Z bankiem można negocjować. Nie od razu trzeba iść do sądu

Magda Kłodecka

W razie sporu z bankiem - zanim sprawa trafi do sądu - będziemy mogli skorzystać z mediacji. A bank lub ubezpieczyciel nie ma prawa odmówić udziału w takim spotkaniu

doradca finansowy
doradca finansowy
fot. Shutterstock
Nieskuteczna reklamacja złożona w banku to koszmar - nie dość, że klient miał stanąć naprzeciwko wielkiej instytucji, to jeszcze musi się przedrzeć przez dokumenty w niezrozumiałym finansowo-prawnym języku.

Jeśli nasze prośby o uwzględnienie reklamacji nie pomogą, nie musimy od razu iść do sądu. Możemy skorzystać z mediacji. Nowe przepisy dotyczące polubownych metod rozwiązywania sporów obowiązują od początku roku.

Mediacje będzie prowadził rzecznik finansowy, nowa instytucja, która pojawiła się w miejsce rzecznika ubezpieczonych. Instytucje finansowe (np. ubezpieczyciele, fundusze inwestycyjne, firmy pożyczkowe, banki itp.) muszą się zgodzić na takie rozwiązanie konfliktu. - Opłata, którą wnosi na rachunek rzecznika wnioskodawca, wynosi zaledwie 50 zł, po czym prawnicy biura dokonują analizy prawnej stanu faktycznego przedstawionego we wniosku klienta. Kolejnym krokiem jest zapoznanie wskazanej we wniosku instytucji finansowej z roszczeniem klienta oraz przedstawienie stronom postępowania właściwych w sprawie przepisów prawa, wraz z propozycją zakończenia sporu. Klient ma więc zagwarantowaną w tym postępowaniu pomoc prawną - powiedziała Aleksandra Wiktorow, rzecznik finansowy.

Negocjacje mogą być prowadzone osobiście, za pomocą e-maili, a nawet pocztą. Nie powinny trwać dłużej niż trzy miesiące. Kończy je protokół, który przedstawia sądowi - do zatwierdzenia - jeśli udało się uzyskać ugodę, albo do uwzględnienia podczas sprawy w sądzie - jeśli mediacja nie przyniosła efektów.



Skomentuj:

Z bankiem można negocjować. Nie od razu trzeba iść do sądu