Aranżacje ogrodów: siedlisko z marzeń

Tekst Hanna Wypych

Lasy pełne jagód i grzybów, jeziora z wodą czystą jak kryształ, rozległe pola pieczołowicie uprawiane przez rolników, zadbane gospodarstwa, a przede wszystkim życzliwi ludzie - gdzie jest ten raj na ziemi?

prezentacja ogrodowa
Miłość do natury przejawia się w różny sposób. Pięknie, gdy szanujemy to, co nam daje, gdy potrafimy docenić jej atuty, a jednocześnie zbudować azyl przyjazny człowiekowi. To wielka sztuka.
Fot. Tomek Ciesielski
To południowo-zachodni rejon Wielkopolski. Wymarzone miejsce na niedzielne wypady za miasto. Państwo Jankowscy mieli potrzebę ucieczki od miejskiego zgiełku. W poszukiwaniu ciszy i spokoju dotarli w te okolice. Zauroczeni sielskim krajobrazem, wracali tu tak często, jak tylko to było możliwe. I tak pojawił się pomysł - a może przeniesiemy się tu na stałe. Zbudujemy siedlisko z rozległym widokiem na okolice. Będzie cudownie, ale trzeba znaleźć odpowiednie miejsce.

W poszukiwaniu piękna

Okazało się to niełatwe. Miesiące poszukiwań, rozmów, negocjacji. Znaleźli wreszcie gospodarza, który zgodził się sprzedać rozległą skarpę z fragmentem lasu. Prawdziwa perełka. Ze szczytu wzniesienia rozpościera się rozległy widok na okolice. Oczami wyobraźni widzieli siebie pijących poranną kawę na dużym tarasie. Od kupna działki do pierwszej porannej kawy na tarasie minęło parę lat. Po pierwsze - należało uporządkować posesję. Przez lata nieużytkowany, zarośnięty teren, traktowany był jak składowisko śmieci. Sporo determinacji wykazał nowy właściciel gruntu przy ich usuwaniu. Po drugie, wybór projektu domu. Dom miał być prosty, odpowiadający ich potrzebom, ale przede wszystkim pasujący do miejsca. Przypomnieli sobie starą wiejską szkołę, którą kiedyś mijali w czasie niedzielnej wycieczki. Prosty budynek z ciemnej cegły klinkierowej, spadzisty dach pokryty omszałą dachówką, kamienne schody. To było to. Pomysł na taki kształt domu okazał się strzałem w dziesiątkę. Budynek doskonale wtopił się w krajobraz. Wygląda tak, jakby był tu od zawsze - z jednej strony przytulony do sosnowego lasu, a z drugiej otwarty na okolicę.

Powrót do natury

Do domu prowadzi szeroki podjazd z łupanego kamienia polnego, który również wykorzystano na schody. Kamienna ścieżka przy domu łączy się z rozległym drewnianym tarasem, usytuowanym od strony lasu. Nie ma tu żadnych udziwnień, ozdobników. Najważniejsza jest prostota i funkcjonalność. Państwo Jankowscy w czasie realizacji kolejnych etapów budowy domu, a później ogrodu, wykazali się dużą konsekwencją w doborze materiałów oraz zachowaniem czystej kompozycji i umiaru. Nie niszczyli starego, by powstało nowe. Przeciwnie, odbudowywali pierwotny układ działki. I tak w miejscu, gdzie zawsze gromadziła się woda, powstał rozległy staw połączony z naturalnym ciekiem. Brzegi wzmocniono faszyną, do wody wpuszczono narybek. Wkrótce pojawiło się ptactwo wodne, szybko rozrosły się trzciny i tataraki, wesoło zaczęły rechotać żaby.

Skarpę, na której szczycie mieści się budynek domu, wymodelowano i wzmocniono podkładami kolejowymi. Do stawu prowadzą ścieżki połączone schodami z podkładów i drobnego żwiru. Całość uzupełnia pieczołowicie pielęgnowany trawnik, który jest główną ozdobą działki.

Rezydenci i nowi lokatorzy

Zachowano pierwotny drzewostan na działce - liczne olsze czarne, brzozy brodawkowate oraz sosny pospolite, a także silnie rozrastające się jeżyny. Pozostawiono także starą jabłonkę, wspomnienie sadu. Jabłka rodzi nie najsmaczniejsze, ale to nieważne. Ważna jest ona, strażniczka, opiekunka.

Nowe nasadzenia to tylko uzupełnienie całości. Brzozy pożyteczne "Doorenbos" posadzono przy domu oraz przy wjeździe. Cisy prowadzone w formie zielonych ścian usytuowano w pobliżu budynku. Natomiast duże okazy cisa, cięte w fale, przylegają do ceglanego ogrodzenia, dodając mu uroku.

Powstał również warzywnik, którym opiekują się dzieci państwa Jankowskich. Drewniane skrzynie umieszczono na nasłonecznionym stoku skarpy, dzięki temu ziemia szybko się nagrzewa, a zioła i warzywa doskonale rosną, są smaczne i aromatyczne. Posadzono także maliny, borówki i kilka drzew owocowych, które można skubać wprost z gałęzi.

Zachowanie charakteru miejsca i pokazanie jego atutów, ale przede wszystkim stworzenie enklawy przyjaznej jej mieszkańcom, było możliwe dzięki determinacji i konsekwencji właścicieli posesji. Pokora i umiłowanie prostoty pozwoliło na uzyskanie efektu, który możemy podziwiać. A spacer boso po zielonej trawie i rześkie poranne powietrze to największa nagroda za trud poniesiony w trakcie budowy domu i rewitalizacji przyległego terenu. Warto było.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład





Skomentuj:

Aranżacje ogrodów: siedlisko z marzeń