju gościnnego, przekształconego chwilowo na gabinet pana domu.

Z holem graniczy pomieszczenie sypialni otwierającej się na pozbawioną drzwi łazienkę oddzieloną od części sypialnej jedynie występem ściany. Łazienka ta pełni wiele funkcji - można się w niej nie tylko wykąpać, ale też przebrać i umalować, a także wypić przy kamiennym blacie kawę lub herbatę, czy posilić się lekkim śniadaniem.

Salon jest ozdobiony przeszklonym wykuszem, skąd rozciąga się atrakcyjny widok na ogród.

Kuchnię oddzielono od jadalni ścianą kredensu. Od strony kuchennej przylegają do niego typowe dla tego pomieszczenia urządzenia, w części jadalnej kryje zaś schowki na różne naczynia i stołowe zastawy.

Parter domu, zwany żartobliwie przez mieszkańców "kawalerką", pozostaje pod wyłącznym władaniem gospodarzy. Piętro przeznaczono na potrzeby ich syna.

Najciekawszym elementem drugiej kondygnacji jest przestrzenny hol, oświetlony oknem połaciowym. Był zaprojektowany z myślą o tym, że oprócz pełnienia funkcji komunikacyjnych będzie pokojem rodzinnym, miejscem spotkań domowników.

Ponieważ sytuacja syna jeszcze się nie wyklarowała, przestrzeń piętra ma otwarty plan. Można ją dowolnie dzielić ściankami, gdyby przyszła sytuacja tego wymagała.

- Mam nadzieję, że doczekamy się wnucząt - mówi z uśmiechem pan domu.

Pomysłowość, perfekcja i wytrwałość w kształtowaniu rodzimej siedziby budzą szacunek. Tym większy, że jej właściciel nie zamierza na tych doświadczeniach poprzestać. Nadal więc rozwija swoją budowlaną pasję. Realizuje teraz wielki projekt renowacji starej zabudowy w Gliwicach, założył i ciągle ulepsza park krajobrazowy w pobliżu Lidzbarka Warmińskiego, w którym na swobodzie żyją zwierzęta, a w przyszłości być może wcieli w życie kolejną koncepcję rodzinnego domu.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Skomentuj:

Dom u pilota