Mieszkanie gromadzone od lat

Tekst i stylizacja: Dorota Brodowska Zdjęcia: Rafał Lipski

Zwykłe osiedle z blokami z wielkiej płyty. W jednym z nich - typowe mieszkanie, w którym gospodarze wykreowali własny świat. Jakże inny od tego, który ich otacza.

Agnieszka Wiktorowska chętnie pomaga rodzinie i znajomym w urządzaniu mieszkań - można powiedzieć, że z zamiłowania jest dekoratorem wnętrz. Pasją jej męża Darka jest rękodzieło i odnawianie starych sprzętów. Niemal wszystkie wolne chwile spędza w piwnicy, w której urządził sobie małą pracownię. Znany wśród bliskich i przyjaciół jako złota rączka, często służy im pomocą w pracach nie tylko konserwatorskich, ale i budowlanych.

Obydwoje uwielbiają wyszukiwać stare interesujące przedmioty i - kiedy przywrócą je do stanu używalności - nadawać im nowe znaczenie i funkcję. Ich zdobycze pochodzą między innymi z targów staroci, których są stałymi bywalcami. Sprzęty i drobiazgi do swojego mieszkania gromadzili przez długi czas. Niektóre z nich zadomowiły się tutaj już na stałe, pozostałe czekają jeszcze na odnowienie i na znalezienie im odpowiedniego miejsca. Bo wnętrze, choć już urządzone, nie jest bynajmniej dziełem skończonym.

Agnieszka zawsze chciała wyczarować w swoim mieszkaniu odrębny świat. I miała jego wizję, co nie wyklucza tego, że niektóre decyzje były podejmowane pod wpływem impulsu (jak na przykład powiększenie balkonowego okna w pokoju dziennym). Realizację swoich wnętrzarskich pomysłów gospodarze zaczęli od przebudowy. Pierwotnie w mieszkaniu były trzy pokoje; po usunięciu ściany połączyli jeden z nich z kuchnią i tak powstało pomieszczenie zwane kuchniosalonem. Natomiast z ciasnej łazienki, toalety i sąsiadującego z nimi niewielkiego korytarzyka udało się zrobić większą, znacznie wygodniejszą łazienkę.

Potem zaczęło się wykańczanie wnętrza i zapełnianie go zgromadzonymi wcześniej przedmiotami. Oprócz odnowionych mebli znalazły się tutaj przedmioty naprawdę ciekawe: wmurowana w ścianę cegła (z cegielni, w której jako dziecko bawiła się mama Agnieszki), drewniana łopata do wyjmowania chleba z pieca, stary fotel fryzjerski, narty z początku XX wieku... Mimo to mieszkanie nie sprawia wrażenia składu nikomu niepotrzebnych, a do tego przypadkowych rzeczy. Elementy zaczerpnięte z różnych - pozornie do siebie niepasujących - stylów tworzą zaskakująco spójną całość. Dzięki wyczuciu gospodarzy nawet stary stół stolarski, o którym od dawna marzy Agnieszka, będzie tu wyglądał naprawdę dobrze.

Skomentuj:

Mieszkanie gromadzone od lat