Mieszkanie od pierwszego spojrzenia

Tekst i stylizacja: Iza Skorupka Zdjęcia: Rafał Lipski

Patrząc przez okna tego mieszkania, widzimy Warszawę niezwykłą i - być może dla niektórych - zaskakująco piękną.

UWAGA PONOWNA PUBLIKACJA ZA ZGODA WLASCICIELI
W pokoju dziennym zachwyca ciąg okien w biegnącej po łuku ścianie. Widoczna za nimi kolumnada - niczym z antycznej świątyni - to w rzeczywistości socrealistyczna fasada Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Fot. Rafał Lipski
Wymarzone mieszkanie miało być na Saskiej Kępie lub Mokotowie (na pewno nie w centrum Warszawy), trzypokojowe, z widną kuchnią i tarasem. Skończyło się na dwóch pokojach, ciemnej kuchni i malutkim balkonie w samym sercu stolicy. Agnieszka i Wojtek są zgodni - to była miłość od pierwszego spojrzenia przez okno. Od razu zostali oczarowani. Trudno powiedzieć, co urzekło ich najbardziej - jasny pokój z niezwykłymi oknami, wysokość dająca przestrzeń niespotykaną w nowoczesnym budownictwie, nietypowy rozkład czy też widok, którego nie powstydziłyby się najpiękniejsze europejskie miasta.

Mieszkanie było wprawdzie odnowione i wykończone, ale jego styl nie do końca odpowiadał nowym właścicielom. Zaakceptowali ciekawą kolorystykę, ale detale - jak tłumaczą - nie pasowały do ich osobowości. Udoskonalanie zaczęli od sypialni, w której fragment ściany pokryli ciemną tapetą w błękitne liście, kupioną znacznie wcześniej niż mieszkanie. Do niej dopasowali łóżko (przede wszystkim jego wezgłowie). Mebel zaprojektowali sami; do zamówienia dołączyli rysunki z pikowaniem, wyrysowanym z aptekarską wręcz dokładnością. Jakież było zdziwienie obojga, gdy po sześciu tygodniach przyjechało łóżko z zupełnie gładkim wezgłowiem. Tapicer musiał oczywiście je poprawić.

Niespodzianek było więcej. Stolik z zielonym atłasowym blatem został zaprojektowany tak, by stanowił komplet do tacy - miała się na nim idealnie mieścić. Przygotowali nawet... kartonową makietę w skali 1:1! Kiedy po wielu tygodniach przyjechał gotowy mebelek, okazało się, że taca do niego nie pasuje. Znowu konieczne były poprawki. Gospodarze długo przestawiali meble w pokoju dziennym. Dopiero po wyrzuceniu telewizora udało się znaleźć idealne miejsce dla wszystkich sprzętów.

Najwięcej czasu i energii pochłonęło samo wyszukiwanie mebli. Galerie, pracownie stolarskie i tapicerskie, targi staroci, a nawet. śmietniki. Trzeba mieć niemałą fantazję, aby patrząc na takie niechciane już przez nikogo, zwykle bardzo zniszczone krzesła i fotele, zobaczyć oczyma wyobraźni, jak mogą wyglądać po renowacji. Właśnie ze śmietnika pochodzi między innymi czarny fotel stojący w pokoju dziennym. Wojtek był tak dumny ze swojego znaleziska, że z przemoczonym meblem podjechał od razu pod biuro Agnieszki. Kolega z pracy spytał ją z przekąsem, czy narzeczony często zbiera meble po śmietnikach... Nie zauważył, jaki potencjał miał w sobie ten niepozorny grat.

Agnieszka, pracująca w firmie eventowej, dobrze wie, jak lubi mieszkać. Uwielbia mieszać stare z nowym, a w towarzystwie pięknych przedmiotów czuje się jak ryba w wodzie. Wojtek, agent nieruchomości, niejedno wnętrze już widział, jest więc wymagający i niełatwo go zadowolić. To mieszkanie, jak sami mówią, spełnia oczekiwania ich obojga.

Skomentuj:

Mieszkanie od pierwszego spojrzenia