Znikający gabinet

Teksty: Elżbieta Błasikiewicz Stylizacja: Dorota Karpińska Zdjęcia: Rafał Lipski

Biurko, które znika, kiedy go nie używamy, to dla osób sporadycznie pracujących w domu idealna propozycja. A gdyby jeszcze na czas pracy można było je odizolować - to już prawdziwy ideał.

WNETRZA POKOJ MEBLE
Po schowaniu komputera kąt do pracy staje się nierozpoznawalny. Przypomina przytulny kącik do odpoczynku przy lekturze, może też w razie potrzeby stać się np. toaletką.
Fot. Rafa3 Lipski
Tak wyobrażali sobie miejsce do pracy właściciele tego mieszkania. W jednym pomieszczeniu musieli zmieścić kuchnię, jadalnię i kąt wypoczynkowy. Miało się w nim znaleźć również miejsce do pracy - wydzielone ze wspólnej przestrzeni, ale tak zaprojektowane, żeby w chwili, gdy gospodarze z niego nie korzystają, można było je włączyć do części dziennej. Te sprzeczne, wydawałoby się, oczekiwania udało się pogodzić projektantkom, do których właściciele zwrócili się z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemu. Za ich radą zbudowano dwie wąskie ścianki działowe; z jednej z nich wysuwają się przeszklone drzwi. Gdy są zamknięte, kąt staje się osobnym pomieszczeniem, a po ich otwarciu - częścią wspólnej przestrzeni.

Również stojące tam meble zmieniają się w zależności od potrzeb. W zrobionym na zamówienie drewnianym biurku jest ukryte miejsce na laptop - we wnęce pod podnoszoną klapą. Wystarczy ją zamknąć, by powstał stolik, który może służyć do innych celów. Wygodny fotel przy biurku (i stoliku) wygląda salonowo, dzięki czemu pasuje do wystroju wnętrza.

Skomentuj:

Znikający gabinet