Wymarzone ogrody. Od klepiska do ogrodu marzeń

Katarzyna Wangin

Maja i Przemek wraz z 9-letnią Mirą i 3-letnim Miłoszem pięć lat temu kupili mieszkanie na parterze, w bloku na warszawskich Bielanach. Do mieszkania przynależał ogródek, na którego urządzenie stale brakowało czasu, pieniędzy i pomysłu. Rodzina zgłosiła się do programu HGTV „Wymarzone ogrody”, prowadzonego przez Olgę Piórkowską i Izabelę Szarmach.

Ogród projektowanie ogrodu wymarzony ogród wymarzone ogrody
Wymarzony ogród
Fot. TVN /Piotr Mizerski; materiały TVN

Kapitalny remont, jakiego wymagało mieszkanie, pochłonął cały budżet, dlatego – jeśli chodzi o ogródek – właściciele zainwestowali tylko w ogrodzenie. I przez kolejne lata ogród, zamiast cieszyć rodzinę, leżał odłogiem, jako rzecz do zrobienia na później, i nigdy nie było na niego dobrego czasu ani finansów. Sami właściciele bardzo długo nie widzieli w nim w żadnego potencjału – nie nazywali go nawet ogródkiem, ale klepiskiem. Teraz wreszcie przyszedł czas na zmiany, a pomogły w tym Iza i Olga, które na urządzenie ogródka miały 3 dni i 6 tysięcy zł.

Siostry zaczęły metamorfozę od rozmowy z Mają,  Przemkiem i dziećmi na temat ich oczekiwań. Maja chciała, żeby ogródek miał funkcję edukacyjną – aby dzieci mogły obserwować, jak rosną warzywa. Mira chciała  mieć kącik do zabawy w kuchnię, a cała rodzina potrzebowała miejsca do wspólnego wypoczynku.

– Ogródek nie był duży, a oczekiwania Mai i Przemka – ogromne – wspomina Iza – Dlatego musiałyśmy dokładnie zaplanować położenie każdego elementu. Skupiłyśmy się przede wszystkim na strefie wypoczynkowej, bo rodzina lubi ze sobą spędzać czas.

Choć bohaterom nie zależało na odgradzaniu się od sąsiadów, Iza i Olga zdecydowały się na utworzenie przesłony za kącikiem  wypoczynkowym (panele z bluszczu i ażurowy płot z listewek).

Deski, z których miał być ułożony taras, zostały pomalowane impregnatem na szaro. Zdaniem Izy i Olgi to nie tylko ładny, ale i bezpieczny kolor – drewno modrzewia syberyjskiego naturalnie szarzeje z czasem, co szara farba jeszcze to potem będzie podkreślała. Pierwszą warstwę impregnatu nanosi się na deski „luzem”, drugą – kiedy są już ułożone i zamocowane. W ogrodzie brakowało już tylko roślin. – Przed wyborem roślin najpierw sprawdźmy, jak nasłoneczniony jest nasz ogród – radzi Olga. – Wiele osób idzie do sklepu i popełnia podstawowy błąd – kupują rośliny, które im się podobają, nie zastanawiając się, czy mają dla nich odpowiednie warunki.

Ogród Mai i Przemka jest zacieniony, siostry dobrały więc odpowiednie gatunki kwiatów i bylin – np. funkię, bergenię, fiołki, kokoryczkę wielokwiatową.

Kupiły również dwa klony do posadzenia w donicach i gotowe panele z bluszczem (bluszcz dość wolno rośnie, więc to doskonałe rozwiązanie dla niecierpliwych ogrodników).  Donice, przed wsypaniem w nie ziemi, najpierw ociepliły styropianem (bez tego rośliny nie przetrwałyby mrozu), a na ich dnie ułożyły warstwę keramzytu, którego zadaniem jest zabezpieczenie korzenie przed nadmierną wilgocią.

Ostatni etap prac ogrodniczych to sadzenie roślin i urządzanie kącika warzywnego. Siostry posadziły w nim tylko po krzaczku poziomek; Maja chciała, żeby dzieci przekonały się, jak rosną warzywa, więc uznały, że dzieci same powinny je wysiać. Następnie ustawiły drabinę i obsadziły ją ziołami.  Ostatni etap to ustawianie mebli i ozdobnych dodatków, mających uprzyjemnić czas spędzony w ogródku.

Skomentuj:

Wymarzone ogrody. Od klepiska do ogrodu marzeń