Ogród tworzony latami - krok po kroku

Tekst: Liliana Jampolska

Zwykle chcemy mieć ogród urządzony jak najszybciej. Ale spokojne i cierpliwe jego tworzenie to przyjemność rozłożona na lata.

Pani Anna urządza ogród już osiem lat i uważa, że wcale nie jest jeszcze skończony. Wciąż przychodzą jej do głowy nowe pomysły, które potem dokładnie obmyśla i powoli realizuje. Nie ma bowiem zamiaru od razu zagospodarować całej działki. Po pierwsze dlatego, że jest to duży teren - 3500 m2. Po drugie, ma zupełnie inne podejście do tej sprawy niż wielu ludzi.

- Tworzenie ogrodu jest dla mnie procesem, który trzeba rozłożyć na wiele lat - mówi. - Ogród założony w jeden rok nie spełniałby moich oczekiwań. Bo przecież człowiek zmienia się, podejmuje raz lepsze, raz gorsze decyzje, ciągle się czegoś uczy.

Poszczególne elementy dekoracyjne pojawiały się więc na posesji stopniowo. Były to kolejno: basen, pagórki, kaskada, oczko wodne, rabaty w stylu japońskim. Równolegle sadzono rozmaite rośliny, ale niektóre z nich marniały i trzeba było je zastąpić innymi. Ciągłe zmiany okazały się i tak nieuchronne.

Najpierw drenaż

Już podczas budowy domu właściciele zorientowali się, że grunt na działce jest gliniasty i słabo przepuszczalny. Może nie przywiązywaliby do tego wagi, gdyby nie to, że pierwszej wiosny po roztopach brodzili po kolana w wodzie. Wykonanie solidnego drenażu okazało się konieczne.

Po konsultacji z fachowcami zakopali w gruncie, w równych odstępach, pięć linii rur drenarskich biegnących przez całą szerokość działki. Zbierana w nich woda jest odprowadzana do rowu melioracyjnego, położonego wzdłuż północnego ogrodzenia posesji. Do rowu kierowana jest również woda opadowa z dachu domu, dzięki połączeniu rynien i rur spustowych z drenażem. Wydawało się, że rozwiązano w ten sposób problemy związane ze słabo przepuszczalnym gruntem, ale tak nie było. Kiedy postanowiono obok domu zbudować basen, okazało się, że do wykopu stale napływa woda. Zdecydowano się więc nasypać wokół niecki ziemi, dzięki czemu dno zbiornika do kąpieli (przy zachowaniu tej samej głębokości) znalazło się wyżej. Dosypanie około 50 cm ziemi wystarczyło. Uformowano też odpowiednie spadki, tak by deszcz nie spływał w kierunku basenu i domu. Na tym szczęśliwie temat drenażu został zakończony.

Dla kondycji fizycznej

Kiedy padła propozycja zbudowania basenu kąpielowego, poparli ją entuzjastycznie wszyscy członkowie rodziny. Wykonano go ze zbrojonego betonu, ocieplonego warstwą styropianu i wyłożonego od wewnątrz folią basenową.

Aby przyjemność z kąpieli była większa, zaprojektowano system ogrzewania wody w basenie. Wzdłuż ogrodzenia położonego niedaleko zbiornika wybudowano wiatę. Wewnątrz niej zainstalowano pompę i filtr, a na dachu - specjalne panele, w których woda, przepływając przez system rur, ogrzewana jest przez promieniowanie słoneczne. Instalacja sprawdza się znakomicie. Bywa nawet, że w czasie upalnych dni trzeba ją okresowo odłączyć, bo temperatura wody wzrasta do 35°C.

Z myślą o tym, by wody w basenie nie zanieczyszczały przywiewane przez wiatr liście, pani Anna specjalnie zaplanowała nasadzenia. Od strony południowo-zachodniej, czyli z kierunku, z którego najczęściej wieje wiatr, posadziła tylko rośliny iglaste i trochę bylin dla urozmaicenia. Rezygnacja z krzewów i drzew liściastych w tym miejscu rzeczywiście okazała się trafna - nie trzeba wyławiać liści z wody.

Brzegi basenu i taras łączący go z domem wykończono zbrojonymi płytami z konglomeratu (beton wymieszany ze sproszkowanym piaskowcem). Według właścicieli bardzo się sprawdzają: są trwałe, ładne, po zmoczeniu nie są śliskie i przyjemnie po nich stąpać, a nawet się na nich opalać.

Pagórki na płaskim

Właścicielom od początku nie podobało się to, że rozległa działka jest zupełnie płaska. Już podczas prac melioracyjnych podniesiono teren wokół domu, ale to było za mało. Gospodarze postanowili usypać z dowiezionej ziemi pagórki - głównie wzdłuż ogrodzenia, które wraz z rozmieszczoną na nich roślinnością izolowałyby posesję od sąsiadów.

Modelowanie terenu przeprowadzono z rozmachem, zużywając do tego aż 180 ciężarówek ziemi! Najwięcej zużyto ich do utworzenia pagórków w południowo-wschodnim narożniku działki. Wypiętrzono je do wysokości 1,2 m, co w połączeniu z posadzonymi na ich szczycie i zboczach roślinami o wysokości ponad jednego metra od razu skutecznie osłoniło działkę. Oryginalnym pomysłem było rozdzielenie tego wniesienia wąskim korytarzem, którego strome ściany podparto palisadą z drewnianych okrąglaków. Powstał w ten sposób trakt nazywany przez właścicieli wąwozem. Może w nim co prawda swobodnie spacerować tylko jedna osoba, ale znajduje tutaj całkowitą izolację i niemal ociera się rośliny. Na działce, która początkowo była płaska i pusta, taki zakątek jest szczególnie cenny.

Efekty poszukiwań

Przyszedł też czas, kiedy właściciele zapragnęli mieć przed domem nie tylko basen, ale i zbiornik z rybami i roślinami. Spokojnie zaplanowano cały kompleks wodny złożony z kaskady, dwóch strumyków i oczka. Wszystko usytuowano naprzeciwko tarasu wypoczynkowego, aby cieszyć się zarówno ładnym widokiem, jak i kojącym szumem wody. Zaskakujące jest, że odgłos wody spadającej po kamiennej kaskadzie słychać także po przeciwnej stronie domu. Dzieje się tak, ponieważ dźwięk odbija się o ścianę wiaty (z instalacjami do basenu) i dociera do frontalnej części ogrodu. Niejeden gość z zaciekawieniem rozgląda się po wejściu na działkę: gdzie znajduje się ta woda, której plusk słyszy? Pomysł znaleziony w jednej z książek o sztuce zakładania ogrodów udało się tutaj bezbłędnie zrealizować.

Dno strumieni i zbiornika uszczelniono folią, którą przysłonięto warstwą otoczaków i żwiru. Tu i ówdzie ułożono kawałki granitu i utworzono z nich przeprawę przez płytki fragment oczka wodnego. Brzegi ponad głębszym miejscem połączono natomiast mostkiem. Na łukowatej konstrukcji z betonu osadzono płytki łupka kwarcowego na sztorc, a szczeliny wypełniono mchem.

Kilka lat temu pani Ania, szukając inspiracji dla swojego ogrodu, zainteresowała się sztuką i filozofią Dalekiego Wschodu. Prostota azjatyckich rozwiązań i wynikający z nich spokój postanowiła wykorzystać, szczególnie w miejscach wypoczynku.

I tak w posadzce tarasu wyłożonego terakotą wycięto dwa symetryczne względem siebie prostokąty symbolizujące równowagę we wszechświecie. Prostokąt z lewej strony tarasu wypełniono kawałkami bazaltu, mchem i karłowymi roślinami, natomiast ten położony po prawej - jasnymi kamykami, pędami bambusa oraz zielenią. Nieopodal, przed tarasem wycięto w murawie trzy zachodzące na siebie okręgi i wypełniono je białym żwirem. W środku okręgów posadzono rośliny charakterystyczne dla Azji Wschodniej - karłową sosnę, klonik japoński oraz bukszpan formowany na kulę. Dla pełnego efektu żwir zagrabia się specjalnymi grabiami, takimi jakich używają mnisi w ogrodach zen.

Na tej oryginalnej dekoracji nie skończą się chyba innowacje w tym ogrodzie. Zmiany będą następowały jak do tej pory: krok po kroku...



Skomentuj:

Ogród tworzony latami - krok po kroku