Melodia architektury - rozmowa z Danielem Libeskindem

Mateusz Żurawik

Miał zostać muzykiem, ale sławny stał się dzięki odważnym budynkom. W Polsce jego budynek Złota 44 stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wysokościowców. - Dobra architektura wymaga, by jej twórca poczuł, że miasto, w którym pracuje jest jego domem, musi poznać jego unikatowość - zaznacza Daniel Libeskind.

Daniel Libeskind - Jeden z najbardziej znanych i cenionych współczesnych architektów. Urodził się w Łodzi w 1946 roku, w wieku 11 lat wyemigrował z rodzicami początkowo do Izraela, potem do Stanów Zjednoczonych. Zaprojektował między innymi Muzeum Żydowskie w Berlinie, Muzeum Wojskowo-Historyczne Bundeswehry w Dreźnie i apartamentowiec Złota 44 w Warszawie. Jest również współautorem projektu największego z budynków postawionych na miejscu zburzonego kompleksu World Trade Center w Nowym Jorku oraz projektantem Sapphire, apartamentowca budowanego właśnie w Berlinie - jego wizualizacja znajduje się na okładce niniejszego dodatku.
Daniel Libeskind - Jeden z najbardziej znanych i cenionych współczesnych architektów. Urodził się w Łodzi w 1946 roku, w wieku 11 lat wyemigrował z rodzicami początkowo do Izraela, potem do Stanów Zjednoczonych. Zaprojektował między innymi Muzeum Żydowskie w Berlinie, Muzeum Wojskowo-Historyczne Bundeswehry w Dreźnie i apartamentowiec Złota 44 w Warszawie. Jest również współautorem projektu największego z budynków postawionych na miejscu zburzonego kompleksu World Trade Center w Nowym Jorku oraz projektantem Sapphire, apartamentowca budowanego właśnie w Berlinie - jego wizualizacja znajduje się na okładce niniejszego dodatku.
Fot. serwisy prasowe

Mateusz Żurawik:W dzieciństwie wiele wskazywało, że zostanie pan raczej muzykiem, a nie architektem. Grał pan początkowo na pianinie, a po pewnym czasie rodzice podarowali panu akordeon. W jakim stopniu muzyka stanowi dziś dla pana źródło inspiracji przy projektowaniu budynków?

Daniel Libeskind: Wcale nie mam poczucia, że porzuciłem muzykę - raczej, że po prostu zmieniłem instrument. Kiedyś był nim akordeon, a dziś - architektura, która w podobny sposób oddziałuje na odbiorców. Także ona odwołuje się do emocji i potrafi równie mocno poruszyć. Dlatego uważam, że muzyka towarzyszy mi przez cały czas i jest czymś znacznie więcej niż tylko źródłem inspiracji.

Sławę przyniosły panu przede wszystkim budynki komercyjne oraz obiekty użyteczności publicznej. Pański budynek mieszkalny Sapphire w Berlinie zyskał uznanie zarówno krytyków, jak i klientów. W Polsce mamy tylko jedno pańskie dzieło - budynek Złota 44, który stał się jedną z ikon centrum Warszawy. Chciałby pan zaprojektować u nas coś więcej?

Zdecydowanie tak. Bardzo spodobała mi się praca w Polsce, kraju, który moim zdaniem ma ogromny potencjał do wykorzystania. Po tak wielu latach komunizmu w Polsce potrzeba nowej architektury, która odpowiadałaby współczesnym oczekiwaniom i trendom. Nigdy nie zapomniałem, że stąd pochodzę i mam nadzieję, że będę miał szansę zaprojektować tu kolejny budynek.

Często krytykujemy fatalny gust niektórych polskich architektów i inwestorów.

Polska bez wątpienia jest krajem, w którym można wskazać interesujące i innowacyjne projekty. Ma wielu niezwykle utalentowanych architektów, czego doskonałym dowodem są choćby powstające tu nowoczesne stadiony i inne obiekty użyteczności publicznej.

Jak powstają pańskie projekty? Czy osobiście nadzoruje pan pracę architektów pracujących w Studio Libeskind i podpowiada detale poszczególnych budynków?

Niewiele bym osiągnął, gdybym nie był przywiązany do szczegółów. Dlatego często podróżuję np. do Włoch czy Szwajcarii, gdzie między innymi powstają moje projekty. To bardzo ważne, by osobiście zjawiać się na placu budowy, poznawać kontekst, w jakim powstają budynki oraz ludzi, którzy je wznoszą.

W poznawaniu miejsca, w którym projektuję chodzi jednak o coś znacznie więcej niż tylko o zebranie informacji na jego temat. To znacznie bardziej emocjonalny proces. Dobra architektura wymaga, by jej twórca poczuł, że miasto, w którym pracuje jest jego domem, musi poznać jego unikatowość.

Chociaż jest pan kojarzony przede wszystkim z projektowaniem budynków, od pewnego czasu zajmuje się pan również z powodzeniem sztuką użytkową, np. projektując meble czy oświetlenie. Skąd to zainteresowanie?

Uwielbiam tę część mojej pracy. Tworząc przedmioty codziennego użytku mam możliwość nawiązania bardziej intymnej więzi z osobami, które będą z nich korzystały. Wszystko zaczęło się w moim studiu w Mediolanie, którego częścią jest właśnie dział odpowiedzialny za sztukę użytkową. Początkowo pochłaniały mnie jedynie wielkie projekty budynków. Pewnego dnia jeden z moich klientów poprosił mnie o zaprojektowanie klamki. Zdziwiłem się, że zwraca się z prośbą o zaprojektowanie tak niewielkiego elementu, ale z czasem pomyślałem, że przecież klamka stanowi właśnie część codziennego życia, że to również bardzo ważny element wyposażenia domu. Zaprojektowałem ją więc i wkrótce potem poproszono mnie o projekt całych drzwi. To były pierwsze zlecenia, po nich przyszły kolejne.

Oprócz projektów pojedynczych przedmiotów zajmuje się pan również architekturą wnętrz, która zdaje się odgrywać coraz większą rolę. Sądzi pan, że ten trend się utrzyma?

Jestem o tym przekonany. Architektura wnętrz pozwala na nadanie charakteru domowi w dodatkowych aspektach. To z nią splatają swoje codzienne życie moi klienci. Coraz więcej osób będzie oczekiwało wnętrz dokładnie dopasowanych do swoich upodobań i potrzeb zamiast standardowych aranżacji. Ten trend otwiera przed architektami zupełnie nowe możliwości. W Polsce wnętrze mojego projektu będzie można oglądać w wieżowcu Złota 44, gdzie zaaranżowałem przestrzeń reprezentacyjnego lobby budynku.

Skomentuj:

Melodia architektury - rozmowa z Danielem Libeskindem