Liściaki, czyli kolor w ogrodzie

Małgorzata Łączyńska, architekt krajobrazu

Ogrody z przewagą roślin liściastych, w przeciwieństwie do zimozielonych, zatłoczonych mnóstwem iglaków, są kolorowe, żywe i pełne uroczych niespodzianek.

20406645 https bi
fot. Shutterstock/Filip Fuxa

Od lat można w Polsce obserwować interesujące zjawisko. Mnóstwo ogrodów otoczonych rzędami żywotników, zwanych popularnie tujami (żywotnik to po łacinie Thuja) lub zapełnianych nadmiarem roślin iglastych. Ta moda przypominałaby nieco tulipanomanię siedemnastowiecznej Holandii, gdyby nie fakt, że tujomania skutkuje trwałymi i niekorzystnymi dla krajobrazu naszych wsi i osiedli zmianami. Tulipany są malutkie, a zimę spędzają pod ziemią, gdy tymczasem sadzone w ogrodach tuje i inne drzewa iglaste z roku na rok powiększają swoje gabaryty. Świerki i jodły dorastają z czasem kilkunastu metrów wysokości, a ogrody zabudowane mnóstwem dostojnych, iglastych kolumn mają nastrój, który może kojarzyć się z powagą nekropolii.
Uwaga praktyczna. Kupując iglaki, zwracajmy uwagę na nazwy odmian i ich docelowe wielkości!

Czy bezobsługowe?

Tuje stały się popularne, bo są stosunkowo tanie, szybko rosną i skutecznie osłaniają granice działek. Istnieje też przekonanie, że są "bezobsługowe". Niestety fakty są bezlitosne. Żeby rzędy tui zmieniły się w piękne, zielone ściany, potrzeba systematycznego cięcia. By cieszyć się prywatnością, wystarczy, by przegrody pomiędzy sąsiadami miały około 2 m wysokości. Tymczasem "puszczone na luz" rzędy kolumnowych iglaków, tworzą agresywne zębate rytmy (zwłaszcza gdy rośliny zostały posadzone w zbyt dużych odstępach), zaś po kilkunastu latach potrafią dać się we znaki, osiągając naprawdę słuszne rozmiary. Zabierają wtedy w ogrodzie dużo miejsca i światła i nie chronią już jego wnętrza, ponieważ z wiekiem ogałacają się od dołu. Wieczny cień, tworzony przez rzędy wysokich, zimozielonych drzew, sprawia, że w małym ogródku niewiele można posadzić i przestaje on być atrakcyjny. Na koniec, iglaste, jak wszystkie drzewa, muszą się regenerować i systematycznie ścielą glebę wokół siebie suchymi igłami czy łuskami (tuje). Są też w większości (prócz cisów) nieodporne na duże stężenie spalin i przy ruchliwych ulicach brązowieją i chorują.

Porzućmy schematy

By osłonić zielone wnętrze przed wzrokiem przechodniów, chronić przed wiatrem czy kreować kameralne zakątki, potrzebne są przegrody. Komu brak czasu ewentualnie ochoty na systematyczne przycinanie silnie rosnących żywopłotów z tui, niech lepiej o nich zapomni lub ograniczy ich długość do miejsc, gdzie jest to niezbędne (wystarczą kilkumetrowe tzw. parawany) i rozejrzy się pośród "liściaków". Naprawdę urocze bywają porośnięte pnączami murki, siatki czy trejaże lub kompozycje z liściastych drzew i krzewów. Utworzony z plątaniny gałązek, kwitnący i owocujący żywopłot jest wspaniałym mieszkaniem dla ptaków i wielu drobnych, pożytecznych istot. To niezwykle istotny w naszych czasach aspekt bioróżnorodności.

Doceńmy kolory

Rośliny liściaste wnoszą do ogrodów życie, oferując zmienne w sezonie odcienie liści i kwiatów, efektowne owoce, wreszcie urodę kolorowych pędów czy koronki nagich gałązek. Nie bez znaczenia jest fakt, że sadzone wokół domu drzewa i krzewy liściaste nie zabierają zimą potrzebnego we wnętrzach, dziennego światła.

Gdy więc potrzebujemy zielonej ściany, pamiętajmy o pnączach - zajmują mniej miejsca, wspinają się jedynie na wysokość podpór, w sezonie zmieniają barwy, a niektóre uroczo kwitną. Są pośród nich zimozielone (bluszcz) czy kwitnące w drugiej połowie lata (milin amerykański, niektóre powojniki), a kombinacja kilku gatunków pnączy daje szansę na obcowanie z kwiatami przez kilka miesięcy.

Wyższe i niższe liściaste krzewy sadzone grupami z powodzeniem utworzą konieczne osłony i przegrody. Takie swobodne nasadzenia są tanie i malownicze. Wiele krzewów można też przycinać, tworząc regularne ściany o określonej wysokości.

Na żywopłoty około 2 m wysokości nadają się ligustry, derenie, morwy, karagany czy bzy lilaki. Wyższe niż 2 m można prowadzić z grabów, buków, polnych klonów czy lip. Poszukując jednak złotego środka (oszczędności czasu i pieniędzy), warto stosować kombinacje strzyżonych parawanów (także iglastych) i wychylających się zza nich wyższych drzew i krzewów o naturalnych pokrojach, co pozwala budować zaciszne ogrodowe wnętrza, ale także oddzielić te fragmenty, których np. nie chcemy kosić. A iglaki? Niech nie dominują, lecz pozostaną zimozielonymi akcentami.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail. Zobacz PRZYKŁAD

Skomentuj:

Liściaki, czyli kolor w ogrodzie