Pomysł za pomysłem

Tekst: Agata Marek. Stylizacja: Joanna Płachecka. Zdjęcia: Rafał Lipski

Mieszkanie pełne indywidualności

Ewa z wykształcenia jest filozofem i historykiem sztuki. Pracuje jako metodolog na jednej z warszawskich uczelni, ale interesuje się projektowaniem wnętrz i scenografią. Wykonuje rekwizyty filmowe, a ostatnio zadebiutowała jako scenograf w filmie "Zmruż oczy". Maluje akwarele, lepi z gliny, rzeźbi w drewnie. Jej pasją jest też ozdabianie ścian i tkanin, odnawianie i przerabianie domowych sprzętów: mebli, lamp, drzwi, ram luster i obrazów.

Nieraz pomagała przyjaciołom i znajomym urządzać ich mieszkania, a właściwie zmieniać je w taki sposób, by nawet przy bardzo ograniczonych możliwościach finansowych były ładne i nietypowe. Największym wyzwaniem było jednak własne mieszkanie w segmencie z lat osiemdziesiątych na warszawskim Mokotowie. Jego modernizację zaczęto od podwyższenia dachu, zaadaptowania strychu i usunięcia niektórych ścianek działowych. Poziomy i pomieszczenia zostały otwarte, dzięki czemu wnętrza są bardzo przestronne.

Ewa nigdy nie lubiła wnętrz urządzonych według jakiejś określonej recepty, umeblowanych typowymi sprzętami ze sklepów, w swoim mieszkaniu miała więc pole do popisu. "Chciałam, żeby miało ono duszę, indywidualność - mówi. - Podobają mi się ciepłe, stonowane kolory, zestawienia różnych faktur oraz materiałów: szkła z drewnem, metalu z kamieniem. Lubię też łączyć stare z nowym, wartościowe z kiczowatym, indywidualne ze standardowym. Taka mieszanka pozwala stworzyć coś naprawdę niepowtarzalnego".

W mieszkaniu przeważają ciepłe, stonowane kolory. Jak mówi gospodyni, pozwalają one zatrzymać w domu trochę południowego słońca. Dlatego w jadalni, od której zaczęła urządzanie wnętrz, położyła na podłodze płytki o nierównym kolorze, przypominające starą wypalaną terakotę. Takie podłogi tradycyjnie stosuje się na południu Europy. Południowy klimat wnoszą także metalowe świeczniki i naczynia z jasnej gliny podbarwione przez Ewę akrylowymi farbami.

Większość mebli gospodyni kupiła w komisach meblowych i na pchlich targach za naprawdę nieduże pieniądze. Po przerobieniu - wyczyszczeniu, przemalowaniu, ozdobieniu - zyskały nowy wygląd i styl. Do odmieniania sprzętów gospodyni używa między innymi... lakierów samochodowych. Według niej doskonale się do tego nadają - są bardzo trwałe i mają tak wiele odcieni, że łatwo dobrać dokładnie taki, jaki jest potrzebny.

ŹRÓDŁO:


Skomentuj:

Pomysł za pomysłem