Nowoczesny dom daleko od miejskiego zgiełku

Tekst i stylizacja: Elżbieta Błasikiewicz, projekt wnętrza: Anna Arcipowska/Dizajnia Art

Ania i Kamil zamienili metropolię na mniejsze miasto, mieszkanie nad dużą rzeką na dom nad rzeczką. I wiedzą, że to doskonały wybór.

W części dziennej, zajmującej niemal cały parter, toczy się życie rodzinne i towarzyskie. Schody ze szklaną balustradą (Stol-Art) dzielą ją na dwie strefy: kuchenną oraz wypoczynkową. W części wypoczynkowej króluje szara narożna kanapa (Primavera Furniture), którą ożywiają poduszki z pakamera.pl.
W części dziennej, zajmującej niemal cały parter, toczy się życie rodzinne i towarzyskie. Schody ze szklaną balustradą (Stol-Art) dzielą ją na dwie strefy: kuchenną oraz wypoczynkową. W części wypoczynkowej króluje szara narożna kanapa (Primavera Furniture), którą ożywiają poduszki z pakamera.pl.
Fot. Michał Mutor

Ona jest z Warszawy, on z Sierpca. Drogi Ani i Kamila może nigdy by się nie zeszły, gdyby nie wspólna znajoma. Poznała ich ze sobą, uznawszy, że są dla siebie stworzeni – i miała rację! Po ślubie małżonkowie postanowili osiąść w Płocku, dokąd przywiodła ich czekająca na Kamila praca w rodzinnej firmie. Żeby zacząć wspólne życie, musieli znaleźć dach nad głową. Rozważali kupienie mieszkania, co byłoby szybszym i łatwiejszym rozwiązaniem, ostatecznie jednak zdecydowali się na budowę nowoczesnego domu.

Mieszkając wciasnej kawalerce, marzyłam, żeby pić poranną kawę na tarasie i podziwiać ogród. Jak widać, marzenia się spełniają. Trzeba tylko cierpliwie czekać

– opowiada Ania.

Szukaniem działki zajął się Kamil. Znalazł idealną: niedużą, z pięknym widokiem na jar rzeczki Rosicy, usytuowaną blisko miejskich udogodnień, ale oddaloną od ulicznego zgiełku. Osobiście nadzorował też budowę. Gdy po dwóch latach stanął dom, Ania zrezygnowała z pracy w Warszawie i przeprowadziła się do męża, żeby razem z nim zająć się urządzaniem wnętrz.

Jak wystrój wnętrz wybrać?

Obydwoje skłaniali się ku skandynawskiej prostocie doprawionej szczyptą stylu loftowego. Nie chcąc jednak popełnić kosztownych błędów, poprosili Annę Arcipowską z pracowni Dizajnia Art o nadanie ich wyobrażeniom funkcjonalnej formy. Wspólnymi siłami stworzyli przyjazny i wygodny dom, w którym swobodnie czują się nie tylko oni, ale także wszyscy wpadający do nich goście.

Ale zanim się tak stało, minęło wiele miesięcy wypełnionych problemami. Ania, będąc w zaawansowanej ciąży, a później pielęgnując malutką Polę, jednocześnie pilnowała fachowców wykańczających wnętrza, sprzątała i kompletowała wyposażenie. Większość mebli i dodatków to nabytki z internetu. Po otwarciu paczki często się okazywało, że miały nieodpowiednie proporcje, niewłaściwy kolor albo rozczarowujący wygląd. Zwracano więc je i szukano nowych. – Niełatwo dokonać wyboru, patrząc na zdjęcia. Tak było na przykład z zegarem do kuchni. Zamówiliśmy aż sześć modeli. Każdy z nich przymierzyliśmy do ściany i dopiero wtedy podjęliśmy decyzję – wspomina pani domu. Na szczęście to już przeszłość.

Skomentuj:

Nowoczesny dom daleko od miejskiego zgiełku