Aranżacja wnętrza łącząca stare z nowym

Tekst: Elżbieta Błasikiewicz, stylizacja i zdjęcia: Marcin Grabowiecki

Maria lubi stare rzeczy, zwłaszcza te, z którymi czas nie obszedł się łaskawie. Jest przekonana, że przy odrobinie troski nadal będą dobrze służyć, a nawet staną się oryginalną ozdobą wnętrza. Jej mieszkanie udowadnia, że ma całkowitą rację.

ANEKS KUCHENNY został optycznie wydzielony z przestrzeni dziennej innym kolorem podłogi. To taka sama dębowa klepka jak w pozostałej części pomieszczenia, tyle że pomalowana odporną na ścieranie farbą olejną. Nietypowa wyspa powstała ze stołu warsztatowego. Fragmenty ścian są pokryte betonowymi płytami. Zaimpregnowano je specjalnym preparatem, dzięki czemu nie chłoną plam.
Aneks kuchenny został optycznie wydzielony z przestrzeni dziennej innym kolorem podłogi. To taka sama dębowa klepka jak w pozostałej części pomieszczenia, tyle że pomalowana odporną na ścieranie farbą olejną. Nietypowa wyspa powstała ze stołu warsztatowego. Fragmenty ścian są pokryte betonowymi płytami. Zaimpregnowano je specjalnym preparatem, dzięki czemu nie chłoną plam.
Fot. Marcin Grabowiecki

Mieszkanie w starej warszawskiej kamienicy z 1936 roku zdecydowanie wyglądało na swój wiek, co zraziło do jego kupienia wielu chętnych. Ale nie Marię. Ona w poczerniałym ze starości parkiecie dostrzegła piękną dębową klepkę, a pod łuszczącą się farbą – solidne drewniane drzwi. Bez wahania załatwiła więc wszystkie formalności i jako świeżo upieczona właścicielka zabrała się za remont, a właściwie żmudną, niemal konserwatorską renowację, przywracającą wnętrza do stanu sprzed lat. Starannie odnowiła parkiet, który na szczęście nie wymagał przekładania, wystarczyło go wycyklinować i zaolejować.

Nie znaczy to, że zrezygnowała z dostosowania mieszkania do współczesnych standardów. Wprost przeciwnie, zainstalowała w nim między innymi gazowy piecyk i grzejniki (pozostawiony w sypialni piec kaflowy pełni głównie funkcję dekoracyjną). Nieco zmieniła również układ pomieszczeń – przeniosła kuchnię do salonu, zyskując tym sposobem trzeci pokój. Jeszcze większym wyzwaniem było urządzanie wnętrz.

Nie przepadam za fabrycznymi meblami, są takie nieskazitelne ipozbawione charakteru. Wolę stare, nawet te po przejściach, ale zduszą. Przywracanie ich do życia sprawia mi ogromną frajdę

– zwierza się pani domu. Z nowych rzeczy kupiła więc tylko to, co niezbędne, czyli kanapę, materac do sypialni i szafki kuchenne, a resztę wyposażenia mozolnie wyszukiwała w internecie i na targach staroci. Każdy nabytek starannie odnawiała, a nieraz i przerabiała, nadając mu inną funkcję. Tak było na przykład z wysłużonym stołem warsztatowym. Podrapany, zardzewiały, wydawał się zupełnie bezużyteczny. Maria znalazła jednak dla niego zastosowanie. Otóż zmieniła go w… wyspę kuchenną. Wypiaskowany i polakierowany, z nowym drewnianym blatem i szufladami, prezentuje się jak designerski mebel. – Oprócz radości z takiej udanej metamorfozy odczuwam też satysfakcję, że udało mi się zaoszczędzić mnóstwo pieniędzy – puentuje pani domu.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Skomentuj:

Aranżacja wnętrza łącząca stare z nowym