Dom nowoczesny pod względem architektury i wyposażenia

Tekst: Andrzej Markowski

Inwestorom z jednej strony zależało na tym, by dom nie wyróżniał się z otoczenia, a z drugiej chcieli, żeby był nowoczesny - i to nie tylko pod względem wyposażenia, ale i architektury.

Klasyczne podziały elewacji na podstawę, ścianę i zwieńczenie zderzono z modernistyczną, horyzontalną stylistyką
Klasyczne podziały elewacji na podstawę, ścianę i zwieńczenie zderzono z modernistyczną, horyzontalną stylistyką
Fot. Hanna Długosz
Właściciele - małżeństwo lekarzy z sześcioletnim synem - działali niespiesznie, według z góry opracowanego planu. Chcieli mieć rodzinny, a zarazem reprezentacyjny dom, który dawałby im komfort, wygodę, poczucie bezpieczeństwa i jednocześnie był na miarę współczesności - nowoczesny w stylu oraz formie. Z racji wykonywanego zawodu planowali też uwzględnienie w kubaturze budynku dwóch gabinetów z potrzebnym zapleczem. To wszystko w rezultacie zaowocowało potrzebą stworzenia domu o stosunkowo dużej powierzchni. Ponieważ budynek mimo przyjętych założeń miał być w miarę prosty i skromny, poprzeczka była zawieszona wysoko.

Ukryty w krajobrazie

Długo trwało poszukiwanie odpowiedniej działki. W końcu w niewielkim miasteczku położonym na terenie malowniczej Jury Krakowsko-Częstochowskiej, nieopodal jego centrum, inwestorzy znaleźli miejsce o kameralnym charakterze - enklawę utrzymanej w naturalnym stanie zieleni porastającej charakterystyczną dla tych okolic niewielką skarpę.

Ściany starodrzewu stworzyły zaciszny zakątek, który pozwalał zapomnieć o bliskim sąsiedztwie innych domów. Było to tym istotniejsze, że inwestorzy chcieli mieć dom otwarty na otoczenie, z wielkimi przeszkleniami, w niczym nieprzypominający tradycyjnych, wznoszonych tu od pokoleń budynków o spadzistych dachach, grubych murach i niewielkich oknach. Zależało im więc na tym, by otoczenie chroniło przyszły dom przed wzrokiem przechodniów i sąsiadów oraz by pozwalało na pewną niezależność, jeśli chodzi o formę budynku.

Żeby zbytnio nie wystawał

Problemem, z jakim musieli się zmierzyć architekci, była planowana kubatura domu, znacznie przekraczająca standardy charakterystyczne dla okolicznej zabudowy.

W ramach efektownej części dziennej właściciele chcieli między innymi mieć sporych rozmiarów basen, co znacznie zwiększało metraż budynku. I tu atutem zakupionej działki okazała się skarpa, w którą postanowiono wpisać dom, częściowo ukrywając w pochyłościach terenu dużą kubaturę.

Na kształt i styl domu duży wpływ miało też to, że inwestorom zależało na zachowaniu możliwie prostej bryły budynku i przekryciu jej zwykłym, dwuspadowym dachem.

W rezultacie dom przybrał formę dawnego budynku gospodarczego, "mieszkalnej stodoły" w kształcie bardzo wydłużonego prostokąta. Taki wybrany z pełną premedytacją kształt pozwalał bowiem doskonale wpisać bryłę w wypiętrzoną część działki, umożliwił maksymalne powiązanie wnętrza budynku z otaczającym krajobrazem, a jednocześnie pozwolił na zachowanie w zwartej bryle wszystkich potrzebnych pomieszczeń. Zarazem jednak, jak przyznają właściciele oraz architekci, wzbudził niepokój okolicznych mieszkańców, którzy przyzwyczajeni do innego typu zabudowy z nieufnością patrzyli na powstającą w pobliżu ich domów budowlę. Tym ważniejsze stało się takie rozłożenie wszystkich funkcji, by bryła była jak najniższa i nie dominowała zanadto nad kalenicami okolicznych zabudowań. Dążenie do utrzymania w ryzach wysokości całego domu miało jednak swoją cenę - trzeba było ograniczyć wysokość poszczególnych kondygnacji do minimum. Dopuszczalna w zabudowie wielorodzinnej wysokość 2,60 m w domu o rozległych wnętrzach wymagała szczególnie starannej i przemyślanej aranżacji.

Na trzech kondygnacjach

Dom składa się z trzech poziomów. W najniższej części zaplanowano gabinety lekarskie z zapleczem, pomieszczenia gospodarcze oraz garaż, na którego dachu urządzono obszerny taras. Pod połaciami dachu umieszczono sypialnie z łazienkami.

Centrum domu stanowi poziom środkowy. To tu znajdują się salon, jadalnia, kuchnia i pomieszczenie z basenem. Zaproponowana przez parę architektów, Barbarę i Piotra Średniawów, architektura domu umożliwiała realizację zamysłu inwestorów umieszczenia wszystkich głównych ogólnodostępnych pomieszczeń w amfiladowym ciągu.

Poziom ogólnodostępny został zaprojektowany w ten sposób, że stanowi jedną przestrzeń, choć o wyraźnie zaznaczonych strefach funkcjonalnych. Tę jednorodność zapewnia użycie znacznych ilości szklanych tafli. Dzięki temu nie tylko wewnętrzna przestrzeń domu jest transparentna, ale także krajobraz oddziałuje na charakter jego wnętrza, stając się równoprawnym udziałowcem w całości architektonicznego założenia.

Dzielić, nie zamykać

Można śmiało stwierdzić, że w tym domu, o bardzo wydłużonych proporcjach i stosunkowo niskich stropach, szkło odegrało decydującą rolę w kształtowaniu przestrzeni. Najważniejszym punktem architektury wnętrza są usytuowane w połowie budynku schody prowadzące od głównego wejścia na dolnej kondygnacji do najwyżej położonej części prywatnej. By nie zakłócić perspektywy, a jednocześnie otworzyć wnętrza ku górze, wykonano je nie z tradycyjnych materiałów, ale właśnie z przejrzystego szkła.

- Według mnie najważniejszym zadaniem architekta w kształtowaniu wnętrza jest poszukiwanie przestrzeni, zwłaszcza wtedy, gdy ma się do czynienia z długim budynkiem o stosunkowo niskich kondygnacjach. Szkło, które fizycznie dzieląc pomieszczenia, nie zamyka przestrzeni, a nawet stwarza wrażenie rozleglejszej perspektywy, jest nie do zastąpienia - podkreśla autorka projektu wnętrz Ewa Jasek.

I dodaje:

- Poprzez łączenie powierzchni przejrzystych i błyszczących z matowymi można uzyskiwać zaskakujące efekty plastyczne, zachowując przy tym dyscyplinę układu wnętrza.

Dzięki umiejętnemu zastosowaniu zróżnicowanych tafli szklanych, a także operowaniu światłem (zamiast żyrandoli zastosowano stalowe kostki z halogenami) pomieszczenia jadalni, salonu i pływalni układają się w ciąg wizualnych atrakcji. Zastosowanie szkła pozwala świetnie kadrować przestrzeń i zapomnieć o nisko zawieszonym stropie.

Na atrakcyjność tego wnętrza mają znaczny wpływ konsekwencja oraz właściwy dobór gamy kolorystycznej. Inwestorzy lubią jasną gamę barwną (szczególnie beże i szarości), cenią współczesny design, ale ten, który odznacza się jak największą prostotą formy. W trakcie realizacji wnętrza domu ich preferencje zostały przez projektantów w pełni uwzględnione. We wnętrzach obowiązuje zrównoważona paleta chłodnych beżów oraz szarości. Znakomicie współgra to z taflami szkła, tworząc przesyconą światłem organiczną całość.

Strefa relaksu, czyli architektoniczne czary-mary

Na takim tle jeszcze wyraziściej zaznacza się przestrzeń pływalni, z barwną polichromią inspirowaną malarstwem Joana Miró.

W kształtowaniu tego wnętrza, podobnie jak i innych domowych przestrzeni, inwestorzy brali aktywny udział - zrealizowano wiele z ich różnych pomysłów.

Poszukiwanie i wybór odpowiadających ich gustom kafli, dyskusje o ich fakturze czy barwie szkła stały się - jak mówią - ekscytującą przygodą. Mogli dzięki temu zostać wtajemniczeni w arkana architektonicznej sztuki zaczarowywania przestrzeni.

I tak na przykład stali się świadkami przemiany śluzy między basenem a częścią wypoczynkową (potrzebnej ze względów technologicznych) w interesujące wizualnie oraz funkcjonalne wnętrze z dekoracyjnym kominkiem.

Te wszystkie architektoniczne zabiegi, zarówno dotyczące bryły, jak i wystroju, sprawiły, że dziś właściciele mogą być naprawdę dumni z osiągniętego efektu. Mają bowiem nowoczesny, obszerny i komfortowy dom, w którym nie tylko dobrze się wypoczywa, ale też pracuje, bawi czy spotyka ze znajomymi.

Kilka słów o tym domu

Dom jednorodzinny

Powierzchnia użytkowa: 460 m2

Autorzy projektu: architekci Barbara Średniawa, Piotr Średniawa

Projekt wnętrz: architekt Ewa Jasek

Mieszkańcy: trzyosobowa rodzina

Powierzchnia działki: 1490 m2









Skomentuj:

Dom nowoczesny pod względem architektury i wyposażenia