Szkoła przetrwania

Tekst i stylizacja: Aldona Zakrzewska. Zdjęcia: Krzysztof Duklas

Latem kwiaty doniczkowe mogą się obyć bez nas, lecz nie bez wody. Na szczęście są sposoby na to, by w czasie wakacji domowa dżungla nie zamieniła się w minipustynię.

Dłuższy wyjazd domowników to trudny okres dla kwiatów doniczkowych, często pozostawianych samym sobie bez zapasu wody, w niewietrzonych wnętrzach. Aby nasz urlop wyszedł im na zdrowie, najprościej wręczyć klucze do mieszkania (i konewkę) sąsiadom. Koniecznie wraz z instrukcją, jak podlewać rośliny, może im bowiem zaszkodzić zarówno zbyt mała ilość wody, jak i jej nadmiar.

Jeżeli jednak jesteśmy skazani na własne siły, pamiętajmy, że kwiaty lubią spędzać urlop w grupie, a nie osobno - dzięki wodzie parującej z liści powstaje wówczas wilgotny mikroklimat i ziemia w doniczkach wolniej wysycha. Dlatego przed wyjazdem na wakacje warto przenieść rośliny w jedno, najlepiej półcieniste, miejsce.

Osoby często wyjeżdżające powinny pomyśleć o wakacyjnych problemach z podlewaniem już w chwili przesadzania kwiatów; do doniczek warto wsypać podłoże zapewniające optymalną wilgotność nawet przy rzadkim podlewaniu. Najlepsza jest ziemia ogrodowa z kopczyków kretowisk wymieszana pół na pół z ziemią kompostową oraz z niewielką ilością biohumusu i gliny, pełniącej funkcję stabilizatora wilgoci.

Najważniejszy jest jednak odpowiedni zapas wody; im dłuższy wyjazd, tym większe powinno być naczynie, z którego kwiaty będą mogły ją czerpać. Poniżej pokazujemy kilka domowych sposobów na udany urlop w doniczkach, a na następnej stronie - propozycje producentów. Przed wyjazdem dobrze jest sprawdzić skuteczność każdego sposobu - wówczas będziemy mieć pewność, że roślinom nie zabraknie wody aż do naszego powrotu.

Przed wyjazdem mocno podlewamy rośliny i zwilżamy ich liście. Najlepiej wstawić je wszystkie do wanny i urządzić im porządny prysznic letnią wodą, tak by solidnie zmoczyć zarówno podłoże, jak i całe rośliny. Jeżeli w łazience jest okno, pozostawmy kwiaty w wannie aż do naszego powrotu z wakacji

W ziemię wtykamy odwróconą do góry dnem butelkę z wodą. Można też zagłębić w podłożu, tym razem dnem do dołu, nieszkliwione gliniane naczynie, na przykład niewielką doniczkę z zatkanym otworem odpływowym. Woda będzie się stopniowo przesączać do ziemi przez porowate ścianki.

Podłoże mieszamy z absorbentem mineralnym lub specjalną odżywką. Preparaty te magazynują wodę, a potem stopniowo ją oddają, w miarę wysychania podłoża. Dzięki nim ziemia w doniczce nawet dwa razy dłużej zachowuje wilgotność. W ziemię można też wetknąć tabletki nawozowe z mineralnym stabilizatorem wilgoci.

Jeżeli na dnie doniczki jest drenaż, wstawiamy ją do płaskiego naczynia z wodą - roślina będzie "pić" przez otwór odpływowy. Żeby korzenie nie zgniły, lustro wody nie powinno sięgać wyżej niż warstwa drenażu. Woda będzie wolniej parować, jeżeli naczynie wyścielimy np. mchem lub tkaniną łatwo chłonącą wodę

Podlaną roślinę osłaniamy przezroczystą folią lub wstawiamy do zamykanego szklanego naczynia. Większości roślin trzeba zapewnić dostęp powietrza - zrobić w folii kilka otworów albo nieco uchylić pokrywkę. Tylko gatunki wymagające wilgotnego powietrza (np. cibora, sit, widliczki, większość paprotek) można osłonić bardzo szczelnie.

W ziemi umieszczamy koniec knota z łatwo nasiąkającego, grubego sznura (np. konopnego, sizalowego). Drugi koniec zanurzamy w naczyniu z wodą ustawionym wyżej niż doniczka. Po knocie woda będzie stopniowo przesiąkać do podłoża. Aby wolniej parowała, sznur warto owinąć folią na całej długości.

Skomentuj:

Szkoła przetrwania