Sztućce serwingowe, które warto mieć

Monika Utnik-Strugała

Bez sztućców serwingowych trudno wyobrazić sobie elegancki obiad. Bo czym innym mielibyśmy sięgać po potrawy pyszniące się na środku stołu?

nakrycie stołu
Nakrycie stołu
fot. rawpixel/CC0 Creative Commons

O sztućcach serwingowych

Kiedy w X wieku bizantyjska księżniczka Maria Argyropoulina, żona weneckiego doży, użyła podczas obiadu widelca, królewscy dworzanie byli oburzeni: jak to, oddziela mięso szpikulcem zamiast palcami? Co ciekawe, po śmierci księżniczki wielu przypisywało jej przedwczesny zgon właśnie owemu barbarzyńskiemu zwyczajowi. Musiało minąć kilka wieków, by używanie sztućców stało się normą. Tyle że na początku goście przynosili własne widelce i łyżki, bo nawet najbogatsi nie mogli sobie pozwolić na garnitur dla kilkunastu osób.

W Polsce sztućce indywidualne weszły do powszechnego użytku dopiero w XVIII wieku – zwyczaj zapoczątkował Józef Mniszech, marszałek wielki koronny i kasztelan krakowski. Wtedy jednak okazało się, że przydałyby się jeszcze tzw. sztućce serwingowe, służące do przenoszenia potraw z półmisków na talerze, czyli różnego rodzaju chochle do zup, łyżki do sosów i sałatek, widelce do nadziewania kawałków mięsa, łopatki do ciast. Rozwiązanie miało służyć higienie, ale stało się też pretekstem do epatowania bogactwem. Komplety te, zwane inaczej sztućcami środka stołu, przypominały bowiem małe dzieła sztuki. Na ich rączkach, zdobionych maszkaronami i drogimi kamieniami, pojawiały się często daty, herby i inicjały właścicieli.
Do dziś wśród kolekcjonerskich kompletów najcenniejsze są właśnie sztućce środka stołu. To one dodają zastawie elegancji i klasy. Dlatego warto poświęcić więcej czasu na ich wybór. Popatrzcie, czym co najlepiej
nakładać.

CIEKAWOSTKI Z PRZESZŁOŚCI
• Najstarszym ze sztućców jest łyżka, używana od ponad 3 tysięcy lat. W nowszych czasach była synonimem niewyobrażalnego bogactwa, bo tylko krezusi mogli sobie na nią pozwolić.
• Nóż o lekko zaokrąglonym ostrzu zawdzięczamy kardynałowi Richelieu, który nie mógł znieść widoku biesiadników dłubiących sobie nim w zębach.
• Widelec początkowo miał dwa zęby (tak jak obecnie ten do nakładania mięs). Na dworze Króla Słońce, czyli Ludwika XIV, dodano mu trzeci ząb. A we Włoszech czwarty – by nie ześlizgiwało się z niego spaghetti.
• Na trzonkach sztućców pojawiały się często dowcipne sentencje, przestrzegające na przykład przed ich kradzieżą: „Nie kładź mię zanadra – bym ci nie wypadła”, „Nie przebierać, gdy coć dadzą, kiedy cię za stół posadzą”. Autorem wielu wierszyków był Mikołaj Rej. W jego pismach znajduje się aż 127 rymowanek „na łyżki abo na inne drobne rzeczy”.

Do sztućców można używać tak zwanych koziołków. Są to metalowe podpórki na małych nóżkach, o które opiera się noże i widelce zarówno przed rozpoczęciem przyjęcia, jak i w jego trakcie, gdy następuje krótka przerwa i goście chcą na chwilę odłożyć sztućce. Koziołki stawiamy u szczytu noży.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>

Skomentuj:

Sztućce serwingowe, które warto mieć