Dom otoczony brzozami. Jego wnętrza urzekają

Tekst i stylizacja: Kasia Mitkiewicz, zdjęcia: Michał Skorupski

Państwo, nomen omen, Brzozowscy swoje miejsce do życia znaleźli w białym domu pośród brzeziny. Barwy brzozowej kory pojawiły się także we wnętrzach.

PRZESTRZEŃ I ŚWIATŁO - w tym domu z pewnością ich nie brakuje. Kąt wypoczynkowy od kuchni i jadalni wizualnie oddziela podłoga: w salonie położono bielony dąb szczotkowany, w pozostałej części gres. Szarą kanapę, stoliki kawowe Melisa w odcieniach dżinsu i brandy, zielone i granatowe poduszki oraz osłonki na do- niczki z trawą i rozmarynem kupiono w sklepie Nap.
Przestrzeń i światło - w tym domu z pewnością ich nie brakuje. Kąt wypoczynkowy od kuchni i jadalni wizualnie oddziela podłoga: w salonie położono bielony dąb szczotkowany, w pozostałej części gres. Szarą kanapę, stoliki kawowe Melisa w odcieniach dżinsu i brandy, zielone i granatowe poduszki oraz osłonki na doniczki z trawą i rozmarynem kupiono w sklepie Nap.
Fot. Michał Skorupski

Kiedy brzuszek przyszłej mamy się zaokrąglił, a Nataniel zaczął się szykować do przyjścia na świat, Magda i Marek podjęli decyzję o przeprowadzce z warszawskiego mieszkania do domu z ogrodem. Znaleźli go na obrzeżach miasta, w Rembertowie. Otoczona brzozami połowa bliźniaka o prostej, ale eleganckiej bryle od razu im się spodobała.

Skoro jesteśmy Brzozowscy, czujemy pokrewieństwo dusz ztymi smukłymi, białymi drzewami

– śmieje się Magda. Niestety, okazało się, że chętni na dom już są, jednak właściciel wyjątkowo zgodził się im go pokazać. Potem o wizycie pani w ciąży opowiedział żonie, a ta przypomniała mu stary przesąd: osobę, która nie sprzeda domu osobie w błogosławionym stanie, zjedzą myszy, jak króla Popiela. Taka perspektywa była chyba dla właściciela na tyle niemiła, że dom trafił w ręce państwa Brzozowskich.

Przeprowadzili się, gdy nie było jeszcze drzwi wewnętrznych i barierki przy schodach, a roczny Nataniel właśnie uczył się chodzić. – To był trudny czas – wspomina Magda – nie można było go spuścić z oka ani na sekundę. Nie chcieliśmy robić prowizorycznych zapór, bo mały, próbując je sforsować, mógłby zrobić sobie krzywdę równie dotkliwą, jak spadając ze schodów. Przez dwa miesiące prawie nie zmrużyliśmy więc oka.
Meble i dodatki Magda wybierała precyzyjnie i z uwagą. Pomysł na każdą rzecz potrzebował trochę czasu, żeby dojrzeć. – Dominują biele i szarości, bo przecież pień brzozy ma właśnie takie barwy – mówi gospodyni. – Ale w każdej regule są wyjątki. Przypadkowo pojawił się niebieski kolor, bo zakochałam się w rustykalnej witrynce. Na szarej sofie w salonie i kanapie na tarasie wylądowały więc niebieskie i granatowe poduszki.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>

Skomentuj:

Dom otoczony brzozami. Jego wnętrza urzekają