Mieszkanie kobiety z pasją

Tekst, stylizacja i zdjęcia: Monika Filipiuk-Obałek

Anita potrafi zrobić coś z niczego. Jej głowa jest pełna pomysłów, które przekuwa w rzeczywistość, co widać w wystroju jej mieszkania. Swoimi projektami dzieli się na blogu, który prowadzi od 8 lat. Nam opowiada o swojej pasji i o mieszkaniu urządzonym w stylu skandynawskim.

POKÓJ DZIENNY to miejsce relaksu i rodzinnych spotkań, ale też pole moich działań. Stół w metalowej ramie zaprojektowałam sama. Blat z jednego kawałka dębowego drewna zrobiła moja przyjaciółka, właścicielka pracowni 'Czary z Drewna'. Kanapa przywędrowała z nami z poprzedniego mieszkania, ale dostała nowe obicie.
POKÓJ DZIENNY to miejsce relaksu i rodzinnych spotkań, ale też pole moich działań. Stół w metalowej ramie zaprojektowałam sama. Blat z jednego kawałka dębowego drewna zrobiła moja przyjaciółka, właścicielka pracowni 'Czary z Drewna'. Kanapa przywędrowała z nami z poprzedniego mieszkania, ale dostała nowe obicie.
MONIKA FILIPIUK-OBAŁEK

Anita Rusin - z wykształcenia inżynier, absolwentka Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Od ośmiu lat prowadzi blog "Anita się nudzi". Mąż Waldemar jest leśnikiem, mają dwoje dzieci: 11-letnią Milenę i 7-letniego Nataniela. Oprócz szycia i blogowania lubi obcowanie z naturą. Więcej na: anitasienudzi.blogspot.com

Nam Anita opowiada o swojej pasji i swoim mieszkaniu:

Myślę, że życie bez pasji jest możliwe, ale jakie to musi być nudne życie! To, co nas wyróżnia i napędza, to właśnie zainteresowania. Często pojawiają się zupełnie nieoczekiwanie... U mnie wszystko zaczęło się od scrapbookingu, czyli sztuki tworzenia i dekorowania albumów ze zdjęciami (w Stanach Zjednoczonych, które są jego kolebką, to bardzo popularne hobby, zajmował się nim między innymi Mark Twain). Scrapbooking spodobał mi się nie tylko dlatego, że pozwala zrobić samodzielnie coś oryginalnego - przy okazji powstaje piękna pamiątka. Taka dbałość o fotografie najbliższych jest naprawdę wspaniała, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy setki zapomnianych zdjęć zalegają na dyskach i w końcu nikt ich nie ogląda. Przeglądając strony internetowe o tej technice, trafiłam na kilka ciekawych blogów. Wciągnęło mnie. Zaczęłam nawiązywać znajomości i wymieniać się doświadczeniami. W końcu odważyłam się na pokazanie swoich prac w sieci i sama wzięłam się za pisanie bloga. A tymczasem moje zainteresowania powoli zaczęły przenosić się z papieru na tkaniny. Na szczęście  w mojej rodzinie wszelkiego rodzaju robótki ręczne trzymają się mocno. Macierzyństwo sprawiło, że wróciłam do maszyny do szycia, i to już na stałe. Tworzyłam pluszaki dla dzieci, kolorowe poduszki, przerabiałam i ozdabiałam ubranka.

Poznawałam coraz więcej osób, które nie tylko zajmowały się wytwarzaniem dodatków do mieszkań, ale przy okazji pokazywały też same mieszkania. Zainteresowałam się więc wnętrzami, ich urządzaniem, ozdabianiem, przerabianiem - łatwym, ale efektownym. Najbardziej przypadł mi do gustu styl skandynawski, przede wszystkim spodobała mi się jego prostota i naturalność. Postanowiłam, że właśnie takie będą moje prace - proste, bez zbędnych ozdobników, a przez to uniwersalne, na czym mi bardzo zależało. Inspiracji szukam wszędzie. Przyglądam się otoczeniu, słucham i obserwuję. Źródłem pomysłów są dla mnie np. podróże i prace twórców z innych dziedzin - w ten sposób wyłapuję choćby ciekawe połączenia kolorów lub faktur.

Anita Rusin i filcowy pokrowiec jej autorstwafot. Monika Filipiuk-Obałek

Zwykle szyję rzeczy, które sama chciałabym mieć. Lubię naturalne materiały: filc, wełnę,  skórę, drewno. Filc to moje wielkie odkrycie i całkowite zauroczenie. Jest praktyczny, trwały, a zarazem łatwy w obróbce (ograniczeniem bywa jedynie wyobraźnia, a raczej jej brak). Można go używać oraz przerabiać na setki sposobów. Robię z niego etui na kalendarze i notesy, na tablety i laptopy. Drugim moim ulubionym materiałem jest skóra, z której tworzę osłonki na kubki, breloki na klucze, bransoletki, paski oraz torby. Ostatnio eksperymentuję również z dżinsem.

Mieszkanie urządziłam oczywiście w stylu skandynawskim. Jego wystrój od początku do końca wymyśliłam właściwie sama, kilka ciekawych rozwiązań podpowiedział mąż. Sami odnawiamy meble, czasem coś przerabiamy. Ostatnio pracowicie mocowaliśmy zawieszone na żelaznej prowadnicy drewniane drzwi, które oddzielają przedpokój od salonu; ponieważ ich kolor trochę nie pasuje do ścian, wkrótce przemalujemy pokój.

Lubię szarości. Kiedy mam ochotę na kolorystyczną zmianę we wnętrzu, dorzucam barwne tkaniny. Uwielbiam pledy, które często dziergam sama, a moja szafa pęka w szwach od własnoręcznie uszytych poszewek w przeróżnych odcieniach. Uwielbiam też przemalowywać meble. Jedynym odstępstwem od spokojnej kolorystyki mieszkania są pokoje Mileny i Nataniela. Tam jest barwnie, bajkowo, a decyzje o wystroju podejmują same dzieci.

Mój blog to właściwie mój pamiętnik. Piszę, kiedy mam natchnienie. Zapisuję w nim zdarzenia, przemyślenia i dzielę się codziennymi inspiracjami. Pomysłów wciąż mam więcej, niż jestem w stanie przelać na wirtualne kartki. Opowiadam o urządzaniu własnego mieszkania, prowadzę także cykle "DIY na sobotę" - miniporadniki, jak w krótkim czasie upiększyć swoje otoczenie. Udzielam rad dotyczących szycia.I choć mój blog nazywa się "Anita się nudzi", tak naprawdę nie nudzę się nigdy. To przekorna nazwa, trochę jak moja natura.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Skomentuj:

Mieszkanie kobiety z pasją