Holendrzy kupują od nas pływające domy

Ewa Zychowicz

Dwa lata temu Stocznia Ustka przygotowała prototyp barki mieszkalnej przeznaczonej na rynek holenderski. Liczy na to, że już wkrótce otrzyma zamówienia na swoje domy na wodzie również od klientów w Polsce. Spółka powstała w czerwcu 2002 r. aby ratować wcześniej podpisane kontrakty upadającej stoczni. Założyli ją czterej udziałowcy: stoczniowi inżynierowie Sławomir Rogulski i Ryszard Borkowski oraz przedsiębiorcy z branży - Rosjanin Mikołaj Kuźniecow i prezes spółki Konrad Smoleń, którzy dysponują pakietem większościowym. Stocznia nadal produkuje urządzenia ratunkowe i ratownicze oraz łodzie ratunkowe na rynek rosyjski. W 2006 r. spółka wyprodukowała także ponad sto motorówek, które sprzedała na rynku holenderskim. Tam, dzięki nawiązanym kontaktom handlowym, zrodził się pomysł dostarczania do Holandii pływających domów. Podstawą proponowanych przez stocznię domów na wodzie jest kadłub dawnej łodzi ratunkowej o wymiarach 4 na 12,5 metra. W sezonie wiosenno-letnim może na nim mieszkać sześć osób, a na przyjęcie można zaprosić jeszcze dziesięć - opowiada Marcin Rymarz, główny konstruktor spółki, a zarazem menedżer produktu. Na barce znajdzie się sześć wygodnych koi. Dwie - do korzystania przez cały rok - w zamkniętym pomieszczeniu na dziobie. Dwie następne - na pokładzie. Będą dostępne po podniesieniu stołu, który zaplanowano jako podstawowy element odsłoniętej jadalni. Ostatnie dwie koje urządzono na rufie. Na barce zmieści się też spora kuchnia i wygodna łazienka z toaletą. Otwartą przestrzeń w każdej chwili będzie można przykryć plandeką Poza produkcją podstawowej konstrukcji barki stocznia zajęła się też jej wyposażeniem. Wizualizację domu na wodzie pokazano po raz pierwszy podczas Gdańskich Targów Sportów Wodnych Polyacht 2006. Stocznia Ustka dostała za ten projekt medal Mercurius Gedanensis.

Zdaniem prezesa Smolenia, w Polsce, w przeciwieństwie do Holandii, trudno będzie na razie znaleźć klientów - trzeba dopiero przełamać różne stereotypy. Mamy sporo odpowiednich szlaków wodnych, a gminy nadmorskie powinny wspierać budowę takich domów, które mogą się też stać atrakcja turystyczną. Branża stoczniowa nie przynosi dużych zysków, ale stocznia liczy na poprawę koniunktury. Jeśli znajdą się kolejni klienci na domy na wodzie, to może nastąpić skokowy wzrost produkcji.

    Więcej o:

Skomentuj:

Holendrzy kupują od nas pływające domy