Kamienica w Mediolanie. Idealna dla miłośników Italii
Echa chwały stylu Liberty krzyżują się tu z wątkiem teatralnym, a nawet filmowym. Właścicielka apartamentu w starej mediolańskiej kamienicy uwielbia architekturę sprzed wieku, ale kocha też operę i niezwykły klimat filmów azjatyckiego reżysera Wong Kar Waia.














Secesja Włoszki Alessii Garibaldi różni się od francuskiego art nouveau. To secesja mniej dekoracyjna, zapatrzona raczej we wzory niemieckie i austriackie, ograniaczająca do minimum roślinne ornamenty, podobnie jak ponad sto lat temu, gdy polityczne sojusze Włoch decydowały o nieco surowszym charakterze uprawianej tu architektury. W mieszkaniu przy via Doria miejsce hołubionych przez wyznawców Nowego Stylu ciepłych beży i seledynów zajmuje uniwersalna biel. Złociste brązy schodzą na dalszy plan, wyparte przez głębokie aksamity w odcieniach granatu, turkusu i szmaragdu. Kolory działają odświeżająco, odmładzają wnętrza. Dzięki nim przymiotnik „nowy” przestaje być tylko cytatem sprzed stu dziesięciu lat, nabiera nowego - nomen omen - znaczenia.

- Zanim kupiłam mieszkanie, to mnie kupił sam dom - wspomina Alessia, współzałożycielka studia architektonicznego GariLab, które od ośmiu lat wraz z inżynierem Giorgio Piliego prowadzi w Mediolanie. - Przepiękna fasada, w holu wejściowym skrzydlata figura Merkurego, świetnie utrzymane drzwi do efektownego piano nobile na wysokim pierwszym piętrze... Same wnętrza nie zachwycały. W ścianach przechowały się wprawdzie resztki pamięci o czasach świetności apartamentu, pozostało dwoje starych drzwi i fragment ładnej posadzki z cementowych płytek. Ale reszta? - Okropność! - oceniła nowa właścicielka. Jednak spodobał się jej pomysł ożywienia historii.
Interwencje poprzedników okazały się jednak bardzo gruntowne i szkodliwe. Przestrzeń była podzielona, na pięknym parkiecie leżały płyty lastriko, obniżono nawet sufity. - Tu nie wystarczy ołówek ani archeologiczna miotełka, potrzeba skalpela! - pomyślała Alessia i zabrała się za remont. Mieszkanie miało potencjał. Jego struktura pozostała nienaruszona, a wielkie okna zapewniały mnóstwo słońca. Trzeba było tylko dać mu się rozgościć, dlatego pierwszym zabiegiem projektantki było pozbycie się kilku ścian. Dzisiejszy salon składa się z trzech dawnych niewielkich pokoi; zlikwidowane podziały stworzyły dużą jasną przestrzeń. Wtedy przyszedł czas na kolejną odsłonę.
Pani domu jest namiętną miłośniczką opery. Żeby odnaleźć ślady tej pasji w postaci rekwizytów, trzeba by jednak trochę poszperać. To nie jest mieszkanie niewolnicy bibelotów; operowe lorgnon, gromadzone od lat libretta i książki poświęcone karierze Marii Callas poukrywane są w sekretarzykach i komodach. Ale nawet w tej krainie ładu wyraźnie wyczuwalny jest teatralny nimb, trochę tajemniczy i niedzisiejszy. Salon, który po wyburzeniu dwóch ścian działowych stał się pokojem nieproporcjonalnie długim, przecina w jednej trzeciej długości secesyjny łuk - prawdziwa sygnatura epoki. Owalne obramowanie o idealnie dobranej krzywiźnie i wymiarach tworzy przejście między strefą wypoczynkową i jadalnią a biblioteką. Jest trochę jak sceniczne kulisy; rytualizując zwykłe przenoszenie się z pokoju do pokoju, wprowadza element niespodzianki. - Chciałam w ten sposób odzyskać miękkość stylu Liberty, jego organiczną formę - tłumaczy projektantka.

Prześwit o kształcie przywodzącym na myśl ramkę starego monidła wprowadza też nowy walor - kadrowanie. Od strony biblioteki ujmuje w koliste ramy pokój dzienny ze stołem na pierwszym planie - kompozycję, której symetrią delikatnie chwieje zalew światła z okien na jednej ścianie. Oglądany z salonowej sofy, łuk tworzy frapującą eliptyczną maskę dla wypełnionego książkami regału. Tę nostalgiczną ideę nasunął Alessii sentyment do kunsztu dawnych projektantów i rzemieślników. Oto piękno powszednie, doświadczane na co dzień, jakby mimo woli. Można sycić nim oczy przy śniadaniu lub wieczorem, czytając książkę w jednym z bibliotecznych foteli, i wspominać, jak to kiedyś budowano. Pomysł nic nie kosztuje!
W mieszkaniu dokonano więcej zmian przestrzennych, wprowadzono je jednak dyskretnie, z poszanowaniem założeń powstałego przed wiekiem projektu. Podłużne łazienki poszerzono, zbliżając ich plan do prostokąta. Jedna z nich zyskała połączenie z sypialnią; nowe drzwi o zaokrąglonych rogach przypominają trochę właz na starym transatlantyku, a trochę... przejście z serialu „Star Trek”. Długi wąski korytarz pozostał w niezmienionym kształcie; jego „kolejowy” klimat właścicielka podkreśliła pasami ledowego światła umieszczonymi pod samym sufitem, wychodząc z założenia, że mankament, z którym nie można sobie poradzić inaczej, najlepiej wyeksponować. Na posadzkę wybrała ciemnoniebieską żywicę; gładka tafla rozlewa się z holu do niezwykłej mrocznej kuchni, której teatralny nastrój potęgują ciemne meble, ściany i unikatowe biurko w roli stolika śniadaniowego.
Duch secesyjnej nostalgii przenika wnętrza. Sztukaterie, tak delikatne, że niemal niewidoczne, znaczą sufity drobnym reliefem. Poprowadzona wzdłuż ścian salonu, biblioteki i sypialni niska popielata lamperia dodaje elegancji. Alessia rozłożyła akcenty z mistrzowską precyzją: tu zachwyca soczysty odcień politurowanego forniru, tam muśnięcie złotem, gdzie indziej - głębia aksamitu w kolorze ciemnej wody. Wytrawna mieszanka kolorów to ukłon w stronę reżysera z Hongkongu, Wong Kar Waia, autora poruszających, wystudiowanych wizualnie obrazów. Projektantka zaprosiła je do siebie i dziś czuje się trochę jak w kadrze z filmu „Spragnieni miłości”. - To poetyka melodramatu, którą kocham - przyznaje.
- Więcej o:
![Ścianę w salonie pokrywa imitująca drewno tkanina (Tortoise General Store), w oknie zasłony z denimu. Na leżance Miesa van der Rohe poduszka Alexandra Girarda (Vitra). Praca 'Post-it' autorstwa Ester Partegas na oprawionej tkaninie toile de jouy. aranżacje wnętrz, style, wystrój wnętrz]()
Nowy rok dobrą okazją do zmian we wnętrzu
![Marta Gessler Marta Gessler]()
Wnętrza: dom Marty Gessler
![Dom stoi wśród łąk i gęstych lasów Hudson Valley. Marina, która najchętniej spędza czas w ogrodzie albo na zadaszonym ganku, w ulubionym błękitnym fotelu z lokalnego sklepu z antykami, pokochała tutejszą przyrodę i ciszę. - Pewnego razu jeleń dotarł prawie pod drzwi - opowiada. Innych gości artystka przyjmuje niechętnie. Ci, którzy ją odwiedzają, muszą respektować zasadę: zostań nie dłużej niż trzy dni. Dom stoi wśród łąk i gęstych lasów Hudson Valley. Marina, która najchętniej spędza czas w ogrodzie albo na zadaszonym ganku, w ulubionym błękitnym fotelu z lokalnego sklepu z antykami, pokochała tutejszą przyrodę i ciszę. - Pewnego razu jeleń dotarł prawie pod drzwi - opowiada. Innych gości artystka przyjmuje niechętnie. Ci, którzy ją odwiedzają, muszą respektować zasadę: zostań nie dłużej niż trzy dni.]()
Piękny dom wśród lasów
![Może nowy pokrowiec na krzesełko MAMMUT? Jest tak cudownie kosmaty, że wzbudzi sensację nie tylko w pokoju dziecięcym. Może nowy pokrowiec na krzesełko MAMMUT? Jest tak cudownie kosmaty, że wzbudzi sensację nie tylko w pokoju dziecięcym.]()
Zaproś dom do zabawy razem z kolekcją GREJSIMOJS
![Mikrowybudzenia w sezonie grzewczym! Mikrowybudzenia w sezonie grzewczym!]()
Mikrowybudzenia w sezonie grzewczym!
![Cegła w aranżacji wnętrz Cegła w aranżacji wnętrz]()
Cegła w aranżacji wnętrz
![Dania główne. 1. Widelec do sałatki 2. Widelec do ryby 3. Widelec do dania głównego 4. Talerz podstawowy, tzw. podtalerz 5. Nóż do dania głównego 6. Nóż do ryby 7. Łyżka do zupy 8. Talerz na pieczywo 9. Nóż do masła 10. Widelczyk deserowy 11. Łyżeczka deserowa 12. Miseczka na sól 13. Pucharek na wodę 14. Kieliszek do wina czerwonego 15. Kieliszek do wina białego. nakrycie stołu, nakrywanie do stołu, stół wielkanocny, zastawa, sztućce]()
Jak prawidłowo ułożyć talerze i sztućce na stole? Zasady savoir-vivre krok po kroku
![MIESZKANIE ARTURA RUCIŃSKIEGO I OLI TROCZYŃSKIEJ. Dwoje muzyków zauroczył dom z ogrodem położony blisko Puszczy Kampinoskiej. Artyści czują się tutaj jak na całorocznych wakacjach, przerywanych jedynie wyjazdami do pracy w operze, które na szczęście nie zabierają wiele czasu. Otoczenie sprawiło, że pan domu odkrył w sobie pasję ogrodniczą i czasem zakłóca głosy natury motorem kosiarki. <BR /> Początkowo dom miał być urządzony w stylu wiejskim. Gospodarze zmienili zdanie, kiedy odkryli sklep z meblami kolonialnymi. Wnętrze rozweselają jedwabne dywany oraz patchworkowe pufy i poduszki. Tajemniczy obiekt przy słupie to wiklinowo-rattanowa lampa. Nad komodą z palisandru i drewna mango wisi obraz autorstwa Krzysztofa Rapsy, który bywa tematem długich dyskusji z gośćmi - każdy widzi na nim coś innego. OLYMPUS DIGITAL CAMERA]()
Mieszkanie Artura Rucińskiego i Oli Troczyńskiej









