Pasje: świat spod igły

Tekst, stylizacja i zdjęcia: Monika Filipiuk-Obałek

Maszyna do szycia jest w tym domu jednym z najważniejszych przedmiotów. Na niej właścicielka firmy MAMAdesign szyje wyjątkowe zabawki - Trombiszony.

PRACOWNIA, czyli biuro projektowe, magazyn tkanin i szwalnia w jednym. Obok jest pokój córek; gdy więc siadam do szycia, mam je cały czas na oku.
PRACOWNIA, czyli biuro projektowe, magazyn tkanin i szwalnia w jednym. Obok jest pokój córek; gdy więc siadam do szycia, mam je cały czas na oku.
MONIKA FILIPIUK-OBAŁEK
Skończyłam architekturę na Politechnice Gdańskiej, tak jak moja mama. Ona wciąż pracuje w zawodzie, ja natomiast wkrótce po studiach postawiłam na rodzinę. Szybko pojawiły się Ewa i Hania, podejmowałam się więc tylko niewielkich prac, na przykład udzielałam porad wnętrzarskich. Pewnego dnia dziewczynki okropnie rozrabiały; nie chciały się niczym bawić, bo wszystkie zabawki już im się znudziły. W akcie desperacji i pod wpływem impulsu uszyłam lalkę ze starej koszulki wypchanej rajstopami. Nazwałam ją Pan Ciastek. Myślę, że była to najbardziej awangardowa i hipsterska zabawka, jaką wymyśliłam. Dzieciom tak się spodobała, że nie chciały mi jej oddać nawet do drobnych poprawek krawieckich. I tak Pan Ciastek rozpoczął nową erę w moim życiu.
Potrzebna mi była pracownia.
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności chwilę wcześniej przeprowadziliśmy się z bloku do własnego domu i mogłam zająć jeden z pokoi. Przygodę z szyciem zaczęłam od ekozabawek, które robiłam ze starych ubrań i skrawków tkanin. Potem zaczęłam szukać lepszych materiałów i bardziej profesjonalnych wypełnień niż stare rajstopy.
Pierwszy Trombiszon powstał trochę z przypadku, trochę z potrzeby oszczędzania materiału - to, co wycinałam spod trąby, wykorzystywałam na plecach stworka. Nie jest on do końca określonym gatunkiem - łączy cechy słonia, mrówkojada i myszy. Zauważyłam jednak, że dzieci, których wyobraźnia nie jest jeszcze ograniczona tak jak u nas, dorosłych, nie potrzebują porównań i szczegółowych wyjaśnień. Trombiszon to dla nich po prostu Trombiszon.
Potem szyłam już nie tylko zabawki.
Zaczęłam robić dwuwarstwowe kocyki z polaru i bawełny oraz motyle - wypełnione silikonowymi kulkami poduszki wielokrotnego użytku i dla matki, i dla dziecka. Taki motyl służy najpierw przyszłej mamie do wygodnego podparcia brzucha, potem przydaje się podczas karmienia i jako oparcie dla malucha. A gdy nastolatek uzna motyle w swoim pokoju za zbyt infantylne, można zmienić ich obicie na bardziej designerskie i pozwolić im „przefrunąć” na kanapę do salonu. Najnowszym pomysłem jest pościel. Zdobią ją moje autorskie wzory - niedźwiedzie, lisy, żubry i choinki w oszczędnej i stonowanej kolorystyce.
Moje marzenia się spełniają. Robię to, co lubię, mieszkam z rodziną w domu, w którym czuję się cudownie. Niewiele tu zmieniliśmy, tylko lekko odświeżyliśmy wnętrza i na nowo zagospodarowaliśmy przestrzeń. Klimat tego miejsca to również zasługa poprzednich właścicieli, pani Ani i pana Ryszarda.

W pewien zwykły, wydawałoby się, dzień pani Anna odkryła w swoim domu tajemniczą, kolorową krainę Trombiszonów zamieszkane przez sympatyczne stwory z trąbami. Aby do niej wkroczyć, wystarczyło nieco fantazji i... maszyna do szycia. Odwiedź tę krainę i my. Naszym przewodnikiem będzie oczywiście pani Anna.

 

Anna Zwara, właścicielka firmy MAMAdesign: Skończyłam architekturę na Politechnice Gdańskiej, tak jak moja mama. Ona wciąż pracuje w zawodzie, ja natomiast wkrótce po studiach postawiłam na rodzinę. Szybko pojawiły się Ewa i Hania, podejmowałam się więc tylko niewielkich prac, na przykład udzielałam porad wnętrzarskich. Pewnego dnia dziewczynki okropnie rozrabiały; nie chciały się niczym bawić, bo wszystkie zabawki już im się znudziły. W akcie desperacji i pod wpływem impulsu uszyłam lalkę ze starej koszulki wypchanej rajstopami. Nazwałam ją Pan Ciastek. Myślę, że była to najbardziej awangardowa i hipsterska zabawka, jaką wymyśliłam. Dzieciom tak się spodobała, że nie chciały mi jej oddać nawet do drobnych poprawek krawieckich. I tak Pan Ciastek rozpoczął nową erę w moim życiu.

 

Potrzebna mi była pracownia. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności chwilę wcześniej przeprowadziliśmy się z bloku do własnego domu i mogłam zająć jeden z pokoi. Przygodę z szyciem zaczęłam od ekozabawek, które robiłam ze starych ubrań i skrawków tkanin. Potem zaczęłam szukać lepszych materiałów i bardziej profesjonalnych wypełnień niż stare rajstopy. Pierwszy Trombiszon powstał trochę z przypadku, trochę z potrzeby oszczędzania materiału - to, co wycinałam spod trąby, wykorzystywałam na plecach stworka. Nie jest on do końca określonym gatunkiem - łączy cechy słonia, mrówkojada i myszy. Zauważyłam jednak, że dzieci, których wyobraźnia nie jest jeszcze ograniczona tak jak u nas, dorosłych, nie potrzebują porównań i szczegółowych wyjaśnień. Trombiszon to dla nich po prostu Trombiszon.

 

Potem szyłam już nie tylko zabawki. Zaczęłam robić dwuwarstwowe kocyki z polaru i bawełny oraz motyle - wypełnione silikonowymi kulkami poduszki wielokrotnego użytku i dla matki, i dla dziecka. Taki motyl służy najpierw przyszłej mamie do wygodnego podparcia brzucha, potem przydaje się podczas karmienia i jako oparcie dla malucha. A gdy nastolatek uzna motyle w swoim pokoju za zbyt infantylne, można zmienić ich obicie na bardziej designerskie i pozwolić im „przefrunąć” na kanapę do salonu.

 

Najnowszym pomysłem jest pościel. Zdobią ją moje autorskie wzory - niedźwiedzie, lisy, żubry i choinki w oszczędnej i stonowanej kolorystyce.

 

Moje marzenia się spełniają. Robię to, co lubię, mieszkam z rodziną w domu, w którym czuję się cudownie. Niewiele tu zmieniliśmy, tylko lekko odświeżyliśmy wnętrza i na nowo zagospodarowaliśmy przestrzeń. Klimat tego miejsca to również zasługa poprzednich właścicieli, pani Ani i pana Ryszarda.

Skomentuj:

Pasje: świat spod igły