Mieszkanie pełne rodzinnych pamiątek

Monika Utnik-Strugała

Czasem warto zajrzeć na rodzinny strych. Magda i Ryszard znaleźli tam piękne stare meble i obrazy, którymi urządzili swoje nowe mieszkanie. Tak powstała aranżacja wnętrza z duszą.

sypialnia, aranżacja sypialni, vintage
Przy łóżku stoi jedna z lamp z IKEA, od których zaczęły się zmiany jeszcze w poprzednim mieszkaniu. Fotel uszak z lat sześćdziesiątych należał do babci Magdy - była w nim często portretowana przez swojego męża. Żyrandol trafił tu z warszawskiego targu staroci na Kole.
fot. Joanna Siedlar

Wszystko zaczęło się od lamp - wspomina projektantka Małgorzata Łukasiewicz-Tyczyńska. - Siedziałam na kawie u Magdy i Ryszarda, moich przyjaciół, i coś mi nie pasowało. Rozejrzałam się i mówię: "Te lampy są źle rozmieszczone". Po czym wstałam i zaczęłam je przestawiać. W trakcie tego małego przemeblowania zajrzałam przypadkiem za szafę i zobaczyłam tam kilka pękatych teczek z rysunkami, szkicami, olejami. Jak się okazało, autorstwa dziadka Magdy. Zapytałam ze zdziwieniem, dlaczego nie zawiesili ich na ścianach. Potem wyszło jeszcze na jaw, że oprócz hobby malarskiego dziadek miał też inną pasję: meble. Sporą ich liczbę zgromadził na strychu. Zaczęłam namawiać gospodarzy, by je wykorzystali - opowiada.

Tradycyjne wnętrza

Kiedy niedługo potem Magda i Ryszard zaczęli rozglądać się za nowym mieszkaniem (widniejszym, bo w tym brakowało im słońca), oczywiste było, że w urządzaniu pomoże właśnie Małgorzata. I że w nowych wnętrzach nareszcie znajdzie się miejsce na prace dziadka i zabytkowe meble. Traf chciał, że zamieszkali po sąsiedzku (projektantka wpadała więc do nich nieomal w kapciach), w kamienicy z lat trzydziestych XX wieku. - Małgosia czuła się jak ryba w wodzie - mówi Magda. - Wychowała się wśród obrazów, książek i przedmiotów z przeszłością. Uwielbia projektować stare wnętrza, które nie wyglądają jak z hotelowego katalogu, ale mają duszę i opowiadają jakąś historię.

Panie zadbały o utrzymanie w mieszkaniu przedwojennego klimatu, a prace znalezione za szafą zawisły nawet w kuchni i łazience. Gospodyni co rusz odkrywa u dziadków jakieś perełki, zwozi do Warszawy i prosi projektantkę, żeby znalazła dla nich jak najlepsze miejsce.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Skomentuj:

Mieszkanie pełne rodzinnych pamiątek