Meble portugalskiej firmy Boca do Lobo: pogoda dla bogaczy

tekst Joanna Kornecka, zdjęcia serwis prasowy Boca do Lobo

Symphony, Diamond, Millionaire, Fortuna... Te nazwy mówią same za siebie. Portugalska marka Boca do Lobo od dziesięciu lat szokuje i zachwyca świat. Chociaż jej meble i akcesoria wyposażenia wnętrz są piekielnie drogie, nabywców nie brakuje.

boca do lobo, meble, design
Zespół projektantów Boca do Lobo. Złocenie drewna to znak rozpoznawczy marki. Jak widać poczucie humoru nie opuszcza projektantów i do zdjęcia postanowili ozłocić także siebie.
Fot. serwis prasowy Boca do Lobo

Wchodząc na ich stronę internetową, czuję za każdym razem dreszcz emocji i ciekawość, czym tym razem mnie zaskoczą. W każdej kolekcji znajduję coś niezwykłego. I chociaż to „coś” czasem mniej, a czasem bardziej mi się podoba, bez wątpienia zawsze robi wrażenie. Bo w ofercie Boca do Lobo nie ma miejsca na banał.

Patrząc na te prawdziwe cuda sztuki zdobniczej, bo bez wątpienia można tak nazwać meble i dodatki, które powstają w rękach (dosłownie) portugalskich rzemieślników, wydaje się, że mamy do czynienia z bogatą przeszłością i długoletnią tradycją. Kto by pomyślał, że marka ma dziesięć lat, a na jej sukces pracuje team utalentowanych, młodych zapaleńców...

Boca do Lobo po portugalsku oznacza paszczę wilka. Nazwa nie bez znaczenia, bo rzeczywiście marka ma na sukcesy prawdziwie wilczy apetyt. Powstała w północnej Portugalii, w malowniczym Porto, z inicjatywy pary projektantów Amandio Pereiry i Ricardo Magalhaesa. Dwójka przyjaciół wiedziona hasłem „pasja jest wszystkim” szybko zebrała wierny zespół, który, jak mówią projektanci: „kocha to, co robi”.

Pierwszy oszałamiający sukces odnieśli w Londynie. Świat designu oszalał, kiedy w 2005 roku na jednych z największych międzynarodowych targów designu dumnie zaprezentowali komodę Soho. Tradycyjna forma potraktowana z lekkością i poczuciem humoru zdradzała nowatorskie myślenie o klasycznym meblu i nowoczesne podejście do projektu. Soho, do dziś uznawana za największy bestseller i ikonę marki, ujęła krytyków i publiczność niespotykanymi dotąd zestawieniami materiałów i znakomitym rzemiosłem. Drzewo różane, czeczota, złoto i mosiądz połączone z hartowanym szkłem i kolorowymi lustrami robiło wrażenie. I o to chodziło. Bo projektanci Boca do Lobo ponad wszystko kochają szokować, wzbudzać w ludziach emocje. Sami podkreślają: „najważniejsze dla nas jest przeżycie emocjonalne.” Dlatego meble, które kosztują fortunę, jednych wprawiają w omdlenie z zachwytu nad kunsztem rzemiosła i jubilerskim wręcz wykończeniem, w innych wywołują zakłopotanie na widok ociekającego złota i nadmiaru dekoracyjnych detali. Jedno jest pewne: obok tych mebli nie sposób przejść obojętnie. Na ostatnich targach w Mediolanie do stoiska Boca do Lobo trudno było się dopchać. A jak sami designerzy postrzegają swoje projekty? „Dla nas to rodzaj kreacji, twórczego eksperymentu tworzonego z wielką pasją i zaangażowaniem”.

„Meble powinny być wyraziste, tak żeby odwiedzający nas znajomi, patrząc na nie, czerwienieli z zazdrości” - dodają. I rzeczywiście. Chociaż stoły, kredensy i komody kosztują po kilkadziesiąt tysięcy euro, znajdują nabywców na całym świecie. Również w Polsce. Tym bardziej że niedawno do grona portugalskich designerów dołączyła młoda polska projektantka Julia Czarnota. Zaprojektowała sejf Boheme inspirowany filmem Romana Polańskiego „Pianista”.

I chociaż dla większości z nas meble Boca do Lobo pozostaną niespełnionym obiektem westchnień, warto czasem pomarzyć. Albo udać się do kina... Portugalscy projektanci zaprojektowali i wykonali meble do filmu „50 twarzy Greya”. Miłego seansu!

POLECAMY: Białe mieszkanie w Warszawie [WIDEO]

Skomentuj:

Meble portugalskiej firmy Boca do Lobo: pogoda dla bogaczy