Wnętrze z odrobiną bałaganu

Tekst i stylizacja: Izabela Skorupka Zdjęcia: Rafał Lipski

Zanim mieszkanie nabrało wyrazistego stylu, gospodarze przetestowali wiele pomysłów, by je jak najlepiej urządzić. W tym przypadku zastosowanie metody prób i błędów okazało się... bezbłędne .

UWAGA PONOWNA PUBLIKACJA ZA ZGODA WLASCICIELI
Duże narożne okno, pod nim wygodna sofa, pufy, stoliki na giętych nogach i piękne dodatki - poduchy, lampy, stare szkło. Na ścianie reprodukcja plakatu Alfonsa Muchy w złoconej ramie. Grzejnik został zasłonięty pokrowcem z kwiecistej tkaniny.
Fot. Rafa3 Lipski
Do mieszkania na warszawskim Ursynowie Ania i Michał wprowadzili się sześć lat temu. Mieli po 21 lat, studiowali prawo i dopiero testowali swoje wnętrzarskie gusty. Ich mieszkanie, jak mówią, stało się poletkiem doświadczalnym, na którym przeprowadzono wiele prób aranżacyjnych, nierzadko zakończonych fiaskiem. Osiągnięcie obecnego stanu zajęło więc trochę czasu. Jaki jest ich ulubiony styl, teraz już doskonale wiedzą. Doceniają modne, nowoczesne formy i wzory, ale w najbliższym otoczeniu świadomie ich unikają. Nowoczesność uważają za zbyt zimną. Na dodatek minimalizm nie lubi błędów, wymaga dużej precyzji i konsekwencji. - Proste, zdecydowane kształty nadają mieszkaniu ton poprawności - stwierdza Ania. - A ja wolę inną bajkę. Dobrze czuję się we wnętrzach, w których widać przede wszystkim człowieka, nawet jeśli wkradnie się do nich odrobina bałaganu.

W osiągnięciu takiego efektu pomogły im stare meble, drewno i przede wszystkim dodatki. Do tych ostatnich (szczególnie okazów z ciekawą historią) Ania ma ogromną słabość, stąd tyle tutaj pięknych świeczników, pudełeczek, wazonów, lamp. Gospodyni zgrabnie zestawia stare przedmioty z nowoczesnymi, bo - jak zapewnia - niektóre współczesne sprzęty wręcz uwielbiają towarzystwo swoich bardziej doświadczonych przez życie przodków. Żałuje tylko czasami, że niektórych błędów popełnionych kilka lat temu nie da się łatwo naprawić. Teraz np. zupełnie inaczej urządziłaby kuchnię.

Ania pracuje w telewizji, natomiast Michał pozostał wierny prawu. Sprawy zawodowe zostawiają jednak za drzwiami. Obowiązuje żelazna zasada - w domu się odpoczywa. Gospodyni cały czas poszukuje, daje się uwodzić nowym wnętrzarskim rozwiązaniom. Swoim entuzjazmem zaraża nie tylko Michała, ale także przyjaciół. Ci ostatni też lubią czasem odpocząć - może dlatego tak chętnie tu wpadają?

Skomentuj:

Wnętrze z odrobiną bałaganu