Strefa smaku: restauracja Zorza

Lena Szydłowska

Zorza to słowiańska bogini związana z kultem jutrzenki i planety Wenus - tłumaczą właściciele. To miejsce żyje od świtu do nocy. Dyskretny klimat art déco, interesujące detale i design: od żyrandoli, które natychmiast zwracają uwagę, przez meble, po ścianę w opalizującym odcieniu, która fantastycznie odbija światło. A kuchnia przyciąga miksem smaków z całego świata.

Bar Wykonany z mosiężnych rurek, filary z zielonego kamienia. Kompozycje z bluszczu są pomysłowo zaaranżowane.
Bar Wykonany z mosiężnych rurek, filary z zielonego kamienia. Kompozycje z bluszczu są pomysłowo zaaranżowane.
Fot. Filip Bonder, Daniel Chrobak, Piotr Sadowski

Mają rozmach. To już kolejna ich restauracja i kolejny sukces. Norbert Redkie, Bartłomiej Kraciuk i Hubert Karsz, znani jako Grupa Warszawa działają razem od 2009 roku. - Zaczęliśmy od Warszawy Powiśle, potem był Syreni Śpiew, następnie Weles. Po drodze również trzy sezony Stacji Mercedes - opowiadają. - Każde z tych miejsc oparte jest na wydarzeniach, imprezach, koktajlach. Brakowało nam miejsca typowo restauracyjnego, w którym jedzenie byłoby najważniejsze. Zorza jest więc dopełnieniem naszej gastronomicznej koncepcji. W lokalu przy Żurawiej już wcześniej była restauracja, zajęli jej miejsce.

- Najważniejsze, by wnętrze było przyjemne dla gości i nie przytłaczało ich. Drugą ważną dla nas sprawą, było zachowanie elementów, które są organiczną częścią tej przestrzeni i tworzą jej charakter - tłumaczą właściciele. Mają na myśli oryginalne, zabytkowe żyrandole oraz kamienne filary. Szczególnie zadowoleni są z całkowicie otwieranych witryn, które zwróciły lokal ku ulicy, a w ciepłe dni pozwalają połączyć strefę zewnętrzną z wnętrzem.

- Restauracja ma około 100 m kw., z których udało nam się stworzyć użyteczną, ale przytulną i gęsto zagospodarowaną przestrzeń - mówią. - Całkowity remont wnętrza przeprowadziliśmy w dwa i pół miesiąca Prawie wszystkie elementy - meble, bar - zostały wykonane na zamówienie. Oświetlenie, lampy we wnękach również. Zabytkowe żyrandole obniżyliśmy, by dawały przyjemniejsze światło.

Gdy spotkali się z kandydatem na szefa kuchni, Rafałem Wronką, szybko znaleźli wspólny język. - Miał spore doświadczenie, pracował w londyńskich restauracjach. Wrócił do Polski, by zacząć pracę w Grupie Warszawa. Podobnie jak my był znużony restauracjami typu fine dining. Razem stworzyliśmy kartę opartą o superfood i comfort food, czyli pełnowartościowe składniki, które tworzą dania miłe w odbiorze i sycące - mówią.

W karcie smaki z całego świata. Można je dobierać w różny sposób. Na śniadanie proponują m.in. jajko w koszulce na brioszce, słodkie nasiona chia z konfiturą czy jogurt grecki z pyszną domową granolą. Albo gorący tost z izraelskim awokado i serem mimolette. Na obiad warto spróbować zielonych gołąbków z kaszą gryczaną, kurkami i parmezanem albo włoskiego sera burrata z pieczonymi warzywami, słodko kwaśnym limonkowym sosem i czarną truflą. A jeśli wybierzemy się tu całą rodziną, możemy zamówić pieczonego kurczaka zagrodowego marynowanego we wschodnich przyprawach i podanego z trzema różnymi dodatkami do wyboru.

- Współpracujemy z lokalnymi dostawcami, nawet jeżeli sprowadzamy coś z daleka - zapewniają właściciele. - Przywożą dla nas świeże trufle czy ręcznie robioną burratę. Warzywa i owoce dzielimy na te, które potrzebują innych warunków, i te które dobrze rosną tutaj. Z kolei mięso i jajka kupujemy tylko w Polsce, bo tu są najlepsze. Pieczemy własny chleb. Przypomina ten z dzieciństwa - zachęcają.

Skomentuj:

Strefa smaku: restauracja Zorza