Styl 'gitane'
Kobieta pracująca. Samotna, z dwojgiem dzieci. Prawdziwy 'sobieradek'. Jej tupet i odwaga są kluczem do sukcesu. A mieszkanie jest tej odwagi manifestacją
Dzielnica na wyspie ma ten sam klimat co poznańskie Jeżyce czy wrocławskie Krzyki - solidne, mieszczańskie budownictwo z secesyjnym detalem, wieżyczki i frymuśne balkony. Nie zmienisz żarówki pod sufitem z byle stołka, trzeba lecieć po drabinę. Okna wysokie jak w kościele, drewniane schody i witraże na klatkach. Stare drzewa, ścieżki rowerowe, pobliskie zoo. Tylko ta woda. Lokatorzy z parterów, którym parkiet odpłynął przez okno, wyłożyli wszystkie podłogi kaflami i już nie zachwyca ich szum Odry.
Irena i jej mąż Assi - Holender - znaleźli 130-metrowe mieszkanie na piętrze. Było tanie, nikt się nie kwapił do kupna. W piwnicach leżał szlam, mury nie obeschły po powodzi. A w mieszkaniu - disneyland! Sztukaterie od podłogi do sufitu grubo pociągnięte 'złotolem', kominek jak tort bezowy, nisza z gipsową konchą, łoże - lotnisko z białej skóry. W kuchni równie ekstrawagancko - lipne ludwiki i lipne marmury, rżnięte szyby w kredensach. A przy tym łazienka tycia i szpetna, kibelek na klatce ukryty w tekturowym 'kiosku'. Kto tu mieszkał? Cyganie. Irena i Assi parsknęli śmiechem i szybko dobili targu. Kiedy skuli już połowę stiuków, żal im się zrobiło jarmarcznego szyku. Do ozdób z gipsowego lukru dołożyli własne: żyrandol ośmiornicę, polerowaną blachę, pstrokate kolory ścian, zelektryfikowany bukiet sztucznych kwiatów. W miejsce kiczu z pretensjami - kicz podniesiony do potęgi, rozmyślny i bezczelny. Stolik w kształcie stokrotki, snopek suszonych róż, druciany manekin ubrany w sukienkę z bibułki. Styl 'gitane', kpina ze stylu. Hulaj dusza!
Za grosze kupowali śląskie kredensy i układali z nich puzzle - połowa w salonie, połowa w pracowni. Opole jest prawdziwym eldorado dla zbieraczy. Kilka razy w roku miasto organizuje dzień wywożenia gratów i wtedy na chodniku lądują prawdziwe skarby - foteliki z lat 60., lampy, biedermeiery. Cokolwiek wnosili do domu - pasowało. Bo tu zasadą jest brak zasady.
Niebawem osuszono piwnice i odnowiono elewacje, dzielnica odzyskała blask. Zakup mieszkania na wyspie okazał się transakcją życia - cena metra wzrosła pięciokrotnie. Ale żeby nie było zbyt słodko - mąż prysnął, a Irena straciła pracę. Życie zdemolowane jak po powodzi.
Irena to rzadki egzemplarz - kobieta pomysłowa i niezłomna. Jej życiorys mógłby posłużyć za instruktaż dla bezradnych panien na rozdrożu.
Po studium pedagogicznym zdała na studia. Na pierwszym roku filologii - bęc! - niefrasobliwie zaszła w ciążę. Dziekanka, praca. Przez cztery lata składała książki na siermiężnym komputerze. O pecetach nikt jeszcze nie słyszał. Ale robota ciekawa - dużo lektur. Zaocznie skończyła studium poligraficzne w Warszawie. Pierwszy PC z myszką zobaczyła w redakcji tandetnego pisemka, które łamała - 'Świat Zbrodni'. - Uwierzysz? - śmieje się Irena. - Cóż to była za amatorska robota! Zarobiłam, kupiłam własny komputer. Ledwie go rozpakowałam. ogłoszenie w gazecie: poszukują grafika komputerowego. Poszłam. Na rozmowie kwalifikacyjnej o cokolwiek pytali, mówiłam, że umiem. I krzyżowałam palce pod stołem. No i dali mi tę pracę. Po miesiącu jedyna osoba, na której pomoc mogłam liczyć w redakcji, wyjechała do Kanady.
Dała radę, awansowała, przez pięć lat była szefową działu graficznego. Zrobiła kolejne kursy, została administratorem sieci - capo di tutti capi w komputerowej hierarchii.
Urodziła drugie dziecko, zaczęła nurkować. A że to drogi sport - skończyła kurs fryzjerski i ogłosiła się w internecie. Po pracy w redakcji robiła we własnym domu dredy i warkoczyki. Klientki przyjeżdżały zewsząd. Zarobiła na sprzęt i wyjazdy.
Szybko uświadomiła sobie, że to zajęcie lubi bardziej od pracy biurowej. Toteż kiedy redakcję, w której pracowała, rozwiązano - nie szukała posady w branży informatycznej. Oszczędności zainwestowała w kolejne szkolenie i otworzyła zakład fryzjerski. Wstawiła pstrokate meble, a że sufit był wysoki i brzydki, podwiesiła pod nim tuzin białych parasoli.
- Uwielbiam tę pracę - mówi Irena. - Na otwarciu kolega powiedział: 'Coś mi się wydaje, że tu wszystkie świry z miasta będą się zbiegać'. Miał rację. To fajne 'świry'. Przychodzą dziewczyny - wesołe, odważne (tylko odważne robią dredy). Taki zabieg trwa kilka godzin. Siedzimy, śmiejemy się, one opowiadają mi całe życie. Mówią o swoich kłopotach - balsam na moje problemy. Terapia gadaniem działa. Fotel fryzjerski jak kozetka psychoterapeuty - leczy smutki i daje poczucie wspólnoty. Mała republika kobiet.
Jakby tego było mało, Irena po godzinach projektuje strony internetowe. I gromadzi dziwne meble, które niebawem wystawi we własnej galerii
- Więcej o:
![Może nowy pokrowiec na krzesełko MAMMUT? Jest tak cudownie kosmaty, że wzbudzi sensację nie tylko w pokoju dziecięcym. Może nowy pokrowiec na krzesełko MAMMUT? Jest tak cudownie kosmaty, że wzbudzi sensację nie tylko w pokoju dziecięcym.]()
Zaproś dom do zabawy razem z kolekcją GREJSIMOJS
![Mikrowybudzenia w sezonie grzewczym! Mikrowybudzenia w sezonie grzewczym!]()
Mikrowybudzenia w sezonie grzewczym!
![Cegła w aranżacji wnętrz Cegła w aranżacji wnętrz]()
Cegła w aranżacji wnętrz
![Dania główne. 1. Widelec do sałatki 2. Widelec do ryby 3. Widelec do dania głównego 4. Talerz podstawowy, tzw. podtalerz 5. Nóż do dania głównego 6. Nóż do ryby 7. Łyżka do zupy 8. Talerz na pieczywo 9. Nóż do masła 10. Widelczyk deserowy 11. Łyżeczka deserowa 12. Miseczka na sól 13. Pucharek na wodę 14. Kieliszek do wina czerwonego 15. Kieliszek do wina białego. nakrycie stołu, nakrywanie do stołu, stół wielkanocny, zastawa, sztućce]()
Jak prawidłowo ułożyć talerze i sztućce na stole? Zasady savoir-vivre krok po kroku
![MIESZKANIE ARTURA RUCIŃSKIEGO I OLI TROCZYŃSKIEJ. Dwoje muzyków zauroczył dom z ogrodem położony blisko Puszczy Kampinoskiej. Artyści czują się tutaj jak na całorocznych wakacjach, przerywanych jedynie wyjazdami do pracy w operze, które na szczęście nie zabierają wiele czasu. Otoczenie sprawiło, że pan domu odkrył w sobie pasję ogrodniczą i czasem zakłóca głosy natury motorem kosiarki. <BR /> Początkowo dom miał być urządzony w stylu wiejskim. Gospodarze zmienili zdanie, kiedy odkryli sklep z meblami kolonialnymi. Wnętrze rozweselają jedwabne dywany oraz patchworkowe pufy i poduszki. Tajemniczy obiekt przy słupie to wiklinowo-rattanowa lampa. Nad komodą z palisandru i drewna mango wisi obraz autorstwa Krzysztofa Rapsy, który bywa tematem długich dyskusji z gośćmi - każdy widzi na nim coś innego. OLYMPUS DIGITAL CAMERA]()
Mieszkanie Artura Rucińskiego i Oli Troczyńskiej
![Narodziny murali – „Evviva l’arte!” Narodziny murali – „Evviva l’arte!”]()
Mural w domu – innowacyjne podejście do aranżacji wnętrz
![Warto zadbać o jakość powietrza w domu, by czuć się zdrowo i komfortowo Czyste powietrze w domu]()
Czyste powietrze w Twoim domu
![Gniazdka i łączniki powinny pasować do stylu wnętrza Osprzęt elektroinstalacyjny]()
Gniazdka i łączniki - jakie wybrać?









