Dom, który oszczędza energię

Marek Wielgo

Jeśli planujesz budowę domu, pomyśl o zastosowaniu technologii i materiałów, które w jak największym stopniu uniezależnią cię od drożejącej energii cieplnej

Energooszczędny dom Rockwoola w Seest może nie jest piękny, ale takie rachunki za ciepło, jakie płaci mieszkająca w nim rodzina w sezonie grzewczym, chciałby chyba dostawać każdy właściciel domu w naszym kraju
Energooszczędny dom Rockwoola w Seest może nie jest piękny, ale takie rachunki za ciepło, jakie płaci mieszkająca w nim rodzina w sezonie grzewczym, chciałby chyba dostawać każdy właściciel domu w naszym kraju
Fot. Marek Wielgo
Nie zlekceważ tego, jeśli za kilkanaście lat nie chcesz płacić za ogrzewanie domu bajońskich sum albo szczękać zębami z zimna, gdy nie będzie cię stać na opłacenie takich rachunków. Wrocławski architekt Miłosz Lipiński przekonuje, że zbudowanie domu energooszczędnego kosztuje tylko o ok. 7 proc. więcej od domu budowanego tradycyjnie. Tymczasem ten pierwszy zużywa nawet o 70 proc. mniej energii! Lipiński, którego pracownia architektoniczna specjalizuje się w projektowaniu domów energooszczędnych, zapewnia, że ten dodatkowy wydatek zwróci się w ciągu kilku, góra kilkunastu lat.

Pierwszy w Polsce dom pasywny z certyfikatem

Lipiński zna się na rzeczy. W naszym kraju tylko on i jego żona, również architekt, Ludwika Juchniewicz-Lipińska mogą poszczycić się certyfikatem Instytutu Domów Pasywnych z Darmstadt. Lipińscy właśnie zakończyli w podwrocławskim Smolcu budowę takiego domu, który może obyć się bez ogrzewania. Dużą część zapotrzebowania na ciepło pokrywają w nim bowiem pasywne źródła tej energii, czyli... ludzie, urządzenia gospodarstwa domowego, a także ciepło odzyskiwane z powietrza czy energia słoneczna. Teraz okaże się, jakie są rzeczywiste koszty ogrzewania tego 155-metrowego domu. Teoretycznie wskaźnik zapotrzebowania na energię cieplną w standardowym sezonie grzewczym ma wynieść 13,7 kWh na m kw. rocznie. Co oznacza, że przy obecnych cenach energii koszt ogrzewania nie powinien przekroczyć 400 zł. Dla porównania to mniej więcej tyle, ile musi płacić niejeden właściciel mieszkania w bloku przez miesiąc!

Na razie dla pasjonatów energooszczędności

Sęk w tym, że na tego typu przedsięwzięciu nie każdy dziś może sobie pozwolić. Po pierwsze, brakuje w naszym kraju ekip wykonawczych, która nie popełniłaby na takiej budowie nawet najmniejszej niedoróbki (budowa domu pasywnego wymaga niemal zegarmistrzowskiej precyzji). No i trzeba się liczyć z wyższymi kosztami, bo te technologie i materiały są droższe od tradycyjnych. Lipińscy policzyli, że budowa ich domu pasywnego "pod klucz" pochłonęła ponad 422 tys. zł. Dom tradycyjny (zużywający 90 kWh na m kw. rocznie, a więc zgodnie z obowiązującą w Polsce normą) o takiej samej powierzchni kosztowałby niespełna 313 tys. zł, czyli o ponad jedną trzecią mniej.

Lipińscy są w o tyle dobrej sytuacji, że wspierał ich Instytut Budynków Pasywnych przy Narodowej Agencji Poszanowania Energii oraz kilka firm, m.in. Termo Organika i BASF, dla których dom jest swego rodzaju poligonem doświadczalnym.

Podstawa to bardzo gruba - ponadtrzydziestocentymetrowa - i szczelna warstwa izolacji. Z tym w naszym kraju nie ma problemu. Lipińscy użyli do ocieplenia swojego domu srebrnoszarego styropianu Platinium Plus Termo Organiki. Płyty tego styropianu są uszlachetnione kompozycją grafitu Neopor firmy BASF, który poprawia właściwości izolacyjne.

Bardzo ważny jest też system wentylacji, który pozwala na wymianę zużytego powietrza z wnętrza domu bez utraty ciepła. Gruntowy wymiennik ciepła ogrzewa powietrze zasilające wentylację poprzez pozyskanie ciepła z gruntu. Zimą w naszych warunkach klimatycznych temperatura gruntu na głębokości poniżej 1,5 m utrzymuje się na stałym poziomie ok. 3-6 stopni Celsjusza, a więc zazwyczaj jest dużo wyższa od temperatury powietrza. Jest więc ono przepuszczane przez zakopane w ziemi rury polietylenowe lub PCV, co powoduje jego ogrzanie do temperatury powyżej 0 stopni Celsjusza. Latem, gdy temperatura gruntu jest dużo niższa od temperatury powietrza, wymiennik ciepła schładza je, a więc pełni funkcję klimatyzacji.

Do tego budynek pasywny ma specjalne okna (najlepiej, jeśli są one na południowej elewacji), które pozwalają na przenikanie ciepła z promieni słonecznych do wnętrza domu i nie pozwalają uciec ciepłu na zewnątrz. Standardem są szyby zespolone z potrójnym szkleniem. Dzięki temu pomiędzy szybami powstają dwie hermetyczne komory, które wypełniane są gazem szlachetnym, np. argonem. Ramy okna są zaopatrzone w specjalną wkładkę termiczną ograniczającą straty cieplne. W oknach do domów pasywnych nie stosuje się rozszczelnień, które w tradycyjnych domach wspomagają wentylację grawitacyjną.

Lipiński przyznaje, że w naszych warunkach, biorąc pod uwagę koszty budowy w relacji do oszczędności, bardziej opłaca się budować domy energooszczędne. Dom w wersji energooszczędnej (44,7 kWh na m kw. rocznie) można byłoby postawić za ok. 334 tys. zł. Architekt jest jednak przekonany, że za kilka lat, jeśli wzrosną ceny energii, a koszty materiałów spadną, domy pasywne staną się w Polsce popularne.

Oszczędności energii uczmy się od Duńczyków

Tym bardziej że od 2009 r. każdy nowo wznoszony dom będzie musiał mieć specjalne świadectwo energetyczne. Mało tego, taki dokument będzie musiał zdobyć każdy, kto zechce dom lub mieszkanie sprzedać albo wynająć. Chodzi o to, aby kupujący wiedział, z jakim zużyciem energii i w konsekwencji z jej kosztami musi się liczyć.

Specjaliści nie mają wątpliwości, że klasa energetyczna budynku (podobnie jak w przypadku pralek czy lodówek najwyższa będzie klasa A) wpłynie na jego wartość rynkową. Jeśli masz dom zbudowany w czasach PRL, powinieneś pomyśleć o inwestycji, która ją podniesie, a przy okazji ulży twojemu budżetowi domowemu.

Jeśli na razie nie stać cię na docieplenie domu, to przynajmniej pomyśl o wymianie różnego rodzaju urządzeń na mniej energochłonne. To najczęściej wydatek rzędu kilkuset złotych, który bardzo szybko się zwraca dzięki oszczędności energii. Zyskuje też na tym nasze środowisko naturalne, bo emitujemy mniej dwutlenku węgla do atmosfery.

Weźmy przykład z Duńczyków, którzy mają na tym punkcie bzika. Jeszcze kilkanaście lat temu byli uzależnieni od ropy i węgla. Dziś symbolem tego kraju są "wiatraki", czyli produkujące prąd turbiny wiatrowe, którymi usiane jest całe wybrzeże. Duńczycy nie tylko produkują "czystą" energię, ale także ją oszczędzają.

- Gdyby w Polsce każdy, kto ma dom z centralnym ogrzewaniem, wymienił starą, konwencjonalną pompę obiegową na energooszczędną, wówczas zaoszczędzilibyście tyle energii, ile przez rok zużywają wszyscy mieszkańcy Warszawy - twierdzi Peter Ladefoged z duńskiej firmy Grundfos. Produkowana przez nią pompa Alpha Pro przeznaczona do cyrkulacji gorącej wody w układach grzewczych zużywa zaledwie 115 kWh, zaś powszechnie u nas używane konwencjonalne pompy - 500-600 kWh.

Inna duńska firma Danfoss specjalizuje się w produkcji m.in. termostatów grzejnikowych oraz pomp ciepła, czyli urządzeń umożliwiających odzyskiwanie ciepła z powietrza, gruntu lub wody i przekazywania tej energii do instalacji wewnętrznych. W krajach skandynawskich pompy ciepła robią ostatnio prawdziwą furorę, np. w Szwecji w to urządzenie jest wyposażonych ok. 70 proc. nowo budowanych domów.

Z Danii pochodzi także firma Rockwool, jeden z największych na świecie producentów skalnej wełny mineralnej do ocieplania budynków. W Rockwoolu podkreślają, że to właśnie budynki są największym "pożeraczem" energii. W duńskim miasteczku Seest firma wybudowała energooszczędny dom pokazowy. Mieszkającą w nim rodzinę ogrzewanie kosztuje... 25 euro miesięcznie.

Domy samowystarczalne

Rockwool zlecił ostatnio ośrodkowi badawczemu TNS OBOP przeprowadzenie badań, z których wynika, że Polacy niewiele wiedzą o energooszczędności, np. na pytanie, jaki procent energii zużywanej przeciętnie w gospodarstwie domowym stanowi ogrzewanie mieszkania czy domu, tylko 4 proc. trafnie oceniło, że ogrzewanie ma ponad 60-proc. udział w całkowitym zużyciu energii przez gospodarstwa domowe. W rzeczywistości jest to średnio ponad 71 proc.!

Tymczasem na Zachodzie sztaby naukowców pracują nad technologiami i materiałami, dzięki którym domy przyszłości miałyby być niemal samowystarczalne w energięm, np. duńska firma Velux uczestniczy w dofinansowanym przez UE programie "Demohouse", w ramach którego powstał prototyp takiego domu. Dzięki zastosowaniu m.in. kolektorów i baterii słonecznych dom, któremu nadano nazwę Soltag, wytwarza ciepło do podgrzania cieplej wody i ogrzewania podłogowego, a także energię elektryczną na potrzeby ogrzewania powietrza i użytkowania pomp wentylacyjnych.

Co ciekawe, system baterii słonecznych jest podłączony do zwyczajnej sieci elektrycznej. Kiedy baterie produkują nadwyżkę prądu, ten trafia do sieci, a wówczas licznik odmierza wstecz. Kiedy dni są pochmurne, prąd jest pobierany z sieci. Podobno roczny bilans energetyczny jest zerowy. Faktem jest, że zasilania prądem z zewnętrznej sieci wymagają domowe urządzenia i oświetlenie. Jednak prawdopodobnie tylko kwestią czasu jest stworzenie urządzeń, które rozwiążą i ten problem.

Pracuje nad tym m.in. koncern badawczo-naukowy DuPont. Jego komórki fotowoltaiczne (zatrzymujące promienie słoneczne i wytwarzające energię) są stosowane w bateriach słonecznych, które zasilają w energię inny dom przyszłości w Vilvoorde na przedmieściach Brukseli. Otwarty w marcu tego roku Living Tomorrow jest nawet jedną z atrakcji turystycznych tego miasta. W tym przedsięwzięciu uczestniczy ponad 50 firm, które prezentują tam swoje najnowsze technologie i produkty, np. DuPont oprócz komórek fotowoltaicznych chwali się m.in. metalizowaną membraną oddychającą (to rodzaj izolacji zewnętrznej chroniącej dom przed utratą ciepła i zawilgoceniem) oraz specjalnym 5-milimetrowym panelem, który pod względem termicznym jest odpowiednikiem 12-centymetrowej warstwy cegieł lub 9-centymetrowej warstwy betonu. W Living Tomorrow twierdzą, że ten materiał DuPonta - zastosowany w ścianach, podłogach i sufitach - zapewnia nie tylko lepszą izolację dźwiękową, ale także zastępuje... klimatyzację. Wchłania bowiem ciepło podczas dnia, a wydziela je w godzinach nocnych. Proces ten przebiega automatycznie bez konieczności zasilania jakąkolwiek energią.

    Więcej o:

Skomentuj:

Dom, który oszczędza energię