Budowanie nie tylko domu

Tekst: Liliana Jampolska

Paradoksalnie, trudny okres budowania i wykańczania domu scalił naszą rodzinę. Dziś wiemy, że możemy na siebie liczyć!

Tak mieszkaliśmy

Mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu. Było ładne i duże (68 m2), ale kosztowne - za sam wynajem płaciliśmy miesięcznie aż 2100 zł. Mieliśmy dwoje małych dzieci, więc namawiałem Iwonę do budowy domu, ponieważ wychowałem się pod miastem, w domu rodziców. Wiedziałem, że tym wspomnieniom nie dorówna życie w blokowisku.

Pozostawiając jeszcze otwartą sprawę - mieszkanie czy dom - zapisaliśmy się do kasy mieszkaniowej i tam gromadziliśmy oszczędności. Kiedy zebraliśmy już sporą kwotę, udało mi się przekonać Iwonę do budowy domu. Od razu rozpoczęliśmy poszukiwania projektu. Marzyliśmy o domu z dużymi oknami, otwartą przestrzenią dzienną i układem pomieszczeń zgadzającym się z zasadami feng shui, na czym zależało Iwonie. Przejrzeliśmy około 340 gotowych projektów, zanim trafiliśmy na odpowiedni. Dopiero mając w ręku plany przyszłego domu, zaczęliśmy się rozglądać za działką. Działka także musiała mieć odpowiedni kształt (prostokąt) i zgodną z zasadami feng shui orientację na strony świata.

Pieniądze nie takie straszne

Iwona była przerażona, kiedy pierwszy raz przywiozłem ją na zupełnie puste pole przy ścianie sadu. Mnie się jednak podobało mimo znacznego oddalenia od głównej drogi i braku bezpośredniego dostępu do mediów. Od sąsiada uzyskałem obietnicę, że pomoże doprowadzić tu kanalizację ze swojej działki. Największą zaletą posesji były intymność i cisza, bliskość i łatwy dojazd do miasta oraz sąsiedztwo szkoły dla naszych dzieci. Również cena ziemi była atrakcyjna.

Zakup projektu i działki, łącznie z opłatami notarialnymi, oraz rozpoczęcie budowy domu (fundamenty, ściany parteru i wylanie stropu) sfinansowaliśmy z własnych oszczędności i z pożyczek od rodziny. Na resztę musieliśmy uruchomić kredyt.

Warunkiem uzyskania kredytu było gromadzenie pieniędzy przez pewien nieokreślony czas, bo dopiero na podstawie kwoty, jaką zgromadzimy, obliczano kwotę kredytu (w wysokości do 150% zgromadzonych funduszy). Ponieważ wpłacaliśmy do kasy po 2800 zł miesięcznie, zgromadziliśmy 100 tys. zł i mogliśmy uzyskać kredyt w wysokości 144 tys. zł. Kwota 244 tys. zł wystarczyła nam na dokończenie budowy. Kredyt musieliśmy jednak spłacić w takim terminie, jak długo oszczędzaliśmy. U nas oszczędzanie trwało jedynie trzy lata, więc na spłatę pożyczonej kwoty mieliśmy również tylko tyle czasu. I właśnie ten krótki termin spłaty kredytu okazał się naszą piętą achillesową - raty były tak wysokie, że nie mieliśmy za co wyposażyć wnętrz. W pierwszym roku sfinansowaliśmy dokończenie stanu surowego otwartego, w kolejnym - wykończenie budynku, wyposażenie go w media i niezbędne do mieszkania urządzenia. W sumie budowa trwała półtora roku.

Droga do domu

Jest takie powiedzenie - jak jest tanio, to jest drogo. Dlatego budując nasz dom, jak ognia unikałem tanich i tandetnych materiałów, aby nie trzeba było ich wymieniać. Szczególny nacisk kładłem na staranne ocieplenie i wykończenie domu. Murowany dom z dwuwarstwowym murem z cegły ceramicznej i cegły K3 ociepliliśmy dwiema warstwami styropianu (po 4 cm wewnątrz muru i tyle samo na zewnątrz). Dach pokryty blachodachówką ociepliliśmy 20 centymetrami wełny mineralnej. Wstawiliśmy dobrze izolowane okna Termoplastu. Na zewnątrz budynek otynkowaliśmy tynkiem akrylowym, a wewnątrz - tynkami tradycyjnymi z gipsową sztablaturą.

Iwona zadbała o odpowiednie dopasowanie kolorystyki i wykończenie domu na działce zgodnie z zasadami feng shui.

    Więcej o:

Skomentuj:

Budowanie nie tylko domu