Przydomowa elektrownia wiatrowa. Prąd za grosze?

Małgorzata Kapelusiak, prawnik

Zastanawiam się nad zamontowaniem na dachu swojego domu małej elektrowni wiatrowej, wytwarzającej prąd. Słyszałem, że mógłbym w tym celu skorzystać z preferencyjnych programów finansowych. Czy to rzeczywiście prawda i komu ta pomoc przysługuje? Szymon S., Jastrzębia Góra

OZE
Dofinansowanie do odnawialnych źródeł energii
Rys. Małgorzata Ślińska
Obecnie coraz większym zainteresowaniem cieszą się tak zwane odnawialne źródła energii (OZE), obejmujące między innymi energię wiatru, promieniowania słonecznego, geotermalną, energię fal i prądów morskich, energię otrzymywaną z biomasy oraz z biopłynów. Instalacja małej elektrowni wiatrowej będzie zatem mieściła się w tej definicji.

Więcej o OZE

Odnawialne źródła energii (OZE) stanowią alternatywę dla tradycyjnych nośników energii - paliw kopalnych (ropy naftowej, węgla, gazu ziemnego), których pokłady odtwarzają się bardzo powoli bądź wcale. Zasoby OZE uzupełniają się w naturalnych procesach, dlatego w zasadzie uważa się je za niewyczerpalne. Jak już wspomnieliśmy, energia ta pochodzi z bezpośredniego wykorzystania np. siły wiatru lub promieniowania słonecznego (przetwarzanego na prąd lub ciepło), zasobów geotermalnych (z wnętrza Ziemi), wodnych, biomasy, biogazu i biopaliw ciekłych. Trzeba też podkreślić, iż pozyskiwanie energii z tych źródeł jest bardziej przyjazne środowisku - zmniejsza szkodliwe oddziaływanie sektora energetycznego, głównie poprzez ograniczenie emisji szkodliwych substancji, zwłaszcza gazów cieplarnianych. Przypomnijmy - kilka miesięcy temu weszła w życie ustawa regulująca kwestie OZE. Dzięki jej zapisom Polska ma wypełnić unijne przepisy dotyczące udziału energii ze źródeł odnawialnych w finalnym jej zużyciu. Dodajmy jeszcze, iż OZE to jeden z priorytetów polityki energetyczno-klimatycznej Unii Europejskiej.

Na budowę małej elektrowni wiatrowej wymagane jest uzyskanie pozwolenia. Instalacja innych ekologicznych urządzeń (pomp ciepła, systemów fotowoltaicznych o mocy elektrycznej do 40 kW oraz wolno stojących kolektorów) jest wyłączona z tego obowiązku. Co więcej, nie musimy tego nawet zgłaszać.

Dofinansowanie do OZE

Jednym ze sposobów, które mają zachęcić inwestorów do wykorzystywania OZE, jest program PROSUMENT, uruchomiony przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). PROSUMENT jest kontynuacją i jednocześnie rozszerzeniem zakończonego w ubiegłym roku programu dopłat do kolektorów słonecznych, skierowanego do małych gospodarstw domowych. W ramach programu PROSUMENT można uzyskać dofinansowanie na zakup i montaż małych instalacji (powyżej 40 kW i nieprzekraczających 200 kW) lub mikroinstalacji (do 40 kW), służących do produkcji energii elektrycznej lub ciepła (w tym dla wymiany już istniejących instalacji na bardziej efektywne). Wśród nich wymienić należy między innymi: małe wiatraki, panele fotowoltaiczne, pompy ciepła, kolektory słoneczne oraz kotły na biomasę.

O wsparcie mogą starać się prosumenci - konsumenci i wytwórcy energii ze źródeł odnawialnych jednocześnie, którzy produkują prąd we własnym zakresie. Należą do nich zarówno osoby fizyczne, jak i spółdzielnie mieszkaniowe, wspólnoty mieszkaniowe oraz jednostki samorządu terytorialnego.

Nabór wniosków do programu rozpoczął Bank Ochrony Środowiska na podstawie umowy z NFOŚiGW. Będą one przyjmowane we wszystkich oddziałach banku. Dofinansowanie ma formę kredytu wraz z bezzwrotną dotacją (wynoszącą nawet 40 proc.). W przypadku omawianego programu hasło "kto pierwszy, ten lepszy" ma znaczenie, ponieważ po 2016 roku dotacja spadnie do 30 proc. kwoty inwestycji.

Uwaga! Nie można starać się o otrzymanie dofinansowania kosztów przedsięwzięcia w ramach programu PROSUMENT z innych środków publicznych.

Ograniczenia OZE, czyli w czym tkwi haczyk?

Niewątpliwie program, o którym mowa niesie za sobą wiele korzyści. Pierwsza - wiadomo - pozytywny wpływ na środowisko. Druga - nadwyżki energii wyprodukowanej w małych, przydomowych elektrowniach można sprzedawać do ogólnej sieci elektroenergetycznej. Ustawa o OZE gwarantuje bowiem stałe ceny odkupu energii z instalacji do 3 kW w wysokości 75 gr/kWh i 65 gr/kWh z instalacji od 3 do 10 kW przez okres 15 lat.

Ale jak mówi przysłowie: nie wszystko złoto, co się świeci. Tak czy inaczej gospodarstwo domowe wytwarzające prąd elektryczny we własnej minielektrowni, musi korzystać z energii elektrycznej dostarczonej przez krajowego dostawcę; nie może z niej całkiem zrezygnować. I cóż z tego, że nadmiar energii może sprzedawać, skoro nie otrzyma zniżki za tę kupowaną od operatora. Trudno zatem taki układ uznać za opłacalny, w sytuacji kiedy własny prąd sprzedajemy po niższej cenie, a musimy kupować go drożej. To z kolei wydłuża czas zwrotu inwestycji. Również wielką niewiadomą pozostaje czas przyłączenia takiej instalacji do sieci przesyłowej lub dystrybucyjnej (mamy obowiązek to zrobić). Niektórzy operatorzy podają nawet termin kilkumiesięczny.

Uwaga! Operator może jednak odmówić przyłączenia naszego źródła OZE, jeśli nie mamy za płotem sąsiadów, ponieważ - jak informuje PGE (Polska Grupa Energetyczna) - "nie ma zapotrzebowania o charakterze lokalnym dla następnych planowanych mikroinstalacji".

Ale z drugiej strony, pocieszające jest to, że mając instalację OZE, mamy źródło rezerwowego zasilania w razie wystąpienia przerw w dostawie energii - i tych planowych, i tych zdarzających się coraz częściej, czyli awaryjnych, wywołanych przez nietypowe zjawiska pogodowe.

Podstawa prawna:Ustawa z dnia 20 lutego 2015 r. o odnawialnych źródłach energii (Dz. U. nr 478 z 2015 r.).



Skomentuj:

Przydomowa elektrownia wiatrowa. Prąd za grosze?